Strona główna Felietony ROOTfails - największe wpadki branży technologicznej: iPhone 4 i 'antennagate'

ROOTfails – największe wpadki branży technologicznej: iPhone 4 i ‚antennagate’

-

Czerwiec 2010. Podekscytowany Steve Jobs z pasją w głosie prezentuje światu najnowsze i najbardziej zaawansowane dziecko Apple’a – iPhone’a 4. Świat momentalnie oszalał na jego punkcie – w 4 dni sprzedano niemal 2 miliony sztuk tego urządzenia. Jednak już od pierwszego dnia ich użytkownicy dostrzegają, że z nowym iPhone’em ewidentnie jest coś nie tak…

Tytułem wstępu

Wielokrotnie przeczesywałem polski internet w poszukiwaniu materiałów dotyczących wpadek w branży mobilnej, jednak nie udało mi się takowych znaleźć. Historia jest moją drugą pasją, więc uznałem, że warto dostarczyć Wam materiałów, w których będę przybliżać bolesne wpadki, których nie uniknęli producenci telefonów oraz smartfonów.

AntennaGate iphone 4

Pierwszy analizowany przypadek będzie dotyczyć jednego z najbardziej popularnych, a także ikonicznych smartfonów w historii – iPhone’a 4. Przypomnimy sobie co doprowadziło do afery znanej jako „antennagate”, omówimy jej przyczyny i podamy konsekwencje tego wydarzenia. W tym miejscu nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Was do podróży po historii…

Długo wyczekiwana nowość

Zaprezentowany w 2009 roku iPhone 3GS był bardzo udanym, lecz jedynie z wewnątrz ulepszonym bratem modelu 3G. Stylistyka pozostała niezmieniona, a poprzednik bazował w głównej mierze na pierwowzorze, czyli na modelu z 2007 roku. Potrzebna była zatem wyraźna zmiana wyglądu urządzenia. Steve Jobs szykował fanom firmy ogromną niespodziankę. Odbywało się to w czasach, gdy producenci przykładali ogromną wagę, aby zachować prezentowane urządzenie w tajemnicy aż do dnia premiery.

iPhone 3GS

Nadchodzący smartfon był całkiem dobrze ukrywany przed mediami, gdyż początkowo niewiele było wiadomo na jego temat. W lutym redakcja Gizmodo opublikowała zdjęcie, na którym widać zarys nadchodzącego iPhone’a. Lecz to było tyle. Być może Apple udałoby się zaskoczyć świat, gdyby nie feralny dzień 20 kwietnia 2010 roku. Wtedy właśnie redakcja Gizmodo opublikowała recenzję iPhone’a 4, który swą premierę miał mieć dopiero za półtora miesiąca. A to wszystko za sprawą pracownika Apple’a, Gary’ego Powella, który zostawił prototyp smartfona w jednym z kalifornijskich barów. Świat wiedział zatem, czego może się spodziewać po nowym iPhonie.

Wielka premiera i pierwsze problemy

7 czerwca 2010 roku Apple zaprezentowało iPhone’a 4. Ówczesny CEO firmy z Cupertino zachwalał ze sceny nowy model nie tylko z powodu innowacyjnego, niespotykanego dotąd designu, ale także z racji funkcji, jakie oferował. Jobs podczas prezentacji odniósł się do krytyki, jaka jeszcze przed premierą wylała się na Apple z powodu zastosowania wcięć w stalowej ramce. Wcięcia te służyły do dzielenia stalowej ramki na dwie części, dzięki czemu mogła ona służyć jako antena dla modułu sieci komórkowej, ale także i dla modułu Bluetooth, Wi-Fi oraz GPS. Na ironię – w obliczu późniejszych problemów – miało to służyć poprawie zasięgu sieci bezprzewodowych. Sam Jobs podkreślił, że nigdy w żadnym telefonie nie zastosowano wcześniej takiego rozwiązania. To wyjście przed szereg miało się później zemścić.

Dwa tygodnie później iPhone 4 trafił do sprzedaży. Pierwsze opinie były znakomite, a kolejki do salonów Apple’a zdawały się nie mieć końca. Tego samego dnia pojawiają się jednak pierwsze oznaki, że z nowym smartfonem amerykańskiej firmy coś jest nie tak. Portal Gizmodo udostępnił filmy ukazujące iPhone’a 4, który trzymany w odpowiedni sposób tracił nagle cały zasięg sieci. Gorąca dyskusja zawrzała również na forum MacRumors, gdzie użytkownicy nowego modelu również skarżyli się na tą samą przypadłość. Z samym Jobsem postanowiła się skontaktować redakcja Engadget, która otrzymała od Steve’a kultową już odpowiedź, aby po prostu przestać trzymać telefon w sposób uniemożliwiający odbiór sygnału. Proste.

Reakcje konkurencji były bezlitosne

Z dnia na dzień sprawa z tzw. chwytem śmierci (ang. death grip) przybierała na sile. Mimo to nie przeszkodziło to Apple’owi w osiągnięciu ogromnego sukcesu sprzedażowego – w cztery dni sprzedano ponad 1,7 miliona egzemplarzy smartfona, co było całkowitym rekordem dla firmy z Cupertino. Problem z zasięgiem w iPhonie 4 postanowiła wykorzystać m.in. Motorola. W materiale promującym model Droid X, producent pisał następująco: „Co najważniejsze, Droid X ma podwójną antenę. Jest to coś, co pozwala Ci trzymać telefon w jaki sposób chcesz i używać go do wykonywania krystalicznie czystych połączeń”. Poniżej możecie omawianą reklamę, która została wydrukowana w jednym z wydań New York Timesa (na całej stronie!). Tak więc jak widzicie, litości nie było.

Kilka dni później, 2 lipca Apple w końcu zareagowało na płynące zewsząd głosy krytyki oraz potencjalne pozwy sądowe, wydając list otwarty do użytkowników nowego modelu. Jej tłumaczenie było jednak dość dziecinne. Firma stwierdziła bowiem, iż każdy telefon traci część zasięgu, gdy weźmie się go w dłonie. Przyznała ona jednak, że istnieje problem w oprogramowaniu, polegający na wyświetlaniu niewłaściwego poziomu zasięgu, który miał zostać poprawiony stosowną aktualizacją.

Pośpiesznie organizowana konferencja

14 lipca na kalifornijską firmę spadł ogromny cios. Consumer Reports (CR), czyli amerykańska organizacja non-profit zajmująca się testowaniem i analizowaniem produktów trafiających na rynek, jednoznacznie stwierdziła, że iPhone 4 ma ewidentne problemy z zasięgiem i odradziła zakup tego urządzenia. CR podkreśliło, że „twórca iPhone’a jest zobligowany dostarczyć ciągle działający sprzęt na którym można polegać”. Wobec takiego rozgłosu sprawy Steve Jobs musiał reagować błyskawicznie. Skończył się czas, gdy można było udawać, że problemu nie ma. Od właściwej decyzji prezesa Apple’a zależał prestiż i przyszłość marki iPhone.

źródło: YouTube

Zdecydowano się więc wydać specjalny event, który odbył się 16 lipca 2010 roku. Początek konferencji zaczął się dość niecodziennie, bo od cytatu „Nie jesteśmy idealni. Telefony nie są idealne”. Po pochwaleniu się 3 milionami sprzedanych iPhone’ów 4, Jobs przeszedł w końcu do konkretów – przyznał, że problem istnieje. Jednak zaprzeczył, jakoby dotyczyło to dużej ilości użytkowników tego modelu – zaledwie 1,7% nabywców nowego produktu postanowiło zwrócić go do sklepu. CEO Apple’a odniósł się także do modeli innych producentów, które także borykają się z podobnymi problemami.

Najważniejszym momentem spotkania było rozwiązanie problemu poprzez zaoferowanie wszystkim użytkownikom iPhone’a 4 darmowego pokrowca eliminującego problem chwytu śmierci. Było to rozwiązanie prowizoryczne, ale wystarczające aby ugasić pożar trawiący firmę z Cupertino. Badania satysfakcji klientów przeprowadzone w sierpniu 2010 wykazały, że aż 72% jest bardzo zadowolonych z zakupu iPhone’a 4.

Co tak naprawdę doprowadziło do afery ‚antennagate’?

Z perspektywy czasu można stwierdzić, że okres między czerwcem a sierpniem 2010 roku był jednym z najgorętszych momentów w historii amerykańskiej firmy. Początkowo prezentowany jako smartfon idealny, iPhone 4 nie ustrzegł się poważnej wpadki. Jednak co do niej doprowadziło? I czemu zdecydowana większość użytkowników tego modelu zdawała się w ogóle nie zwracać uwagi na ten problem? Odpowiedź brzmi następująco – nie każdy egzemplarz był podatny na tę usterkę. Nie udało się jednak ustalić, czemu niektóre sztuki były dotknięte problemem, a inne nie.

Powód wystąpienia problemu był dość prosty – położenie palca w szczelinie na lewej, dolnej części obudowy iPhone’a powodowało połączenie się dwóch anten poprzez przewodnictwo ludzkiego ciała. Zamykało to obwód i sprawiało, że pojawiały się silne zakłócenia w sile sygnału, często powodując przerwanie rozmowy. Jedynym rozwiązaniem dla poszkodowanych użytkowników okazało się zastosowanie pokrowca lub nawet… zaklejenie omawianej szczeliny grubą taśmą. Apple wyciągnęło wnioski z całej sprawy i każdy kolejny iPhone, łącznie z modelem 4s, jest wyposażony w przeprojektowaną antenę, przez co problem już nie występuje.

Czy mamy u siebie byłych użytkowników omawianego modelu? Dotknął Was problem z zasięgiem? Dajcie też znać w komentarzach, czy odpowiada Wam ten rodzaj felietonu!

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej