Choć inteligentne zegarki i opaski od lat pomagają nam mierzyć tętno, sen czy aktywność fizyczną, to jeden z kluczowych elementów zdrowego stylu życia wciąż pozostaje trudny do rzetelnego monitorowania. Chodzi o sposób odżywiania – nie tylko to, co jemy, ale też jak, kiedy i w jakich proporcjach. Amazfit najwyraźniej uznał, że same aplikacje to za mało. Efektem tych przemyśleń jest Amazfit V1TAL, czyli nietypowe urządzenie, które ma przejąć na siebie najbardziej żmudny element kontroli diety.
Amazfit V1TAL – „aparat” dla sportowców, ale nie do zdjęć
Marka Amazfit kojarzona jest głównie z przystępnie wycenionymi smartwatchami dla osób aktywnych – od budżetowych modeli po wytrzymałe zegarki outdoorowe. Producent od dawna jednak rozwija także własny ekosystem usług i funkcji zdrowotnych w aplikacji Zepp. Jednym z takich rozwiązań jest Food Log, pozwalający oszacować wartości odżywcze posiłków na podstawie zdjęć. Amazfit V1TAL ma być rozwinięciem tego pomysłu, ale w znacznie bardziej zaawansowanej, sprzętowej formie.
Nowe urządzenie opisywane jest jako swego rodzaju „kamera żywieniowa”. Nie służy do fotografii w klasycznym rozumieniu, lecz do automatycznego rejestrowania procesu jedzenia. W praktyce oznacza to, że użytkownik ustawia urządzenie w pobliżu talerza, a resztą zajmują się algorytmy sztucznej inteligencji. Amazfit kieruje V1TAL zarówno do zawodowych sportowców, jak i osób trenujących rekreacyjnie, które chcą lepiej zrozumieć wpływ diety na formę, regenerację i wyniki.
Jak działa Amazfit V1TAL i co faktycznie analizuje?
Po uruchomieniu specjalnego trybu jedzenia kamera Amazfit V1TAL zaczyna obserwować posiłek z niewielkiej odległości, wykonując zdjęcia w trakcie jego spożywania. System analizuje nie tylko zawartość talerza, ale również dynamikę całego procesu. AI próbuje rozpoznać składniki dania, oszacować wielkość porcji, a także sprawdzić, ile jedzenia faktycznie zostało zjedzone, a ile pozostało na talerzu. Co istotne, brany pod uwagę jest również czas spożywania posiłku oraz kolejność sięgania po poszczególne elementy.

Na podstawie tych danych tworzony jest raport zawierający szacunkową wartość odżywczą, w tym ilość węglowodanów, białka i tłuszczów. Dane trafiają bezpośrednio do aplikacji Zepp, gdzie mogą zostać zestawione z aktywnością fizyczną, obciążeniem treningowym i wyznaczonymi celami. W teorii ma to umożliwić bardziej świadome podejmowanie decyzji żywieniowych, jak na przykład ocenę, czy po treningu dostarczyliśmy organizmowi odpowiednią ilość energii lub czy nasze nawyki nie sabotują regeneracji.
Amazfit zapewnia przy tym, że prywatność użytkownika ma być zachowana. Kamera nie rejestruje dźwięku, a twarze są automatycznie rozmywane. Mimo to trudno nie zauważyć, że Amazfit V1TAL balansuje na granicy komfortu, ponieważ nie każdy będzie gotów na to, by AI dosłownie patrzyło mu w talerz.
Element większej układanki
V1TAL nie jest samodzielnym eksperymentem oderwanym od reszty oferty. To część szerszej strategii Amazfit, w której odżywianie ma stać się kolejnym mierzalnym parametrem, tuż obok snu, tętna czy liczby spalonych kalorii. W tym kontekście urządzenie ma sens, zwłaszcza że konkurencja również zaczyna interesować się tym obszarem. Garmin już zaprezentował własne funkcje związane z monitorowaniem odżywiania, ale jego podejście pozostaje bardziej aplikacyjne i mniej inwazyjne.
Na razie Amazfit V1TAL pozostaje w fazie przedprodukcyjnej. Prototyp został zaprezentowany i przetestowany, ale producent nie zdradził ani daty premiery, ani ceny. Nie wiadomo też, jak dokładne okażą się algorytmy w codziennym użytkowaniu i czy urządzenie faktycznie będzie w stanie zastąpić ręczne liczenie kalorii. Projekt jest bez wątpienia intrygujący, ale jak wiele koncepcji pokazywanych na targach technologicznych wciąż musi udowodnić swoją praktyczność poza kontrolowanymi warunkami.
Źródło: Chase the Summit
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!