Apple doniosło samo na siebie! Komisja Europejska podjęła decyzję

Apple doniosło samo na siebie! Komisja Europejska podjęła decyzję
fot. Laurenz Heymann (źródło: Unsplash)

Relacje Apple z Unią Europejską od dłuższego czasu są napięte. Kolejne regulacje, nowe obowiązki i presja na otwieranie zamkniętego dotąd ekosystemu sprawiły, że firma z Cupertino znalazła się w centrum legislacyjnej burzy. Choć Apple niejednokrotnie krytykowało europejskie przepisy, to tym razem postanowiło wykonać ruch, którego mało kto się spodziewał. I to właśnie ten ruch doprowadził do decyzji, która dla spółki Tima Cooka ma wyjątkowo mieszany wydźwięk.

Apple i Akt o rynkach cyfrowych. Regulacje, które zmieniły iOS

Akt o rynkach cyfrowych, znany szerzej jako Digital Markets Act został zaprojektowany jako jedno z najostrzejszych narzędzi regulacyjnych wobec największych firm technologicznych na świecie. Jego głównym celem jest ograniczenie dominacji tzw. strażników dostępu, czyli platform, które pełnią rolę kluczowej bramy pomiędzy użytkownikami końcowymi a biznesem. Apple od samego początku znalazło się na celowniku regulatorów, a część jego usług została uznana za spełniające kryteria DMA.

Efekty tych decyzji użytkownicy iPhone’ów w Unii Europejskiej już odczuli. System iOS musiał otworzyć się na alternatywne sklepy z aplikacjami, inne metody płatności niż Apple Pay oraz większą swobodę w zakresie wyboru domyślnych usług. Dla Apple był to wyraźny sygnał, że dotychczasowy, szczelnie kontrolowany ekosystem nie może funkcjonować w Europie na niezmienionych zasadach.

Zaskakujący ruch Apple. Donos na własne usługi

Na tym tle szczególnie intrygująco wygląda decyzja Apple z końcówki ubiegłego roku, ponieważ firma sama poinformowała Komisję Europejską, że dwie kolejne jej usługi mogą potencjalnie kwalifikować się jako strażnicy dostępu w rozumieniu DMA. Chodziło o Apple Maps oraz Apple Ads, czyli rozwiązania istotne dla ekosystemu, ale jednocześnie pozostające w cieniu znacznie silniejszej konkurencji.

Taki krok ze strony jednego z największych graczy technologicznych trudno uznać za standardowy. Apple, które od lat podkreśla swoją niezależność i krytycznie odnosi się do unijnych regulacji, postanowiło tym razem wyprzedzić działania urzędników. Donos na samego siebie można interpretować jako próbę kontrolowania narracji i minimalizowania ryzyka przyszłych sankcji, ale także jako sygnał pewności co do pozycji tych usług na europejskim rynku.

Komisja Europejska mówi „nie”. Apple Maps i Apple Ads poza DMA

Zgodnie z procedurą Komisja Europejska miała 45 dni na ocenę zgłoszenia i podjęcie decyzji. Jak poinformował Reuters, werdykt okazał się dla Apple korzystny. Zarówno Apple Maps, jak i Apple Ads nie zostały uznane za strażników dostępu w rozumieniu Aktu o rynkach cyfrowych. Oznacza to, że firma nie musi wprowadzać dodatkowych zmian ani otwierać tych usług na konkurencję w sposób wymagany przez DMA.

Komisja jasno stwierdziła, że żadna z tych platform nie stanowi istotnej bramy umożliwiającej użytkownikom biznesowym dotarcie do użytkowników końcowych. Kluczowe okazały się tu kryteria ilościowe i aby dana usługa została objęta regulacjami, musi posiadać co najmniej 45 milionów aktywnych użytkowników miesięcznie oraz 10 tysięcy użytkowników biznesowych rocznie przez trzy kolejne lata. Apple Maps i Apple Ads tych progów po prostu nie spełniają na rynku unijnym.

Zwycięstwo, które ma drugą stronę

Choć decyzja Komisji Europejskiej oznacza dla Apple realną ulgę regulacyjną, to trudno mówić o jednoznacznym triumfie. Fakt, że Apple Maps i Apple Ads nie zostały uznane za strażników dostępu wynika przede wszystkim z ich ograniczonego wpływu na rynek europejski. Innymi słowy, usługi te nie są wystarczająco popularne, by stanowić problem z perspektywy konkurencji.

W przypadku Apple Maps sytuacja pozostaje nie do końca przejrzysta. Apple nie publikuje szczegółowych danych dotyczących liczby użytkowników swojej nawigacji, jednak decyzja regulatorów jasno sugeruje, że skala wykorzystania jest znacznie mniejsza niż w przypadku Map Google. To zresztą właśnie Google musi mierzyć się z konsekwencjami DMA, ponieważ jego usługa została uznana za strażnika dostępu, co przełożyło się na liczne ograniczenia w wyszukiwarce i sposobie prezentowania map. Nie jest to zresztą pierwszy raz, gdy Apple unika dodatkowych obowiązków z powodu niespełnienia progów DMA. Wcześniej podobny los spotkał komunikator iMessage, który również nie został objęty statusem strażnika dostępu.

Apple reaguje, a konkurencja patrzy z boku

Apple oficjalnie przyjęło decyzję Komisji Europejskiej z zadowoleniem, podkreślając, że zarówno Apple Maps, jak i Apple Ads funkcjonują na bardzo konkurencyjnym rynku. Firma zaznaczyła, że regulatorzy słusznie dostrzegli brak dominującej pozycji tych usług w Europie, co pozwala rozwijać je bez narzuconych odgórnie ograniczeń.

Z perspektywy użytkowników i rynku sytuacja jest jednak bardziej złożona. Apple Maps to dziś dojrzała i technicznie solidna usługa oferująca nowoczesny interfejs i dobrą integrację z ekosystemem iOS, ale wciąż ustępująca konkurencji pod względem skali i przyzwyczajeń użytkowników. Brak objęcia DMA pozwala Apple rozwijać ją na własnych zasadach, ale jednocześnie jasno pokazuje, że firma nadal ma sporo do nadrobienia w Europie.

Źródło: Reuters

Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!