Google przygotowuje się do wprowadzenia na rynek kolejnego przedstawiciela swojej tańszej serii smartfonów. Google Pixel 10a ma zadebiutować wcześniej niż jego poprzednicy, co samo w sobie jest istotną zmianą w strategii producenta. Zamiast wiosennej premiery, jak miało to miejsce w przypadku Pixela 9a, nowy model ma pojawić się już w połowie lutego. Pytanie tylko, czy za przyspieszonym kalendarzem idą również realne nowości, czy raczej dostaniemy dobrze znany sprzęt w nowym opakowaniu.
Wcześniejsza premiera i szybki start sprzedaży
Według dostępnych informacji Google Pixel 10a zostanie zaprezentowany 17 lub 18 lutego 2026 roku. To wyraźne przyspieszenie względem poprzedniej generacji, która debiutowała w kwietniu. Jeśli Google utrzyma schemat znany z wcześniejszych premier, to zaraz po prezentacji ruszy przedsprzedaż, a regularna dostępność w sklepach powinna rozpocząć się na początku marca. W Polsce oznacza to powrót sytuacji, w której nowy Pixel z serii „a” trafia na półki szybciej niż zwykle, co może zwiększyć jego widoczność w segmencie średniej półki.

Design bez rewolucji, ale z nowymi kolorami i specyfikacja, którą już dobrze znamy
Pod względem wyglądu Google Pixel 10a nie próbuje udawać nowego otwarcia. Rendery prasowe jasno pokazują, że Google pozostaje przy projekcie znanym z Pixela 9a. Mamy więc kompaktową bryłę z płaskim ekranem, matowymi pleckami i charakterystyczną, skromną wyspą aparatów, która nie wystaje przesadnie ponad obudowę. Ramki wokół wyświetlacza nie należą do najcieńszych, ale całość nadal prezentuje się schludnie i nowocześnie. Nowością mają być kolory. Oprócz klasycznego obsydianu do oferty trafią także odcienie Berry, Fog oraz Lavender. Co ciekawe, czarna wersja ma być dostępna wyłącznie w konfiguracji z większą pamięcią wewnętrzną, co może być delikatnym ukłonem w stronę bardziej wymagających użytkowników.

Najwięcej emocji i niestety również rozczarowań budzi specyfikacja techniczna. Google Pixel 10a ma oferować 6,3-calowy wyświetlacz AMOLED o rozdzielczości Full HD+ z adaptacyjnym odświeżaniem do 120 Hz i jasnością sięgającą nawet 2000 nitów. To solidny panel, który dobrze sprawdza się w codziennym użytkowaniu, jak i również w jasnym otoczeniu.
Pod obudową znajdzie się 8 GB pamięci RAM oraz 128 GB lub 256 GB pamięci na dane. Największą niewiadomą pozostaje jednak procesor. Najczęściej przewija się autorski Tensor G4, znany już z Pixeli 9, ale pojawiają się też doniesienia o nowszym układzie, którym być może będzie Tensor G5 lub jego zmodyfikowana wersja z obniżonym taktowaniem. Jeśli Google faktycznie zdecyduje się na starszy chip, to Pixel 10a ponownie będzie bardziej urządzeniem „AI-first” niż wydajnościowym killerem w swojej klasie.
Google konsekwentnie trzyma się sprawdzonego zestawu fotograficznego. Google Pixel 10a ma oferować główny aparat oparty na 48-megapikselowym sensorze z optyczną stabilizacją obrazu oraz ultraszerokokątną jednostkę 13 Mpx. Z przodu znajdziemy również 13-megapikselową kamerkę do selfie. To konfiguracja znana i ceniona, ale trudno mówić tu o jakimkolwiek progresie względem poprzednika.

Bateria o pojemności 5100 mAh zapowiada przyzwoity czas pracy, jednak ładowanie przewodowe o mocy 23 W i bezprzewodowe 7,5 W trudno uznać za konkurencyjne w 2026 roku. Google najwyraźniej nie zamierza brać udziału w wyścigu na waty, co dla części użytkowników może być argumentem przeciw.
Cena bez niespodzianek
Cenowo Google Pixel 10a ma startować z poziomu około 500 euro za wersję 128 GB oraz 600 euro za wariant 256 GB. W Polsce oznacza to kwoty rzędu 2100-2500 złotych. To poziom zbliżony do poprzednika, ale w praktyce oznacza wyraźną podwyżkę względem obecnych cen Pixela 9a, który zdążył już solidnie potanieć.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Google liczy na siłę marki i czysty system Android z długim wsparciem aktualizacji, zamiast realnych zmian sprzętowych. Google Pixel 10a zapowiada się więc jako bezpieczna, ale mało ekscytująca propozycja, która będzie dobra dla nowych użytkowników ekosystemu Google, ale mniej atrakcyjna dla posiadaczy zeszłorocznego modelu.
Źródło: PhoneArena
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!