Spis treści
W świecie technologii niezbyt często zdarza się, by premiera nowego urządzenia była czymś więcej niż tylko listą ulepszonych podzespołów, czy dodaniem kilku, potrzebnych lub mniej, funkcji. Jednak premiera nowego inteligentnego zegarka Huaweia, to nie był tylko pokaz hardware’u; to prawdziwe przekazanie filozofii – „Now is yours”. W dobie przebodźcowania i wiecznego odkładania planów na jutro, gigant z Shenzhen rzuca nam wyzwanie: nieważne, czy jesteś zawodowym maratończykiem z życiówką poniżej trzech godzin, czy tzw. „kanapowcem”, Twój i mój najważniejszy bieg odbywa się właśnie teraz.
Huawei Watch GT Runner 2 to urządzenie, które może stać się pomostem między tymi dwoma światami. To smartwatch, który technologię z laboratoriów R&D przekuwa w praktyczne narzędzie, mające realny wpływ na nasze zdrowie, kondycję, treningi, ale też i codzienne wspomożenie smartfona.

Budowa: tytan i Kunlun Glass
Zacznijmy od tego, co widzimy i czujemy na nadgarstku. W branży sportowej każde 10 gramów ma swoją wagę, szczególnie po trzydziestym kilometrze maratonu, gdy ręce stają się ciężkie jak z ołowiu. Huawei odrobił lekcję z pierwszej generacji Runnera (która miała miejsce 5 lat temu) i tym razem postawił na materiały z najwyższej półki. Koperta i ramka zegarka wykonane są z tytanu, co gwarantuje nie tylko niesamowitą wytrzymałość na uderzenia, ale również właściwości hipoalergiczne – kluczowe podczas długich sesji treningowych, gdy pot i tarcie mogłyby podrażniać skórę.
Mi osobiście ten zegarek bardzo się podoba właśnie ze względu na swój balans. Wizualnie nie jest on przesadnie ekstrawagancki ani mocno rzucający się w oczy. Jest stonowany, z liniami, które kolorystycznie zaznaczają jego sportowy rodowód, ale nie robią z niego odpustowego gadżetu. To nie jest „zwykły klasyk”, ale ma w sobie te subtelne elementy zadziorności.
Co więcej, jego rozmiar jest na tyle przyjemny, że nawet na większej, czy na mniejszej ręce będzie wyglądał dobrze. Nie jest masywny i to jest jego główna zaleta – wygląda na delikatnego smartwatcha, który jednak skrywa w sobie potężną moc i multum możliwości. Masa samej koperty to zaledwie 34,5 grama. Producent zdecydował się na ekran o przekątnej 1,32 cala, co jest ruchem bardzo świadomym. Mniejsza bryła zapewnia perfekcyjne przyleganie sensora do skóry, co przekłada się na stabilność i poprawność odczytów.
Obecnie mam na ręku wersję niebieską i uważam, że jest absolutnie świetna, ale wszystkie warianty kolorystyczne świetnie podkreślają, że pod maską drzemie sportowa bestia.



Sportowe rozwiązania
W zestawie otrzymujemy dwa paski, co jest genialnym posunięciem.
- Pasek AirDry: Ten główny, materiałowy, jest przystosowany do ćwiczeń. Łatwo się go czyści (wystarczy przemyć i jest jak nowy), a jego największą zaletą jest to, że możemy go błyskawicznie poprawić. Wystarczą dwa ruchy rzepem, by mocniej ścisnąć go na nadgarstku przed sprintem lub poluzować po treningu. Ponadto jego budowa sprawia, że nasza skóra może w pełni oddychać, a on sam schnie w oka mgnieniu.
- Pasek z fluoroelastomeru: Sprawia, że Runner 2 wygląda jak typowy, elegancki smartwatch na codzień – choć nadal ma w sobie coś sportowego poprzez perforacje na jego całości.
Front urządzenia chroni szkło Kunlun Glass. Jest ono lżejsze i cieńsze niż klasyczny szafir, a jednocześnie wykazuje znacznie wyższą odporność na punktowe uderzenia. Jeśli zdarzy Ci się zawadzić zegarkiem o framugę podczas porannego pośpiechu, co zdarzyło mi sie wielokrotnie, to zegarek bez problemu przyjmie to na ‘szybkę’.

System i zdrowie
Jeśli już kiedyś korzystaliście z zegarków Huawei, wiecie czego się spodziewać: system jest bardzo przejrzysty, a nawigacja po funkcjach intuicyjna. A tych funkcji jest tutaj mnóstwo. Mamy mierzenie SpO2, analizę arytmii, tętno, EKG, a nawet wykrywanie sztywności tętnic oraz dla bardziej ambitnych sportowych świrów – adaptację do dużej wysokości.
Ja osobiście bardzo mocno patrzę na temat związany ze snem. Dla mnie odpoczynek jest kluczowy, a zegarki Huawei z generacji na generację mierzą go coraz lepiej. Porównywałem te wyniki z moim smart pierścieniem oraz zegarkami Apple (które w mojej opinii zawsze były w topie pod tym względem) i muszę przyznać, że pomiary są bardzo zbliżone. Dane pokrywają się niemal 1 do 1, co jest dla mnie ogromnie pozytywnym zaskoczeniem.
Jeśli chodzi o rzetelność pomiarów tętna czy kroków, porównywałem GT Runner 2 z innymi topowymi smartwatchami. Różnice są na poziomie 1% – 3%. To pierwszy smartwatch, który tak bardzo mi „siadł” od samego początku pod każdym kątem.



Koniec ze „słodkimi wariacikami”: technologia jako motywator
To chyba najciekawszy aspekt mojego testu. Huawei Watch GT Runner 2 to pierwszy zegarek, który faktycznie skłonił mnie do regularnych ćwiczeń i chodzenia. Zazwyczaj statystyki były dla mnie tylko liczbami, ale tutaj naprawdę się przyłożyłem.
Włączyłem wszystkie powiadomienia dotyczące wykonywania ćwiczeń oraz – co najważniejsze – dodawania informacji o diecie i spożywanych posiłkach. Teraz dokładnie wiem, czy w danym dniu mogę sobie pozwolić na przykład na jakiegoś „słodkiego wariacika”, czy jednak powinienem zacisnąć pasa i odpuścić. Zegarek stał się moim osobistym sumieniem, które kieruje mnie w stronę lepszego samopoczucia i sprawia, że moje niezbyt zdrowe nawyki powoli, ale sukcesywnie, zanikają.



Wspiera to nowy ekosystem Huawei Zdrowie (z subskrypcją Health Plus), gdzie plan treningowy w GT Runner 2 to nie jest sztywną tabelką. To dynamiczny organizm, który analizuje Twoje VO2 Max, pyta o cele i dostosowuje trening z dnia na dzień w oparciu o to, jak spałeś i jaki poziom regeneracji (HRV) wykazujesz. Co ważne, kupując ten zegarek, opcje Premium masz już w cenie. Ćwiczenia są pokazane na nagraniach wideo bezpośrednio w aplikacji, więc nawet jeśli dopiero zaczynasz, możesz ćwiczyć poprawnie i będziesz się czuć, jakbyś miał osobistego trenera personalnego.




Styl życia i płatności
W nowoczesnym stylu życia liczy się wygoda, a GT Runner 2 idzie o krok dalej, eliminując potrzebę zabierania portfela na trening. Dzięki kooperacji z Curve Pay, zegarek obsługuje teraz płatności zbliżeniowe NFC. Cała procedura konfiguracji jest prosta, choć wymaga kilku kroków: zaczynamy od zainstalowania aplikacji Curve Pay na smartfonie (dostępnej w AppGallery, Google Play i App Store na iPhone), stworzenia konta i dodania naszych kart płatniczych.
Kiedy portfel cyfrowy na telefonie jest już gotowy, musimy zadbać o najświeższy software w zegarku. Następnie, korzystając z AppGallery wewnątrz aplikacji HUAWEI Zdrowie, przenosimy aplikację Curve Pay bezpośrednio na smartwatch. Kluczowym momentem jest aktywacja płatności zbliżeniowych w ustawieniach telefonu oraz precyzyjne wskazanie Curve Pay jako domyślnego narzędzia płatniczego w sekcji NFC na zegarku. Co istotne dla fanów marki, funkcja ta na starcie obejmuje modele Watch GT Runner 2 oraz serię Watch GT 6, a użytkownicy iPhone’ów muszą jedynie pamiętać o posiadaniu odpowiednio nowej wersji aplikacji HUAWEI Zdrowie Europa. I już, gotowe – możemy płacić zegarkiem nawet, jeśli nie będziemy połączeni ze smartfonem.

GPS i profesjonalne parametry biegowe
Dla osób biegających w mieście, Huawei przygotował, można by rzec, inżynieryjny majstersztyk. W GT Runner 2 zastosowano przestrzeń dielektryczną między bezelem a tytanową kopertą, co pozwala antenom na znacznie skuteczniejsze zbieranie sygnału GPS. Nawet w „miejskich kanionach” między wieżowcami sygnał pozostaje stabilny. A wiecie, że Huawei dobrze radzi sobie w tej materii, sami wzięliśmy ich tezy pod lupę i sprawdziliśmy to w Hong Kongu na przykładzie innego zegarka.
A co z tunelami? Tu do gry wkracza dead reckoning. Zegarek, wykrywając utratę sygnału, natychmiast przełącza się na algorytmy oparte na żyroskopie i akcelerometrze. Dzięki temu Twoja trasa w aplikacji nie wygląda jak zygzak biegacza po wczorajszym bankiecie, a statystyki są poprawne.
Warto wspomnieć o mocy biegowej (Running Power) wyrażanej w watach. Do tej pory kolarze mieli tę przewagę, że wiedzieli dokładnie, ile energii wkładają w jazdę niezależnie od wiatru – co też sprawdziliśmy na podjeździe Coll de Rates. Teraz Runner 2 wprowadza to na nadgarstek biegacza. Dzięki temu, biegnąc pod górę, nie musisz się sugerować tempem, które spadnie, ale mocą, co pozwala zachować stałą intensywność i uniknąć „zatarcia” organizmu.




Głos nauki: HRV i regeneracja
Podczas premiery dr Szczepan Wiecha z Sports Lab podkreślił, że kluczem do sukcesu nie jest „bieganie dużo”, ale „bieganie mądrze”. Kluczowym wskaźnikiem stało się HRV (Heart Rate Variability). Zegarek analizuje zmienność rytmu serca podczas nocy i rano podaje werdykt: czy jesteś gotowy na rekord, czy Twój organizm wciąż walczy ze skutkami stresu lub wspomnianego wcześniej „bankietu”.
Zegarek potrafi też oszacować próg mleczanowy. Wiedza o tym, gdzie znajduje się ten punkt, pozwala trenować na krawędzi możliwości, ale bez ryzyka kontuzji. To demokratyzacja wiedzy, która do tej pory była dostępna tylko w drogich laboratoriach wydolnościowych.

Aplikacja i ekosystem
Aplikacja Huawei Zdrowie podaje wszystkie wyniki bardzo rzetelnie, ale jako wieloletni użytkownik mam jeden mały postulat: chciałbym, aby została nieco zmodernizowana. Liczę na bardziej minimalistyczny styl, dopasowany do obecnych trendów na rynku. To, co mamy teraz, od lat jest „w porządku”, ale po tylu testach oczekiwałbym odświeżenia w tej materii.
Mimo to, funkcjonalność aplikacji stoi na najwyższym poziomie. Bez problemu sprawdzimy nasze wyniki snu, zobaczymy jak poszedł nam poprzedni trening siłowy, czy bieg. Ponadto możemy włączyć trenera, który dopasuje plan ćwiczeń pod nas. Mój zegarek po kilku tygodniach „nauczył się mnie” – wie dokładnie, jak działam, jakie mam kroki i na co mnie stać. Z ciekawością będę dzielił się efektami tego cyfrowego coachingu w kolejnych tygodniach.


Cena i dostępność
Huawei Watch GT Runner 2 dostępny jest w cenie 1499 zł w ofercie premierowej. Po 12 kwietnia cena ta wzrośnie o 200 zł, więc kupicie go za 1699 zł. Dostępny jest w 3 wersjach kolorystycznych, a zegarki kupicie oczywiście w Komputronik.pl, klikając tutaj.

Dobra, ale czy warto?
Huawei Watch GT Runner 2 to rzadki przypadek urządzenia, które niesamowicie dobrze „siadło” mi od samego początku. Jestem z niego mega zadowolony. To smartwatch, który co dzień dobrze prezentuje się na nadgarstu, a na leśnej ścieżce zamienia się w precyzyjne narzędzie diagnostyczne.
Dla kogo jest ten zegarek? Dla biegacza, maratończyka, ale też i… dla każdego. Dla każdego, kto chce wyjść poza proste liczenie kroków i szuka motywacji do zdrowszego życia. Z tym zegarkiem wymówki o niedokładnych pomiarach, braku płatności czy trenera po prostu przestają istnieć.
Moja przygoda z trenerem AI dopiero się zaczyna. Chciałbym zobaczyć, jak to tak naprawdę działa, czy pomoc “kąkutera” jest w stanie na tyle poprawić moje samopoczucie, że wyniki będą szły tym samym torem i będą z treningu na trening lepsze? Sprawdzam! 🏃➡️
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!