Jubileuszowe smartfony Apple od zawsze budzą ogromne emocje, a szczególnie gdy w grę wchodzi okrągła rocznica istnienia iPhone’a. iPhone 20 jeszcze niedawno był przedstawiany jako model, który ma powtórzyć efekt „wow” znany z premiery iPhone’a X. Najnowsze doniesienia z branżowych źródeł sugerują jednak, że Apple może obrać znacznie bardziej zachowawczy kierunek niż oczekiwali najbardziej entuzjastyczni fani.
Ekran bez kompromisów? Apple musi jeszcze poczekać
Pierwsze informacje o iPhonie 20 wskazywały na wyjątkowo odważną konstrukcję. Mark Gurman już wiosną 2025 roku wspominał o „rozległej” szklanej formie, co wielu interpretowało jako zapowiedź niemal całkowicie szklanego urządzenia z wyświetlaczem zachodzącym na wszystkie cztery krawędzie. Wraz z tymi doniesieniami pojawiły się jednak również wątpliwości, ponieważ tak duża ilość szkła oznaczałaby potencjalne problemy z wytrzymałością oraz kosztownymi naprawami, co w kontekście polityki serwisowej Apple nie brzmi szczególnie optymistycznie.
Z czasem narracja wokół tego projektu zaczęła się klarować. „Rozległa” konstrukcja miała iść w parze z ekranem całkowicie pozbawionym otworów, a więc bez Dynamicznej Wyspy, bez notcha i bez widocznych elementów systemu Face ID. Najnowsze przecieki studzą jednak te oczekiwania, gdyż według jednego z renomowanych informatorów technologia pozwalająca na pełne ukrycie wszystkich sensorów pod wyświetlaczem nie będzie gotowa przed 2030 rokiem. Oznacza to, że iPhone 20.mimo swojego jubileuszowego charakteru, nie zaoferuje w pełni „czystego” frontu.
Warto przy tym przypomnieć, że Apple ma podobno pominąć oznaczenie iPhone 19, aby symbolicznie podkreślić 20. rocznicę premiery pierwszego iPhone’a. Tym bardziej oczekiwania wobec tego modelu były ogromne, a brak przełomu w kwestii ekranu może zostać odebrany jako niewykorzystana szansa.
Dynamiczna Wyspa się zmniejszy, ale nie zniknie
Choć iPhone 20 nie przyniesie rewolucji w postaci całkowicie bezramkowego i bezotworowego ekranu, to Apple nie zamierza całkowicie stać w miejscu. Kluczowe zmiany mają pojawić się już wcześniej w modelach iPhone 18 Pro oraz iPhone 18 Pro Max. To właśnie tam Dynamic Island ma przejść pierwszą poważną metamorfozę od momentu debiutu w 2022 roku.

Dynamiczna Wyspa, która początkowo była wyróżnikiem wyłącznie modeli Pro z czasem trafiła również do tańszych wariantów iPhone’ów. Obecnie jedynym wyjątkiem pozostaje iPhone 16e, który nadal korzysta z klasycznego notcha. Według informatora Ice Universe, Apple planuje jednak wyraźne zmniejszenie szerokości Dynamicznej Wyspy i to nawet o około 35%. Oznaczałoby to redukcję z obecnych niespełna 21 mm do około 13,5 mm, co wizualnie znacząco wpłynęłoby na wygląd frontu urządzenia.
Zmiana ta ma być możliwa dzięki przeniesieniu większości elementów systemu Face ID pod powierzchnię wyświetlacza. Na froncie pozostałby wyłącznie niewielki otwór na aparat do selfie. To rozwiązanie wciąż kompromisowe, ale może być postrzegane jako etap przejściowy, czyli krok w stronę konstrukcji, którą Apple chce osiągnąć dopiero w kolejnej dekadzie.
Jubileusz pod znakiem ewolucji, nie rewolucji
Wszystko wskazuje na to, że iPhone 20 będzie raczej kulminacją stopniowych zmian niż nagłym skokiem technologicznym. Apple najwyraźniej nie chce ryzykować stabilności kluczowych funkcji, takich jak Face ID tylko po to, by zrealizować wizję futurystycznego projektu kilka lat wcześniej. Z punktu widzenia użytkowników może to oznaczać urządzenie dopracowane, ale pozbawione efektu zaskoczenia, który towarzyszył premierze iPhone’a X.
Jeśli przecieki się potwierdzą, to prawdziwie przełomowy iPhone z całkowicie ukrytymi sensorami i ekranem bez żadnych ingerencji pojawi się dopiero po 2030 roku. iPhone 20 zapisze się więc w historii raczej jako symboliczny jubileusz niż moment redefinicji smartfona Apple. Dla części fanów może to być rozczarowanie, dla innych natomiast rozsądny kompromis między innowacją a niezawodnością.
Źródło: @UniverseIce
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!