Xiaomi stopniowo odsłania kolejne karty związane z nadchodzącą premierą Redmi Turbo 5 Max. Nowy smartfon ma ambicję mocno namieszać w segmencie wyższej klasy średniej, łącząc bardzo wydajne podzespoły z elementami, które do tej pory kojarzyły się raczej z urządzeniami stricte gamingowymi lub flagowymi. Choć producent nie próbuje budować napięcia wyłącznie na designie, to pod względem „wnętrza” Turbo 5 Max zapowiada się na jeden z ciekawszych modeli w swojej kategorii cenowej.
Stonowany wygląd i sprawdzona konstrukcja
Pierwsze oficjalne rendery potwierdzają, że Redmi Turbo 5 Max nie będzie stylistyczną rewolucją. Konstrukcja jest bardzo zbliżona do poprzednika oraz modelu Turbo 4 Pro. Tylny panel zachował pionowy moduł aparatów z dwoma obiektywami, a całość sprawia wrażenie bezpiecznej i zachowawczej. Xiaomi postawiło na metalową ramkę oraz tył wykonany z tworzywa na bazie włókna szklanego, co ma zapewnić odpowiednią sztywność przy jednoczesnym ograniczeniu wagi. Pokazano już jeden z wariantów kolorystycznych, a dokładnie Ocean Breeze Blue, który wygląda elegancko, ale raczej nie próbuje wyróżnić się na tle konkurencji.

Z przodu zobaczymy duży, płaski ekran OLED LTPS o przekątnej około 6,8 cala. Ramki mają być cienkie i symetryczne, a aparat do selfie umieszczono w centralnym otworze. Rozdzielczość 1,5K oraz wysokie odświeżanie, najpewniej na poziomie co najmniej 120 Hz, sugerują, że Xiaomi celuje w użytkowników oczekujących płynności i dobrej jakości obrazu, bez eksperymentów z zakrzywionymi krawędziami, które nie każdemu przypadły do gustu.
Turbo 5 Max stawia na wydajność i rekordową baterię. Co z pozostałą specyfikacją?
Sercem Redmi Turbo 5 Max będzie nowy układ MediaTek Dimensity 9500s. To jeden z najmocniejszych procesorów, jakie trafią do smartfonów z tej półki, a Xiaomi wyraźnie komunikuje, że jego wydajność ma ocierać się o poziom flagowców. Producent chwali się wynikami sięgającymi nawet 3,61 mln punktów w benchmarku AnTuTu, choć w innych testach pojawiały się również nieco niższe wartości. Niezależnie od rozbieżności, mówimy o bardzo wysokiej wydajności, która ma przełożyć się na komfortowe granie i płynne działanie systemu. Xiaomi wspomina o stabilnych 120 klatkach w grach MOBA oraz około 60 FPS w bardziej wymagających tytułach RPG.
Jednym z najmocniejszych argumentów Turbo 5 Max jest jednak bateria. Pojemność 9000 mAh to absolutny rekord w portfolio Redmi i wartość, która stawia ten model w ścisłej czołówce całego rynku smartfonów. Według producenta, dzięki optymalizacjom energetycznym, realny czas pracy ma odpowiadać nawet akumulatorowi o pojemności 10 000 mAh. Certyfikaty sugerują obsługę bardzo szybkiego ładowania przewodowego o mocy 100 W, co powinno częściowo zniwelować obawy związane z tak dużą baterią. Na ten moment nic nie wskazuje na obecność ładowania bezprzewodowego, co dla części użytkowników może być minusem.

Redmi Turbo 5 Max nie próbuje udawać fotograficznego flagowca. Z dostępnych informacji wynika, że smartfon otrzyma główny aparat 50 Mpx z optyczną stabilizacją obrazu, najpewniej z jasnym obiektywem znanym już z poprzednich modeli. Do tego dojdzie drugi obiektyw pomocniczy, prawdopodobnie ultraszerokokątny lub portretowy. To zestaw poprawny, ale bez aspiracji do rywalizacji z topowymi konstrukcjami fotograficznymi. W testach pojawiały się także informacje o konfiguracjach z 16 GB pamięci RAM oraz najnowszym Androidem 16.
Oficjalna data premiery nie została jeszcze ogłoszona, ale wszystko wskazuje na debiut w Chinach jeszcze w najbliższym czasie. Cena na rynku lokalnym ma oscylować w okolicach 2500 juanów, czyli około 1000-1050 złotych. Bardzo możliwy jest również scenariusz, w którym Redmi Turbo 5 Max trafi globalnie pod marką POCO jako POCO X8 Pro Max. Xiaomi już wcześniej stosowało taki zabieg i wiele przecieków wskazuje, że tym razem będzie podobnie.
Źródło: Notebookcheck
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!