Przedpremierowy Galaxy S26+ wystawiony na sprzedaż. Takiej ceny mało kto się spodziewał

Przedpremierowy Galaxy S26+ wystawiony na sprzedaż. Takiej ceny mało kto się spodziewał
źródło: Android Headlines

Choć oficjalna prezentacja nowej generacji flagowych smartfonów Samsunga wciąż jest przed nami, to w sieci pojawił się kolejny dowód na to, że tajemnice w świecie technologii mają wyjątkowo krótką datę ważności. Model Galaxy S26+ został zauważony w sprzedaży, mimo że producent nie zdążył jeszcze oficjalnie zaprezentować go światu. Co więcej, oferta nie pochodzi z żadnego oficjalnego kanału, a jej cena od razu wywołała burzliwą dyskusję wśród entuzjastów mobilnych technologii.

Przedpremierowy Galaxy S26+ wystawiony na ogłoszeniu

Sprawa nabrała rozgłosu za sprawą użytkownika platformy X, znanego pod pseudonimem A. Kakooli, który udostępnił informację o nietypowym ogłoszeniu. Na platformie Craigslist pojawił się smartfon opisany jako „Samsung Galaxy S26 Ultra”, jednak zdjęcia szybko zdradziły, że w rzeczywistości chodzi o model Galaxy S26+. Wskazuje na to charakterystyczny układ trzech aparatów umieszczonych w jednym pionowym rzędzie na tylnym panelu, a więc bez cech typowych dla wersji Ultra.

Jeszcze większe emocje wzbudziła cena, ponieważ sprzedający oczekuje za urządzenie aż 1650 dolarów, co po przeliczeniu daje około 5880 złotych. Na pierwszy rzut oka kwota ta nie wygląda szokująco, zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie ceny startowe poprzednich generacji w Polsce. Problem w tym, że punkt odniesienia stanowi rynek amerykański, gdzie Galaxy S25+ debiutował od 999 dolarów. Nawet jeśli Galaxy S26+ ma być droższy od poprzednika, to wzrost o ponad 60% trudno uznać za racjonalny.

Taka cena sprawia, że oferta jest skierowana raczej do najbardziej niecierpliwych fanów marki, którzy za możliwość posiadania telefonu przed premierą są gotowi zapłacić niemal każdą kwotę. Tym bardziej że oficjalna prezentacja serii Galaxy S26 jest zaplanowana już na 25 lutego 2026 roku, więc czas oczekiwania nie jest szczególnie długi.

Wygląd bez rewolucji, ale z wyraźnymi detalami

Zdjęcia opublikowane w ogłoszeniu sugerują, że mamy do czynienia z działającym egzemplarzem, a nie atrapą. Sam design Galaxy S26+ nie odbiega znacząco od tego, co Samsung prezentował w poprzedniej generacji. Z przodu widoczny jest płaski ekran z centralnie umieszczonym otworem na aparat do selfie, natomiast tył urządzenia zdobią trzy aparaty osadzone w pionowej wyspie, stylistycznie nawiązującej do najnowszych modeli ze średniej półki oraz składanych smartfonów producenta.

To podejście pokazuje, że Samsung stawia raczej na ewolucję niż rewolucję w kwestii wzornictwa. Dla części użytkowników może to być zaleta, a dla innych sygnał, że seria Galaxy S26 nie przyniesie wizualnego przełomu.

Co zaoferuje Galaxy S26+? Specyfikacja nie jest tajemnicą

Pomimo, że Samsung oficjalnie nie potwierdził jeszcze szczegółów, to przedpremierowe przecieki pozwalają z dużą dokładnością określić, czego można się spodziewać po modelu Galaxy S26+. Smartfon będzie prawdopodobnie wyposażony w 6,7-calowy wyświetlacz Dynamic AMOLED 2X o rozdzielczości 3120×1440 pikseli, z adaptacyjnym odświeżaniem do 120 Hz. Całość ma chronić szkło Corning Gorilla Glass Armor 2, co sugeruje zwiększoną odporność na zarysowania i uszkodzenia.

Sercem urządzenia będzie procesor Exynos 2600, wspierany przez 12 GB pamięci RAM. Użytkownicy będą mogli wybierać między wariantami z 256 GB lub 512 GB pamięci wewnętrznej. Z przodu znajdzie się aparat do selfie o rozdzielczości 12 Mpx, natomiast z tyłu zestaw trzech obiektywów, w którym główną rolę odegra 50-megapikselowy sensor z optyczną stabilizacją obrazu. Uzupełnią go aparat ultraszerokokątny oraz teleobiektyw oferujący trzykrotny zoom optyczny, również z OIS.

Całość zasilać ma akumulator o pojemności 4900 mAh, który będzie obsługiwać szybkie ładowanie przewodowe o mocy 45 W oraz ładowanie bezprzewodowe do 15 W. Nie są to wartości przełomowe, ale wystarczające dla typowego użytkownika.

Cena przed premierą mówi więcej o rynku niż o Samsungu

Przedpremierowa sprzedaż Galaxy S26+ raczej nie zwiastuje oficjalnej polityki cenowej producenta. To raczej przykład tego, jak duże zainteresowanie nowymi flagowcami potrafi napędzać rynek wtórny i skłaniać sprzedawców do windowania cen. Dla większości użytkowników bardziej rozsądną opcją będzie poczekanie na oficjalny debiut i normalną dystrybucję.

Pewnym na ten moment jest jednak, że seria Galaxy S26 już teraz wzbudza ogromne emocje, a jeśli nawet nieoficjalne oferty potrafią wywołać taką burzę, to zapowiedź samej premiery może być dla Samsunga bardzo udana.

Źródło: @Kakooli98

Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!