Spis treści
Od kilku lat branża mobilna spekuluje, kiedy Apple w końcu pokaże własny składany smartfon. Podczas gdy konkurencja rozwija ten segment od dawna, firma z Cupertino konsekwentnie pracuje nad swoim rozwiązaniem w cieniu. Wszystko wskazuje na to, że moment debiutu jest już stosunkowo blisko. Pierwszy składany iPhone ma pojawić się w w tym roku i jeśli wierzyć przeciekom, będzie jednym z najbardziej ambitnych, ale również najdroższych urządzeń w historii marki.
Składany iPhone może kosztować ponad 10 tysięcy złotych
Doniesienia na temat ceny składanego iPhone’a pojawiają się w sieci od dłuższego czasu i niestety nie należą do szczególnie optymistycznych. Część przecieków sugerowała, że Apple spróbuje utrzymać cenę poniżej 2000 dolarów (~7420 złotych), a inne wskazywały raczej na poziom zbliżony do tej granicy, czyli podobny do składanych flagowców konkurencji. Najnowsze informacje są jednak jeszcze bardziej radykalne.
Według jednego z chińskich informatorów znanego pod pseudonimem WHYLAB, w Chinach podstawowa wersja składanego iPhone’a może kosztować ponad 10 000 juanów. Po przeliczeniu daje to kwotę w okolicach 5400 złotych, ale należy pamiętać, że ceny w Europie zwykle są znacznie wyższe. W praktyce oznacza to, że w Polsce startowa cena urządzenia może przekroczyć 10 000 złotych. Jeszcze bardziej spektakularnie zapowiada się cena najwyższej konfiguracji pamięciowej. Według tych samych źródeł najdroższa wersja może kosztować ponad 20 000 juanów, czyli równowartość około 10 800 złotych jeszcze przed uwzględnieniem podatków i lokalnych marż. W praktyce może to oznaczać, że topowa wersja urządzenia zbliży się do granicy 20 tysięcy złotych.
Tak wysoka cena nie jest jednak całkowicie oderwana od realiów rynku. Najbardziej zaawansowane składane smartfony potrafią kosztować bardzo dużo, szczególnie w Chinach. Problem polega na tym, że w podobnym przedziale cenowym można już znaleźć konstrukcje oferujące bardziej eksperymentalne rozwiązania, jak na przykład smartfony składane podwójnie. W porównaniu z nimi pierwszy składany iPhone może wydawać się dość konserwatywny.
Apple wchodzi do segmentu, który istnieje już od lat
Warto pamiętać, że Apple nie jest pionierem w tej kategorii. Segment składanych smartfonów istnieje już od kilku lat i przeszedł sporą ewolucję. Pierwsze konstrukcje pojawiły się w 2019 roku i początkowo traktowano je raczej jako technologiczny eksperyment. Z biegiem czasu producenci dopracowali zawiasy, poprawili trwałość ekranów i ograniczyli widoczność zgięcia. Dziś składane telefony oferuje już wielu producentów, a kolejne generacje stają się coraz cieńsze i bardziej dopracowane. W momencie gdy Apple dopiero przygotowuje swoją premierę, to konkurencja ma za sobą kilka generacji doświadczeń oraz liczne eksperymenty z różnymi formami konstrukcji.
Strategia firmy z Cupertino jest jednak dobrze znana, ponieważ Apple często wchodzi do nowych kategorii sprzętu później niż konkurencja, ale próbuje nadrabiać to dopracowaniem technologii oraz integracją z własnym ekosystemem usług i aplikacji.
Hybryda iPhone’a i iPada mini
Jednym z najciekawszych elementów nadchodzącego urządzenia ma być jego konstrukcja. Wewnętrzny ekran po rozłożeniu ma oferować proporcje 4:3 i wielkość zbliżoną do iPada mini. W praktyce oznacza to, że po otwarciu użytkownik otrzyma przestrzeń roboczą przypominającą niewielki tablet. Zewnętrzny ekran ma natomiast wielkością przypominać standardowego, mniejszego iPhone’a, dzięki czemu urządzenie będzie można wygodnie obsługiwać także w zamkniętej formie. Taki układ sprawia, że składany iPhone będzie czymś pomiędzy klasycznym smartfonem a kompaktowym tabletem.
Pomimo większego ekranu Apple nie planuje jednak instalować systemu iPadOS. Urządzenie ma działać pod kontrolą standardowego iOS, ale firma przygotowuje pewne zmiany w interfejsie. Mówi się między innymi o możliwości wyświetlania dwóch aplikacji obok siebie oraz o specjalnych bocznych paskach nawigacyjnych, które pomogą twórcom oprogramowania lepiej wykorzystać większy ekran.
Zmiany w konstrukcji i kompromisy sprzętowe
Składana konstrukcja wymusza również pewne kompromisy, a jednym z najbardziej zaskakujących może być rezygnacja z systemu rozpoznawania twarzy Face ID. Z powodu ograniczonej przestrzeni Apple ma zastąpić go czytnikiem linii papilarnych Touch ID zintegrowanym z przyciskiem zasilania.
Na froncie pojawi się także okrągłe wycięcie na aparat, ale zachowana ma zostać funkcja Dynamic Island. Początkowo Apple testowało również kamerkę ukrytą pod ekranem, jednak jakość zdjęć okazała się zbyt słaba i dlatego firma ostatecznie zdecydowała się na bardziej klasyczne rozwiązanie. Na tylnej obudowie znajdzie się zestaw dwóch aparatów, co wynika z ograniczonej przestrzeni wewnątrz składanego korpusu. W środku ma pracować wydajny układ A20 Pro, który powinien zapewnić bardzo wysoką wydajność.
Producent planuje także zastosowanie tytanowego zawiasu oraz nowej technologii ekranu, która ograniczy widoczność zgięcia. Bruzda prawdopodobnie nie zniknie całkowicie, ale Apple ma postawić przede wszystkim na wytrzymałość i długą żywotność mechanizmu składania.
Czy składany iPhone ma szansę na sukces?
W teorii pomysł połączenia smartfona i małego tabletu w jednym urządzeniu brzmi bardzo atrakcyjnie. Taki sprzęt może okazać się szczególnie przydatny w pracy mobilnej, podczas przeglądania internetu czy oglądania multimediów. Większy ekran daje również nowe możliwości dla aplikacji i gier. Jednocześnie cena oraz pewne kompromisy sprzętowe mogą ograniczyć popularność pierwszej generacji. Jeśli rzeczywiście będzie to urządzenie kosztujące ponad 10 000 złotych, to jego główną grupą docelową staną się entuzjaści technologii oraz najbardziej lojalni użytkownicy Apple.
Nie można też wykluczyć scenariusza, w którym składany iPhone stanie się bardziej pokazem technologicznych możliwości niż produktem masowym. W historii Apple zdarzały się już urządzenia imponujące pod względem technologicznym, które jednak trafiały głównie do wąskiej grupy odbiorców. Wszystko wskazuje na to, że premiera składanego iPhone’a będzie jednym z najgłośniejszych wydarzeń w branży mobilnej najbliższych lat.
Źródło: Notebookcheck
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!