Strona główna Felietony Sony Ericsson Xperia X10 - powROOT do korzeni #4

Sony Ericsson Xperia X10 – powROOT do korzeni #4

-

Witajcie w kolejnym wpisie z serii powROOT do korzeni. Dziś przyjrzymy się pierwszemu urządzeniu z Androidem od legendarnego, nieistniejącego już tandemu elektronicznego – Sony Ericsson. Będzie ciekawie.

Pierwszy Android, nie pierwsza Xperia

Sony Ericsson było niegdyś firmą znaną wielu użytkownikom. Sam byłem ogromnym zwolennikiem komórek tej firmy. Niestety obecnie ten tandem już nie istnieje – owszem, obie firmy dalej funkcjonują, ale już nie razem. Dziś cofamy się do czasów, gdy działali razem i stworzyli pierwszego w swojej ofercie smartfona z Androidem. Pragnę jednak zaznaczyć, że opisywany przeze mnie egzemplarz nie jest wersją dostępną normalnie w sklepach. Skutkuje to kilkoma różnicami względem ogólnodostępnej wersji, które oczywiście będą wymienione. Tymczasem spójrzmy na specyfikację.

Specyfikacja Sony Ericsson Xperia X10

  • Wymiary i waga:   119 x 63 x 13 mm, 135 g
  • Wyświetlacz: TFT 4.0 cala, 480×854
  • SoC: Qualcomm Snapdragon S1 wraz z grafiką Adreno 200
  • RAM: 384MB
  • Pamięć wewnętrzna: 1GB (z możliwością rozszerzenia przez kartę MicroSD)
  • Aparat główny: 8.1 Mpix, AF, dioda LED
  • Bateria: 1500 mAh
  • Oprogramowanie: Android 2.1 Eclair
  • Łączność: Wi‑Fi 802.11 b/g, Bluetooth 2.1, MicroUSB, jack 3.5 mm

Data premiery urządzenia to Marzec 2010. Jak na ten czas, specyfikacja była całkiem dobra, zwłaszcza biorąc pod uwagę rozdzielczość ekranu czy procesor. Cieszy też całkiem pojemna bateria.

Wygląd i jakość wykonania

W kwestii designu, urządzenie prezentuje się bardzo elegancko. Mimo wykonania z tworzywa sztucznego, wygląda ładnie i stylowo. Całość dopełniają srebrne akcenty w postaci przycisków czy bocznej ramki. Wszystko jest dobrze spasowane, nic nie trzeszczy, a urządzenie wygodnie leży w dłoni.

Przód urządzenia dominuje duży, jak na tamte czasy 4 calowy wyświetlacz. Pod nim znajdziemy logo Xperia i trzy przyciski nawigacyjne. To jeden z pierwszych smartfonów, w których producent zdecydował się porzucić typowy D-Pad. Nad wyświetlaczem znajdziemy słuchawkę, czujniki i logo producenta.

Tył to jedynie aparat i dioda doświetlająca. Niżej znajdziemy logotypy producenta i charakterystyczny zielono-srebrny symbol Sony Ericsson. I tutaj pojawia się pierwsza różnica względem wersji konsumenckiej. Tył wykonany jest z matowego plastiku, podczas gdy wersja konsumencka, ma klapkę dodatkowo pokrytą gumą. Tutaj moim zdaniem przewagę ma wersja przedsprzedażowa, bowiem gumowane elementy często z czasem zaczynały się robić lepkie i nieprzyjemne, mimo dbania o urządzenie.

Na górnej krawędzi znajdziemy włącznik, złącze słuchawkowe i port MicroUSB. Kolejna różnica – wersja konsumencka ma zaślepkę portu USB.

Prawy bok to miejsce dla przycisków głośności i dwustopniowego spustu migawki aparatu, lewy zaś skrywa mikrofon i głośnik.

Na dole natomiast znajdziemy miejsce na smycz.

Ekran

Wyświetlacz urządzenia jak na tamte czasy był naprawdę duży, miał bowiem 4 cale. Rozdzielczość także robiła niemałe wrażenie. Ekran wykonano w technologii TFT, mimo to jednak jest on czytelny i wyraźny. Nawet w jasnym słońcu z urządzenia bez problemu da się korzystać. Jasność minimalna także nie zawodzi. Jak to jednak w przypadku wyświetlaczy TFT bywa – kontrast nie jest powalający a czerń trochę sprana. Kolory są całkiem przyjemne, naturalne. Patrząc na całokształt, ekran jak najbardziej oceniam pozytywnie.

Codzienne użytkowanie

Jeżeli chodzi o typowy użytek, to jest całkiem znośnie. Do płynności dzisiejszych urządzeń co prawda trochę brakuje, jednak wynika to też z faktu, że starsze wydania Androida miały dosyć klatkujące miejscami animacje. Tradycyjnie już, ze względu na starszą wersję Androida, ciężko o kompatybilność z aplikacjami i stronami. Mimo wszystko, podstawowe użytek jak najbardziej jest możliwy. To jednak nie wszystko.

Jak wspomniałem na wstępie, urządzenie to jest w wersji przedsprzedażowej. Oznacza to, że ma w systemie dodatkowe funkcje czy aplikacje, niedostępne w wersji którą można było znaleźć w sklepach. I tak dzięki temu mamy tam narzędzia pozwalające debugować urządzenie, testować sposób wyświetlania okienek, przycisków czy innych elementów. Znajdziemy tu także legendarny tekst każdego początkującego programisty – Hello World 🙂

Poniżej wrzucam kilka przykładowych zdjęć, jak wyglądają te aplikacje.

Przyznacie, że to niecodzienny widok, prawda?

Aparat

W urządzeniu znajdziemy matrycę 8.1 Mpix, która jest dosyć przeciętna. Oczywiście, należy pamiętać, że to 2010 rok, jednak mam wrażenie, że aparat mógłby być lepszy. Może być to też kwestia testowego oprogramowania, bowiem to, może nie być w 100% dopracowane. Zdjęcia za dnia wychodzą niezbyt ostre, zaś po zmroku, nie ma mowy o jakiejkolwiek szczegółowości. Podsumowując, aparat zbiera ode mnie ocenę 5/10. Jest, można nim zrobić zdjęcie, jednak bez szaleństw.

Xperia X10 – całkiem udany początek

Co prawda Sony Ericsson w swoim portfolio miał już Xperie (X1, X2 i X5 Pureness), były one jednak przedstawicielami serii Windows Mobile. X5 z kolei to zupełnie inny temat i całkiem ciekawy koncept. Niemniej, X10 zapoczątkowała znaną nam w sumie do dziś serię smartfonów z Androidem. Co prawda Sony dziś a kiedyś, to trochę inna firma, ich smartfony również.

I trochę brakuje mi tego tandemu z Ericssonem. Te telefony miały w sobie coś wyjątkowego, czego próżno szukać w obecnych urzadzeniach. Z czasem sami się przekonacie, bowiem ta Xperia, to dopiero początek.

Mieliście Xperię X10? Jak ją wspominacie?

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej