UE zatwierdza nowe cło! Zakupy na AliExpress, Temu i Shein będą droższe niż myślisz

UE zatwierdza nowe cło! Zakupy na AliExpress, Temu i Shein będą droższe niż myślisz
fot. Teng Yuhong (źródło: Unsplash)

Przez lata zakupy na azjatyckich platformach e-commerce były dla Europejczyków prostym sposobem na oszczędności. Niskie ceny, ogromny wybór i brak dodatkowych opłat sprawiły, że paczki z Chin stały się codziennością także w Polsce. Teraz jednak Unia Europejska szykuje zmianę, która wyraźnie wpłynie na ten model zakupów. Nowe regulacje celne, nad którymi pracowano od kilku lat wchodzą w decydującą fazę i już wkrótce zmienią zasady gry dla milionów konsumentów korzystających z AliExpress, Temu czy Shein.

Nowe cło zmieni rynek e-commerce w Europie

Zakupy na azjatyckich platformach sprzedażowych przez lata były synonimem niskich cen i łatwej dostępności produktów, których próżno szukać w europejskich sklepach. Miliony paczek trafiały do klientów w Polsce i całej Unii Europejskiej praktycznie bez dodatkowych kosztów celnych. Ten model właśnie się kończy, ponieważ Rada Unii Europejskiej formalnie zatwierdziła przepisy, które sprawią, że od 1 lipca 2026 roku cło będzie naliczane od wszystkich towarów kupowanych poza Wspólnotą i to niezależnie od ich wartości.

To kolejny etap reformy systemu celnego UE, który ma dostosować prawo do realiów współczesnego e-commerce. W 2021 roku wprowadzono pakiet VAT dla handlu internetowego, który zobowiązał kupujących do opłacania podatku VAT od towarów spoza UE. Duże platformy, takie jak AliExpress, Temu czy Shein najczęściej doliczają go dziś automatycznie do ceny produktu. Do tej pory jednak obowiązywało zwolnienie z cła dla przesyłek o wartości do 150 euro. Od połowy 2026 roku ten próg przestanie istnieć.

Koniec limitu 150 euro. Jak będzie naliczane cło?

Największa zmiana dotyczy właśnie likwidacji zwolnienia dla małych paczek. Dotąd cło trzeba było zapłacić dopiero wtedy, gdy wartość zamówienia przekraczała 150 euro (~630 złotych). Po 1 lipca 2026 roku opłata obejmie każdą przesyłkę spoza UE, nawet jeśli jej wartość wynosi kilka euro.

Nowe przepisy wprowadzają tymczasową, zryczałtowaną stawkę celną w wysokości 3 euro (~12 złotych) za każdą odrębną kategorię towaru znajdującą się w paczce, określoną według odpowiedniej pozycji taryfowej. I tu pojawia się kluczowy szczegół techniczny, który może zaskoczyć wielu kupujących. Cło nie będzie naliczane od całej paczki jako jednej całości, lecz od liczby różnych kategorii produktów w przesyłce.

Przykład podany przez unijnych urzędników jest prosty, ale wymowny. Jeśli w jednej paczce znajdzie się jedna bluzka z jedwabiu oraz dwie bluzki z wełny, to opłata wyniesie 6 euro (~24 zł), ponieważ jedwab i wełna podlegają różnym pozycjom taryfowym. Gdyby do tej samej przesyłki dorzucić np. elektronikę lub akcesoria kuchenne, to każda kolejna kategoria oznaczałaby dodatkowe 3 euro. Łączenie wielu produktów w jednym zamówieniu nie pozwoli więc ominąć opłaty, gdyż mechanizm został zaprojektowany właśnie po to, by zamknąć tę furtkę.

Tymczasowa stawka 3 euro ma obowiązywać od 1 lipca 2026 roku do 1 lipca 2028 roku. Rada UE zastrzega jednak możliwość przedłużenia tego okresu. Po uruchomieniu nowego unijnego centrum danych celnych ryczałt ma zostać zastąpiony standardowymi taryfami celnymi, co może oznaczać jeszcze bardziej złożony system naliczania opłat.

Dlaczego UE wprowadza cło na każdą paczkę?

Skala importu drobnych przesyłek do Europy stała się jednym z głównych argumentów za zmianą przepisów. Według danych Komisji Europejskiej w 2024 roku do Unii trafiło 4,6 miliarda paczek o wartości poniżej 150 euro, z czego aż 91% pochodziło z Chin. To liczby, które pokazują, jak bardzo zmienił się globalny handel internetowy w ostatnich latach.

Bruksela otwarcie wskazuje kilka powodów reformy. Po pierwsze, chodzi o wyrównanie warunków konkurencji dla europejskich sprzedawców, którzy od dawna podnosili argument nieuczciwej przewagi platform spoza UE. Po drugie, nowe cło ma zwiększyć kontrolę nad jakością i bezpieczeństwem produktów trafiających na rynek unijny. Po trzecie wreszcie, nie da się pominąć aspektu finansowego – należności celne stanowią tradycyjne zasoby własne UE, a państwa członkowskie zatrzymują część wpływów jako pokrycie kosztów poboru.

W tle pojawia się również szersza reforma unijnego systemu celnego, która ma zwiększyć odporność Wspólnoty na wstrząsy geopolityczne i uszczelnić granice w dobie dynamicznego rozwoju e-commerce. Wypowiedzi przedstawicieli państw członkowskich wskazują, że obecne regulacje były tworzone w zupełnie innych realiach handlowych i nie nadążają za tempem globalnych platform sprzedażowych.

Co to oznacza dla klientów?

Dla nas kluczowe jest, że realny koszt zakupów z Azji wzrośnie. Nawet jeśli sama cena produktu pozostanie atrakcyjna, to do rachunku trzeba będzie doliczyć co najmniej 3 euro za kategorię towaru. W przypadku bardziej złożonych zamówień obejmujących różne typy produktów, jak akcesoria do smartfonów, elementy smart home czy drobna elektronika, suma dodatkowych opłat może szybko przekroczyć symboliczne kilkanaście złotych.

Nie oznacza to oczywiście końca zakupów na azjatyckich platformach. Jednak era ekstremalnie tanich przesyłek bez dodatkowych kosztów definitywnie się kończy. Od 1 lipca 2026 roku cło stanie się stałym elementem kalkulacji przy każdym zamówieniu spoza Unii Europejskiej i to niezależnie od tego, czy kupujemy koszulkę, gadżet do komputera czy akcesorium do projektu DIY.

Dla konsumentów to sygnał, że warto uważniej porównywać ceny z ofertą europejskich sklepów. Dla rynku natomiast,  początek nowego rozdziału w historii unijnego e-commerce, w którym niska cena nie będzie już jedynym argumentem przemawiającym za zakupami z drugiego końca świata.

Źródło: Rada Unii Europejskiej

Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!