Świat ulega ciągłym zmianom. Wiele z nich dotyka codzienności naszego życia. Wśród nowoczesnych rozwiązań pojawiają się e-paragony dostępne w aplikacji. Mam wrażenie, że Biedronka w tym aspekcie uważa, że odkryła Amerykę. Prawda jest zupełnie inna.
E-paragony w komunikacie prasowym – szału nie ma
Tak w szybkim skrócie widzimy, że Biedronka udostępnia cyfrowy paragon spełniający wymogi tego fiskalnego i to rzekomo wyróżnia Państwa od konkurencji. Wow…jestem pod wrażeniem. Chylę czoło i składam pokłony. Czytając kolejne informacje widzę, że paragon będzie przechowywany 3 lata. Brawa, bo to jest wyczyn. Teraz na poważnie, na pochwałę zyskuje tylko fakt oszczędności na papierze w drukowaniu paragonów. To by było na tyle, jeśli chodzi o najważniejsze aspekty tego komunikatu. Nie będę Was zanudzał, że wdrożenie będzie podzielone na etapy, bo to nikogo w zasadzie nie interesuje. Usługa mnie osobiście nie powala. Mam swoje za i przeciw, ale jedno Wam powiem Biedronka: Ameryki nie odkryliście.
Co na to konkurencja?
Na chwilę obecną nie mamy żadnej zmiany w tym zakresie od rywali, ale to nie oznacza, że konkurencja jest w tyle. Z pewnością możemy się niedługo spodziewać odpowiedzi w tej kwestii, która podyktowana będzie przez prawo (przyszły rok). Zarówno Kaufland oraz Lidl również oferują zapisy paragonów (w mojej ocenie wyglądają na fiskalne mimo braku certyfikatu) w swojej aplikacji oraz na stronie tak jak w Biedronce. Zgodzę się, że konkurencja mimo zapisu cyfrowego dalej drukuje takie dokumenty i tu rzeczywiście Biedronka macie plus, ale na tym mogę zakończyć chwalenie.
Ja po dziś dzień mam zapis paragonów w aplikacji konkurencji z 2019 roku – także 3 lata u Was? Serio? Ciągle wszyscy depczecie sobie po piętach, ale zawsze ktoś wyprzedza czołówkę. Zmiany e-paragonów to przyszłość i to całkiem niedaleka. Także robicie marketing na tym, co ogłosiła Krajowa Administracja Skarbowa na podstawie ustawy. To, co w mojej ocenie jest najważniejsze to fakt, że żadnego klienta nie interesuje czy paragon posiada certyfikatu fiskalnego (to problem przedsiębiorców, których później rozliczą odpowiednie instytucje finansowe). Dla klientów paragon to paragon, nic więcej. Do reklamacji (odpowiedzialność sprzedawcy wynosi 2 lata w szczególnych przypadkach 3) nie jest potrzebny żaden dowód sprzedaży. Wystarczy potwierdzenie płatności z karty lub nawet świadek transakcji, ba nawet kamery sklepowe i określenie czasu zakupu. Kupując w Biedronce sprzęt elektroniczny nawet po numerze imei/SN można dojść kto finalnie sprzedał ten produkt. Możliwości jest naprawdę dużo. Rozumiem, że 3 lata dostępnego e-paragonu wystarczy, ale ja nigdy nie używam do reklamacji takich dokumentów. U konkurencji mogę sprawdzić co kupiłem nawet w 2019 roku. Pochwalić Biedronkę można tylko za oszczędności na papierze (mniej drzew zostanie wycięte), ale resztą nie zachwycacie. Serio nikogo, nie interesują wirtualne fiskalne paragony. Liczy się możliwość swobodnej weryfikacji ceny oraz możliwości złożenia reklamacji.
Źródło: Biedronka, opracowanie własne
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!