Dyson ma problem z nową szczoteczką. CameraJet krótko po premierze znika ze sprzedaży

Dyson ma problem z nową szczoteczką. CameraJet krótko po premierze znika ze sprzedaży
fot. producenta

Dyson CameraJet miał być kolejnym przykładem na to, jak producent próbuje przenieść rozwiązania znane ze świata zaawansowanej elektroniki do codziennych urządzeń. Nietypowa szczoteczka pojawiła się na rynku przy okazji targów IFA 2026, a mimo to już zdążyła wzbudzić sporo zainteresowania. Teraz wokół urządzenia zrobiło się głośno z zupełnie innego powodu, ponieważ Dyson ograniczył jego dostępność, a pierwsze informacje wskazują na problemy dotyczące części egzemplarzy.

Kamera, AI i irygacja zamiast zwykłej szczoteczki

Dyson CameraJet zdecydowanie wyróżnia się na tle tradycyjnych szczoteczek elektrycznych. Producent połączył w niej kamerę, sztuczną inteligencję oraz system Gap Optical Targeting, który ma analizować przestrzenie pomiędzy zębami. Kamera rozpoznaje miejsca wymagające dodatkowego czyszczenia, a następnie urządzenie kieruje w ich stronę odpowiednio ukształtowany strumień wody. W założeniu rozwiązanie to ma ograniczyć konieczność korzystania z nici dentystycznej.

Dyson ma problem z nową szczoteczką. CameraJet krótko po premierze znika ze sprzedaży
fot. producenta

Kamera ma też inne zadanie i podczas mycia użytkownik może za pośrednictwem aplikacji na smartfonie obserwować w czasie rzeczywistym, czy poszczególne obszary jamy ustnej zostały odpowiednio wyczyszczone. Wbudowany zbiornik o pojemności 12,5 ml pozwala dodatkowo korzystać z funkcji irygacji i płukania jamy ustnej, co sprawia, że CameraJet jest bardziej rozbudowanym urządzeniem niż typowa elektryczna szczoteczka.

Nie jest to jednak sprzęt, który można uznać za tani gadżet. Dyson przez około sześć lat pracował nad tym rozwiązaniem i uzyskał dla niego 38 patentów, a cena urządzenia została ustalona w Polsce na poziomie 1999 złotych. Tym większe znaczenie ma więc fakt, że już niedługo po premierze zaczęły pojawiać się informacje o problemach z urządzeniem.

Problemy pojawiły się niemal od razu

Według informacji przytaczanych przez WIRED pierwsze zgłoszenia dotyczące wadliwego działania pojawiały się już dzień po premierze. Użytkownicy informowali m.in. o wodzie dostającej się do komory baterii oraz przypadkach, w których szczoteczka przestawała działać po kilkudziesięciu sekundach pracy. Problemy nie ograniczały się przy tym wyłącznie do pojedynczych relacji, a egzemplarz testowy Consumer Reports miał przestać działać w ciągu pierwszych 24 godzin.

Dyson ma problem z nową szczoteczką. CameraJet krótko po premierze znika ze sprzedaży
fot. producenta

W kolejnych dniach Dyson CameraJet zaczęła znikać ze stron internetowych i sklepów producenta w kolejnych państwach, m.in. we Francji, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Singapurze. Po około trzech tygodniach od premiery urządzenie przestało być dostępne również w Polsce.

Dyson oficjalnie nie przedstawia jednak sytuacji jako pełnego wycofania produktu z rynku. Liv Thomas, szefowa komunikacji firmy w dziale Beauty przekazała, że CameraJet cieszy się dużym zainteresowaniem, a część problemów z dostępnością ma być związana ze zwiększeniem produkcji. Jednocześnie producent przyznał, że wykrył „problem z pojedynczym komponentem”, który ma dotyczyć niewielkiej liczby pierwszych partii urządzenia. Wadliwe partie miały zostać odizolowane, a Dyson deklaruje pomoc klientom, których dotyczy problem.

Czy winna może być woda?

Na tym etapie producent nie ujawnił, który konkretnie element okazał się problematyczny, co dokładnie powoduje usterkę ani jak wiele urządzeń może być nią objętych. Dyson nie wyjaśnił również, dlaczego nie zdecydował się na formalne ogłoszenie wycofania wadliwych partii ze sprzedaży.

Pojawiają się natomiast hipotezy dotyczące szczelności konstrukcji. Jest to o tyle istotne, że CameraJet podczas każdego użycia ma kontakt z wodą, a dodatkowo została wyposażona we własny zbiornik płynu. Użytkownicy zgłaszali przypadki przedostawania się wody do wnętrza urządzenia i problemy z przegrzewaniem. Kyle Wiens z iFixit zwrócił uwagę na możliwość wystąpienia problemów z tolerancją poszczególnych elementów lub ich klejeniem. Podobną możliwość przedostawania się wody do środka urządzenia wskazywał Adam Toner z Ripcord Designs. Są to jednak wyłącznie przypuszczenia ekspertów, ponieważ Dyson nie potwierdził, że właśnie szczelność odpowiada za zgłaszane awarie.

Dyson ma problem z nową szczoteczką. CameraJet krótko po premierze znika ze sprzedaży
fot. producenta

Wątpliwości mogą budzić również doświadczenia związane z samym użytkowaniem. W internecie pojawiły się opinie, według których CameraJet wymaga zmiany przyzwyczajeń podczas mycia zębów. Użytkownik ma być zmuszony do ciągłego pozostawania z otwartymi ustami, a strumień wody nie zawsze ma trafiać dokładnie tam, gdzie powinien. Niektórym osobom przeszkadzać ma również niewielka ilość płynu mieszcząca się w zbiorniku.

Co istotne, Dyson deklaruje odporność CameraJet na wodę zgodną z klasą IPX7. Jeżeli więc faktycznie potwierdziłyby się problemy związane z przedostawaniem się cieczy do wnętrza konstrukcji, byłaby to kwestia szczególnie istotna dla użytkowników. Na razie nie ma jednak podstaw, aby przesądzać, że właśnie taki mechanizm odpowiada za awarie.

Dyson chce wrócić z CameraJet

Na razie sytuacja wygląda dość nietypowo, ponieważ z jednej strony Dyson CameraJet została szybko wycofana z oferty w wielu miejscach, a firma potwierdziła istnienie problemu dotyczącego komponentu w pierwszych partiach. Z drugiej producent nie przedstawia sprawy jako całkowitego wycofania produktu i nie ujawnia szczegółów usterki.

Dyson zapowiada, że CameraJet ma ponownie pojawić się w sprzedaży w najbliższych tygodniach. Na więcej informacji trzeba więc poczekać, szczególnie że przy urządzeniu kosztującym 1999 złotych kwestia niezawodności ma duże znaczenie. Pomysł wykorzystania kamery, AI, irygacji i analizy przestrzeni między zębami jest niewątpliwie nietypowy, ale pierwsze problemy pokazują, że połączenie tak wielu funkcji w jednym urządzeniu może wiązać się również z dodatkowymi wyzwaniami konstrukcyjnymi.

Źródło: Rejoy Health

Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!