Spis treści
Motorola nie zwalnia tempa i po premierach kolejnych smartfonów oraz specjalnych wersji swoich urządzeń, producent już przygotowuje następną nowość. Tym razem chodzi o model, który może zainteresować osoby szukające bardziej ekskluzywnego telefonu. Motorola Signature 27 pojawiła się na oficjalnej stronie marki, choć na razie nie zdradza zbyt wiele.
Motorola Signature 27 oficjalnie zapowiedziana
Po wejściu na polską stronę Motoroli można zobaczyć specjalne okno z hasłem „Nadchodzi nowa perspektywa”. Grafika przedstawia fragment urządzenia, a umieszczony na dole napis potwierdza, że chodzi o smartfon Motorola Signature 27. To pierwszy oficjalny sygnał, że producent pracuje nad kolejną generacją swojego flagowego modelu. Na zdjęciu widać część tylnego panelu oraz co najmniej dwa aparaty umieszczone na wyspie fotograficznej. Nie da się jednak na tej podstawie odtworzyć całego wyglądu telefonu, a Motorola nie ujawniła również podzespołów ani szczegółów dotyczących premiery. Na ten moment wiemy więc przede wszystkim, jak będzie nazywał się nowy smartfon.
Sama nazwa jest interesująca, ponieważ zamiast tradycyjnego oznaczenia „Signature 2” producent postawił na Signature 27. Wszystko wskazuje na to, że marka chce powiązać numerację tej serii z rokiem wprowadzenia urządzenia na rynek. Pierwsza generacja została zaprezentowana 7 stycznia tego roku, więc naturalnym terminem debiutu następcy wydaje się styczeń 2027 roku. Warto jednak zaznaczyć, ze nie jest to potwierdzona data.
Kiedy premiera nowej Motoroli?
Wprowadzenie pierwszej generacji na początku 2026 roku sugeruje, że Motorola może utrzymać roczny cykl wydawniczy, ale z drugiej strony producent uruchomił już możliwość zapisania się do newslettera dotyczącego Signature 27. To może oznaczać, że chce wcześniej rozpocząć komunikację wokół urządzenia, a premiera nastąpi szybciej, niż wynikałoby to z samego harmonogramu poprzednika.

Nie ma jednak podstaw, aby traktować wcześniejszy debiut jako pewnik. Pierwsza oficjalna grafika jest teaserem, a nie zapowiedzią konkretnego wydarzenia. Nie wiadomo, kiedy Motorola pokaże pełny wygląd telefonu, ujawni specyfikację ani czy od razu rozpocznie sprzedaż w Polsce.
Na razie pozostaje nam więc obserwować kolejne informacje. Warto przy tym przypomnieć, że Motorola Signature była pozycjonowana jako flagowiec marki, a jej cena startowa w Polsce wynosiła 4299 złotych. Obecnie telefon można kupić za 3799 złotych, a przy zakupie wybranych smartfonów Motoroli możliwe jest również odebranie dodatkowych 300 złotych. To ważny kontekst dla oczekiwań wobec nowej generacji, szczególnie jeśli producent ponownie zdecyduje się na segment premium.
Motorola Signature 27 może poprawić słabsze strony poprzednika
Na temat specyfikacji Motoroli Signature 27 nie pojawiły się dotąd wiarygodne przecieki. Nie wiadomo, jaki procesor zostanie zastosowany, czy producent zachowa cztery aparaty 50 Mpx oraz ekran AMOLED 165 Hz. W przypadku tak wcześnie zapowiedzianego smartfona jest to dość nietypowa sytuacja. Zwykle zanim firma oficjalnie pokaże następcę, to do sieci trafiają już przynajmniej podstawowe informacje o jego podzespołach.
Pierwsza Motorola Signature miała jednak kilka cech, które mogą wyznaczyć kierunek rozwoju nowego modelu. Jej ekran AMOLED o przekątnej 6,8 cala oferuje rozdzielczość 2780×1264 pikseli, odświeżanie do 165 Hz oraz deklarowaną jasność sięgającą 6200 nitów. To mocna baza dla flagowca, choć sama wysoka częstotliwość odświeżania nie przesądza o jakości całego wyświetlacza.
Za wydajność odpowiada procesor Qualcomm Snapdragon 8 Gen 5, który jest wspierany przez 16 GB pamięci RAM LPDDR5X i 512 GB pamięci wewnętrznej UFS 4.1. Takie połączenie zapewnia solidne zaplecze sprzętowe, ale w testach zwracano uwagę na zachowanie procesora podczas dużego obciążenia. To jeden z obszarów, w których Motorola Signature 27 mogłaby przynieść realną poprawę. Drugim jest natomiast czas pracy na jednym ładowaniu, który w poprzedniku oceniano przeciętnie.
Cztery aparaty 50 Mpx i wariant z kryształkami Swarovskiego
Motorola Signature oferuje cztery aparaty o rozdzielczości 50 Mpix każdy. Z przodu znajduje się pojedynczy sensor do selfie, natomiast z tyłu umieszczono trzy aparaty: główny z optyczną stabilizacją obrazu, ultraszerokokątny oraz teleobiektyw z OIS i 3-krotnym zoomem optycznym. Taki zestaw pozwala korzystać z różnych perspektyw podczas fotografowania i stanowi jeden z wyróżników telefonu.
Możliwości fotograficzne poprzednika były oceniane jako solidne. Nie wiadomo jednak, czy w nowym modelu zobaczymy dokładnie ten sam zestaw sensorów, czy firma zdecyduje się na większe zmiany. Sama grafika promująca Signature 27 pokazuje aparat, co może sugerować, że fotografia nadal będzie ważnym elementem tej serii.
W czerwcu 2026 roku do sprzedaży w Polsce trafiła również Motorola Signature w wersji z kryształkami Swarovski. Portal GSMArena zwrócił uwagę, że na grafice zapowiadającej nowy model mogłoby pojawić się logo „Crystals by Swarovski”, ale z jakiegoś powodu nie jest ono widoczne. To oczywiście nie potwierdza, że Signature 27 otrzyma taką wersję, lecz pozostawia przestrzeń do spekulacji.
Możliwe są dwa scenariusze. Motorola może przygotować zupełnie nowy wariant z kryształkami już na premierę Signature 27 albo ograniczyć się do odświeżenia dotychczasowego modelu i zaoferowania kolejnej wersji ozdobnej. Wcześniej producent pokazał również Motorolę razr 70 w eleganckiej odmianie z kryształkami Swarovskiego, więc zainteresowanie ekskluzywnymi edycjami jest w tej ofercie widoczne.
Na szczegóły dotyczące nowego flagowca trzeba jeszcze poczekać. Motorola Signature 27 została już oficjalnie zapowiedziana, ale nie zdradzono jej specyfikacji ani ceny. Jeżeli producent utrzyma dotychczasowy cykl, to styczeń 2027 roku wydaje się rozsądnym terminem. Pozostaje mieć nadzieję, że nowa generacja poprawi nie tylko wygląd i możliwości fotograficzne, ale również wydajność pod obciążeniem oraz czas pracy na baterii. W przypadku flagowca kosztującego kilka tysięcy złotych właśnie te elementy mogą zdecydować, czy będzie to udany następca.
Źródło: GSMArena
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!