Spis treści
Do premiery kolejnej generacji flagowych smartfonów Samsunga pozostało jeszcze kilka miesięcy, ale w sieci pojawiają się już kolejne doniesienia na ich temat. Tym razem uwagę przyciągają przewidywane ceny modeli Galaxy S27, Galaxy S27+, Galaxy S27 Pro i Galaxy S27 Ultra. Producent ma szykować cztery urządzenia, a ich oferta będzie prawdopodobnie wyraźniej zróżnicowana niż dotychczas. Choć pierwsze informacje o cenniku nie wyglądają katastrofalnie, to sytuacja na rynku podzespołów pozostawia sporo miejsca na niepewność. Trzeba też pamiętać, że ceny obowiązujące w Stanach Zjednoczonych nie muszą odpowiadać kwotom, które ostatecznie zobaczymy w polskich sklepach.
Galaxy S27 – tyle mają kosztować nowe flagowce Samsunga
Według informacji przekazanych przez branżowego informatora posługującego się pseudonimem @phonefuturist, Samsung może utrzymać dotychczasowe ceny dwóch podstawowych wariantów, a jednocześnie rozbudować ofertę o model Pro. Na szczycie zestawienia znajdzie się Galaxy S27 Ultra, który ma być najdroższym i najbardziej zaawansowanym przedstawicielem nowej generacji. Przewidywane ceny smartfonów na amerykańskim rynku prezentują się następująco:
- Samsung Galaxy S27 – 899 dolarów (~3520 złotych),
- Samsung Galaxy S27+ – 1099 dolarów (~4300 złotych),
- Samsung Galaxy S27 Pro – 1299 dolarów (~5085 złotych),
- Samsung Galaxy S27 Ultra – 1399 dolarów (~5480 złotych).
Na pierwszy rzut oka nie ma tu powodów do paniki, ponieważ podstawowy Galaxy S27 i jego większy brat z Plusem mają kosztować dokładnie tyle, ile wynosiły ceny startowe ich poprzedników. Problem w tym, że sytuacja zmieniła się od czasu premiery serii Galaxy S26, bowiem Samsung 1 października podniósł ceny tych urządzeń w Stanach Zjednoczonych, więc obecnie za część modeli trzeba zapłacić zauważalnie więcej niż na początku sprzedaży.

Dla porównania, podczas premiery 25 lutego Galaxy S26 startował od 899 dolarów, Galaxy S26+ od 1099 dolarów, a Galaxy S26 Ultra od 1299 dolarów. Po ostatnich podwyżkach ceny wzrosły odpowiednio do 999, 1199 i 1399 dolarów. Jeśli doniesienia dotyczące kolejnej generacji się potwierdzą, to nowy Galaxy S27 Ultra będzie więc kosztował tyle, ile obecnie trzeba zapłacić za jego poprzednika, natomiast Galaxy S27 Pro zajmie cenowo miejsce, które pierwotnie przypadało modelowi Ultra.
Galaxy S27 Pro zmieni układ sił w ofercie Samsunga
Najważniejszą zmianą w strukturze przyszłorocznej serii ma być wprowadzenie czwartego modelu. Obok podstawowego Galaxy S27, wersji Plus i topowego Ultra pojawi się Galaxy S27 Pro. Urządzenie ma zatem wypełnić lukę pomiędzy wariantem Plus a najbardziej zaawansowanym smartfonem Samsunga. To interesujący ruch, ale wiele będzie zależało od tego, jak producent rozłoży różnice w wyposażeniu i czy dopłata do wersji Pro rzeczywiście okaże się uzasadniona.
Według dotychczasowych przecieków Galaxy S27 i Galaxy S27+ mają otrzymać układ Snapdragon 8 Elite Gen 6 oraz wyświetlacze wykorzystujące technologię M14+. Modele Pro i Ultra mają natomiast korzystać z mocniejszego Snapdragona 8 Elite Extreme Gen 6 i nowszych paneli M16. Ta ostatnia technologia ma być istotnym krokiem naprzód, a jednym z pierwszych smartfonów, które mogą ją wykorzystać ma być OnePlus 16.

Zmiany mają objąć również akumulatory, więc Galaxy S27 Pro i Galaxy S27 Ultra mogą być wyposażone w baterie krzemowo-węglowe, które pozwalają zwiększyć pojemność bez proporcjonalnego zwiększenia ogniwa. Według przecieków model Pro zaoferuje akumulator o pojemności 5200 mAh, a Ultra – 5700 mAh. Byłaby to istotna nowość, ponieważ Samsung dotychczas zachowywał większą ostrożność w stosowaniu tej technologii w swoich flagowych smartfonach z serii Galaxy S.
W przeciekach pojawiają się również zapowiedzi wyraźnych zmian w wyglądzie całej rodziny. Na razie brakuje jednak wystarczających informacji, by przesądzać o ostatecznym projekcie urządzeń. Podobnie jest z cenami – nawet jeśli obecne kwoty są prawidłowe, nie oznacza to, że producent nie zmieni ich przed premierą.
Ile Galaxy S27 mogą kosztować w Polsce?
Amerykański cennik nie przełoży się bezpośrednio na polskie ceny, gdyż znaczenie mają między innymi podatki, kursy walut, lokalna polityka sprzedażowa oraz konfiguracje pamięci. Warto zatem spojrzeć na kwoty, które obowiązywały w Polsce w przypadku serii Galaxy S26 przed październikowymi podwyżkami i po ich wprowadzeniu.
Samsung Galaxy S26:
- 256 GB – początkowo 4499 złotych, po podwyżce 4899 złotych;
- 512 GB – początkowo 5399 złotych, po podwyżce 5799 złotych.
Samsung Galaxy S26+:
- 256 GB – początkowo 5599 złotych, po podwyżce 5999 złotych;
- 512 GB – początkowo 6499 złotych, po podwyżce 6899 złotych.
Samsung Galaxy S26 Ultra:
- 256 GB – początkowo 6499 złotych, po podwyżce 6899 złotych;
- 512 GB – początkowo 7399 złotych, po podwyżce 7799 złotych;
- 1 TB – początkowo 8699 złotych, po podwyżce 9499 złotych.
Te kwoty dobrze pokazują, że cena flagowca może zmienić się nawet bez wprowadzania nowej generacji. Szczególnie mocno widać to w przypadku Galaxy S26 Ultra z pamięcią 1 TB, który po podwyżce zdrożał o 800 złotych. Nie można więc zakładać, że Galaxy S27 i Galaxy S27+ utrzymają ceny swoich poprzedników na polskim rynku tylko dlatego, że takie same kwoty pojawiają się w przecieku dotyczącym USA.
Co więcej, pojawiają się sugestie, że w innych częściach świata ceny po przeliczeniu na dolary mogą być nawet o 100 dolarów wyższe niż w Stanach Zjednoczonych. Jeżeli taki scenariusz obejmie również Europę, to polscy klienci mogą zobaczyć znacznie mniej optymistyczny cennik. Na tym etapie nie ma jednak podstaw, by podawać konkretne polskie ceny Galaxy S27 jako potwierdzone informacje.
Drożejące pamięci mogą pokrzyżować plany Samsunga
Do premiery Galaxy S27 pozostały jeszcze co najmniej trzy miesiące, a oficjalnej prezentacji spodziewamy się tradycyjnie w lutym 2027 roku, prawdopodobnie przed targami MWC. To wystarczająco dużo czasu, by sytuacja na rynku podzespołów wpłynęła na decyzje producenta. Szczególnie istotne są rosnące koszty pamięci, które stanowią coraz większe obciążenie dla firm projektujących elektronikę użytkową.
Według przywoływanych doniesień ceny pamięci RAM w ciągu ostatniego roku miały wzrosnąć nawet o około 400%. Tak gwałtowna zmiana może utrudnić utrzymanie dotychczasowych cen flagowców, zwłaszcza jeśli Samsung chce jednocześnie zaoferować nowsze ekrany, mocniejsze procesory i pojemniejsze akumulatory. W tej sytuacji nawet dobrze wyglądający na papierze cennik może okazać się jedynie wstępną propozycją, a nie zapowiedzią kwot, które zobaczymy w sklepach.

Warto przy tym zauważyć pewien paradoks. Samsung ma zarabiać ogromne pieniądze na wysokich cenach pamięci, ale jednocześnie rosnące koszty tych komponentów mają negatywnie odbijać się na rentowności jego działu smartfonów. Nie oznacza to automatycznie, że nowe urządzenia będą droższe, jednak trudno oczekiwać, że producent zignoruje presję kosztową.
Na razie przewidywane ceny Galaxy S27 nie zwiastują jednolitej podwyżki w całej serii względem pierwotnego cennika poprzedników. W porównaniu z aktualnymi cenami Galaxy S26 sytuacja wygląda już mniej korzystnie, szczególnie w przypadku podstawowego modelu i wersji Plus. Do tego dochodzi niepewność związana z polskim rynkiem oraz możliwość dalszego wzrostu kosztów podzespołów.
Pewnym pozostaje jednak, że na ostateczny werdykt jest jeszcze za wcześnie. Galaxy S27 mogą przynieść interesujące zmiany, zwłaszcza w kwestii baterii i wyświetlaczy, ale nawet udoskonalona specyfikacja nie sprawi, że wysoka cena przestanie mieć znaczenie. Jeśli przeciek się potwierdzi, to przed zakupem warto będzie dokładnie porównać wszystkie cztery warianty, zamiast automatycznie kierować się w stronę najdroższego Galaxy S27 Ultra.
Źródło: @phonefuturist
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!