Spis treści
Producenci smartfonów od lat podpatrują u konkurencji rozwiązania, które mogą później pojawić się w kolejnych generacjach urządzeń. Tym razem interesujący ruch może wykonać Samsung, który według najnowszych przecieków pracuje nad rozwinięciem jednej z funkcji związanych z prywatnością ekranu. Inspiracją miałyby być możliwości zaprezentowane niedawno przez Xiaomi.
Galaxy S27 Ultra może otrzymać rozwiązanie rozwinięte przez Xiaomi
Samsung Galaxy S26 Ultra był pierwszym smartfonem firmy, który otrzymał technologię pozwalającą ograniczyć widoczność wybranych treści dla osób patrzących na ekran z boku. Rozwiązanie wykorzystuje sprzętową technologię Flex Magic Pixel, która ogranicza kąty widzenia wyświetlacza. Dzięki temu użytkownik może aktywować Privacy Display dla określonych aplikacji, powiadomień, a także ekranów służących do wpisywania kodów PIN czy haseł. Nie trzeba więc korzystać z dodatkowej folii prywatyzującej, aby utrudnić osobom znajdującym się obok podejrzenie wrażliwych informacji.
Wszystko wskazuje na to, że Samsung rozbudował tę koncepcję również na poziomie oprogramowania. One UI 9 pozwala chronić nie tylko cały ekran, ale także wybrane fragmenty interfejsu, co dotyczy między innymi wyskakujących powiadomień czy niewielkich okien działających w trybie Picture-in-Picture. Jeżeli przykładowo aplikacja bankowa zostanie zminimalizowana do małego okna przy krawędzi ekranu, to system może ograniczyć widoczność właśnie tego obszaru i pozostawić pozostałą część wyświetlacza bez takiego ograniczenia.
Problemem pozostaje jednak klasyczny tryb podzielonego ekranu. Samsung nie oferował dotychczas rozwiązania, które pozwalałoby w czasie rzeczywistym chronić tylko jedną z dwóch aplikacji uruchomionych obok siebie. I właśnie ten element postanowiło rozwinąć Xiaomi.
Xiaomi 18 Pro pokazało Samsungowi, jak można zrobić to inaczej
Seria Xiaomi 18 Pro zaprezentowana w Chinach 23 września wprowadziła Smart Privacy Display. Xiaomi wykorzystało tutaj połączenie specjalnej matrycy z naprzemiennymi pikselami o szerokim i wąskim kącie świecenia oraz rozbudowanego oprogramowania odpowiedzialnego za zarządzanie strefą prywatności. Według deklaracji producenta jasność obrazu oglądanego z boku pod kątem przekraczającym 60° może spaść do zaledwie 1% wartości wyjściowej. W praktyce osoba siedząca obok użytkownika powinna zobaczyć przede wszystkim zaciemniony obszar zamiast czytelnej zawartości.

Najciekawsza część rozwiązania znajduje się jednak po stronie oprogramowania. Xiaomi pozwala aktywować ochronę między innymi dla pływających okien, wybranych stron związanych z płatnościami oraz konkretnej części ekranu podczas korzystania z trybu split-screen. Co ważne, zabezpieczony obszar nie jest przypisany na stałe do określonego fragmentu wyświetlacza. Kiedy użytkownik przesuwa suwak dzielący ekran i zmienia proporcje obu aplikacji, strefa prywatności również zmienia swój rozmiar w czasie rzeczywistym, dopasowując się do aktualnych granic chronionego okna.
Na tym możliwości Xiaomi się nie kończą, bo Smart Privacy Display może korzystać z automatycznych wyzwalaczy opartych na geolokalizacji, dedykowanego przycisku AI oraz przedniej kamery. Ta ostatnia może wykryć osobę zaglądającą przez ramię i odpowiednio zareagować włączając ochronę. Na razie trudno jednak ocenić, jak rozwiązanie zachowuje się w codziennym użytkowaniu, ponieważ potrzebne są bardziej szczegółowe testy. Sama liczba dostępnych mechanizmów pokazuje jednak, że Xiaomi potraktowało prywatność ekranu szerzej niż tylko jako prosty filtr ograniczający kąty widzenia.
Galaxy S27 Ultra ma odpowiedzieć na ruch Xiaomi
Według informacji przekazywanych przez znanego informatora Ice Universe, Samsung zamierza przenieść podobne możliwości do Galaxy S27 Ultra. Chodzi przede wszystkim o elastyczną ochronę podczas korzystania z podzielonego ekranu. W takim scenariuszu użytkownik mógłby na jednej połowie wyświetlacza otworzyć na przykład aplikację bankową lub prywatne wiadomości i objąć ją ochroną przed spojrzeniami z boku, podczas gdy druga część ekranu zajęta chociażby przez mapę albo notatnik pozostałaby normalnie widoczna.

Ice Universe zwraca przy tym uwagę na ciekawą różnicę między rozwiązaniami obu producentów. Według jego informacji Galaxy S26 Ultra nadal może mieć przewagę pod względem samej siły ograniczania widoczności, ponieważ jego panel wykorzystuje mocniejsze, czterokierunkowe blokowanie światła z boków, z góry i z dołu. Xiaomi skupia się natomiast przede wszystkim na ograniczaniu widoczności w płaszczyźnie poziomej. Chiński producent miał jednak znacząco ograniczyć jedną z wad mocniejszego filtra, czyli przekłamania kolorów i spadek jasności podczas patrzenia na ekran pod kątem. W przypadku rozwiązania Samsunga bardziej agresywna ochrona może wiązać się z większymi zmianami obrazu.
To istotne szczególnie w przypadku flagowca, który mocno stawia na możliwości fotograficzne i jakość wyświetlanego obrazu. Ochrona prywatności nie powinna przecież oznaczać sytuacji, w której użytkownik sam ma problemy z poprawną oceną kolorów czy jasności ekranu. Galaxy S27 Ultra będzie więc musiał znaleźć odpowiedni kompromis między skutecznością Privacy Display a komfortem korzystania z wyświetlacza.
Nie tylko Galaxy S27 Ultra może dostać nową funkcję
Co ciekawe, choć Ice Universe wymienił konkretnie Galaxy S27 Ultra, to wcześniejsze przecieki wskazują, że Privacy Display może trafić również do Galaxy S27 Pro. Nie ma też szczególnego powodu, aby zakładać, że bardziej elastyczny mechanizm ochrony miałby zostać ograniczony wyłącznie do największego modelu, o ile Samsung rzeczywiście zdecyduje się go wdrożyć.
Jednocześnie wszystko wskazuje na to, że sytuacja będzie wyglądała inaczej w przypadku podstawowego Galaxy S27 oraz Galaxy S27+. Według dotychczasowych informacji oba modele nie otrzymają takiego ekranu, co oznaczałoby ograniczenie funkcji prywatności do wybranych przedstawicieli przyszłej generacji.
Na tym etapie trzeba jednak zachować dystans do tych informacji. Samsung nie potwierdził oficjalnie planów dotyczących Galaxy S27 Ultra, a doniesienia o rozwinięciu Privacy Display pozostają przeciekami. Jeśli jednak informacje się potwierdzą, to sytuacja będzie dość ciekawa, bowiem Samsung jako pierwszy wprowadził tę koncepcję do swoich smartfonów, Xiaomi rozwinęło ją o bardziej elastyczne działanie w różnych scenariuszach, a teraz koreański producent może spróbować odpowiedzieć na ten ruch. Na ostateczne możliwości Galaxy S27 Ultra przyjdzie nam jednak poczekać do oficjalnej prezentacji serii.
Źródło: @UniverseIce
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!