Apple odświeża jeden z najbardziej memicznych produktów. Nowa ściereczka kosztuje znacznie mniej

Apple odświeża jeden z najbardziej memicznych produktów. Nowa ściereczka kosztuje znacznie mniej
fot. Junseong Lee (źródło: Unsplash)

Apple potrafi wzbudzić zainteresowanie nawet wtedy, gdy prezentuje produkt, którego trudno nazwać technologiczną rewolucją. Tym razem firma po cichu odświeżyła akcesorium, które kilka lat temu stało się jednym z ulubionych bohaterów internetowych żartów. Nowa generacja nie przynosi przełomowych zmian, ale jedna rzecz zdecydowanie zwraca uwagę.

Nowa ściereczka Apple jest już dostępna. Cena mocno zaskakuje

Apple wprowadziło do sprzedaży nową wersję swojej ściereczki do czyszczenia ekranów, znanej jako Polishing Cloth. Firma nie urządziła z tej okazji żadnej prezentacji ani większej kampanii, a produkt pojawił się w ofercie niejako przy okazji innych nowości. Poprzednia wersja została wycofana i zastąpiona akcesorium mającym nowe oznaczenie produktu. Wszystko wskazuje więc na to, że nie jest to jedynie czasowa promocja starszego modelu.

Apple odświeża jeden z najbardziej memicznych produktów. Nowa ściereczka kosztuje znacznie mniej
źródło: Apple

Najważniejsza zmiana nie dotyczy jednak materiału czy sposobu czyszczenia, lecz ceny. Nowa ściereczka Apple kosztuje w Polsce 44 złotych, podczas gdy poprzednia generacja była wyceniona na 99 złotych. Później cena wzrosła do 119 złotych i właśnie taka kwota przez długi czas obowiązywała w oficjalnym sklepie firmy. Oznacza to, że obecnie za nową wersję zapłacimy aż 75 złotych mniej niż za poprzedniczkę, a względem pierwotnej ceny jest taniej o 55 złotych. W Stanach Zjednoczonych cena spadła natomiast z 19 do 9 dolarów.

Jak na Apple jest to dość nietypowa sytuacja, gdyż w ostatnim czasie firma potrafiła przecież podnosić ceny swoich urządzeń, a nowe komputery Mac, w tym Mac mini z czipem M6 również nie należą do najtańszych propozycji. Tymczasem w przypadku kawałka materiału otrzymaliśmy coś zupełnie odwrotnego. Trudno nie zauważyć ironii w fakcie, że jeden z najbardziej memicznych produktów Apple stał się nagle znacznie bardziej przystępny.

Apple nie obiecuje rewolucji. To nadal po prostu ściereczka

Pod względem właściwości nowa wersja nie wygląda na produkt, który przeszedł szczególnie spektakularną ewolucję. Apple informuje, że ściereczka została wykonana z miękkiego materiału, który nie powoduje zarysowań. Ma pozwalać na bezpieczne i skuteczne czyszczenie wyświetlaczy urządzeń firmy, w tym również ekranów wyposażonych w szkło nanostrukturalne. Na tym właściwie kończy się technologiczna rewolucja i producent nie przedstawia żadnego nowego materiału o niezwykłych właściwościach ani nie tłumaczy, co konkretnie zmieniło się względem poprzedniej generacji. Nowe oznaczenie produktu sugeruje, że mamy do czynienia z odświeżonym akcesorium, ale jego najważniejszą, potwierdzoną zmianą pozostaje cena.

Apple tradycyjnie podaje również informacje dotyczące kompatybilności. Ściereczka jest przeznaczona do czyszczenia wielu urządzeń z logo nadgryzionego jabłka, w tym iPhone’ów, iPadów, komputerów MacBook, zegarków Apple Watch oraz monitorów Studio Display. Lista nie obejmuje jednak wszystkich starszych urządzeń. Wśród modeli iPhone’ów można znaleźć konstrukcje, których Apple oficjalnie nie wymienia jako zgodnych, takie jak iPhone 4, iPhone 4S czy iPhone 3GS. Trudno jednak traktować to jako rzeczywiste ograniczenie samego materiału.

Oficjalna lista kompatybilności nie obejmuje oczywiście smartfonów Samsunga, Xiaomi czy OPPO, ale nie oznacza to jednak, że ściereczka nagle stanie się bezużyteczna po przyłożeniu jej do urządzenia z Androidem. Poprzednią generację bez większych problemów wykorzystywano również do czyszczenia ekranów sprzętu innych producentów.

To nadal produkt dla fanów Apple, ale przynajmniej tańszy

Nowa ściereczka Apple nie zmienia świata i trudno znaleźć argument, który uzasadniałby traktowanie jej jako wyjątkowego akcesorium technologicznego. Jeżeli zależy nam wyłącznie na skutecznym i bezpiecznym czyszczeniu ekranu, to na rynku bez problemu znajdziemy tańsze rozwiązania. Nie trzeba przecież kupować produktu z logo Apple, aby usunąć odciski palców z iPhone’a, iPada czy MacBooka. Mimo wszystko obniżka ceny jest ciekawym ruchem, bo z drogiego akcesorium nowa wersja stała się produktem bardziej przystępnym, dzięki czemu cała historia wokół Polishing Cloth nabiera nieco innego charakteru. Nadal można się śmiać z tego, że Apple sprzedaje ściereczkę, ale przy obecnej cenie żart jest już trochę mniej efektowny.

Na koniec pozostaje więc pytanie, czy 44 zł za ściereczkę to dużo? Tak. Czy 44 zł wygląda znacznie lepiej niż 119 zł? Zdecydowanie. A czy to nadal jeden z najbardziej memicznych produktów w historii Apple? To już zależy od tego, jak szybko internet znajdzie sobie nowy powód do żartów.

Źródło: Apple

Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!