Spis treści
Premiera nowej generacji smartfonów Google zbliża się wielkimi krokami, a wraz z kolejnymi przeciekami producent coraz częściej zabiera głos również w sprawie nadchodzących zmian. Tym razem nie chodzi jednak o nowe funkcje sztucznej inteligencji czy możliwości aparatów fotograficznych, lecz o kwestie, które dla wielu klientów okażą się równie ważne. Pixel 11 ma zadebiutować z wyższymi cenami, a Google nie ukrywa już powodów swojej decyzji. Co więcej, zmiany mogą objąć nie tylko nowe modele, ale również urządzenia, które są już dostępne w sprzedaży.
Google potwierdza podwyżki. Pixel 11 odczuje skutki kryzysu na rynku pamięci
Po miesiącach spekulacji i przecieków firma z Mountain View po raz pierwszy oficjalnie odniosła się do informacji dotyczących cennika nowej serii. Shakil Barkat, wiceprezes Google odpowiedzialny za urządzenia i usługi przyznał w rozmowie z serwisem 9to5Google, że producent nie jest już w stanie dłużej absorbować rosnących kosztów produkcji. Największym problemem pozostaje gwałtowny wzrost cen pamięci DRAM, który dotknął praktycznie cały rynek elektroniki użytkowej.

Według przedstawiciela Google koszt jednego gigabajta pamięci RAM wzrósł w bardzo krótkim czasie z około 2,8-3 dolarów do blisko 12 dolarów. Oznacza to kilkukrotny wzrost kosztów zakupu jednego z najważniejszych komponentów współczesnych smartfonów. Barkat podkreślił, że firma przez długi czas chroniła klientów przed wahaniami cen podzespołów, jednak obecna sytuacja całkowicie zmieniła realia ekonomiczne i wymusiła korektę cennika.
Google zapowiada jednocześnie, że nowe ceny będą dostosowywane do sytuacji na rynku dostawców. Oznacza to, że podwyżki nie muszą ograniczyć się wyłącznie do premiery serii Pixel 11, lecz mogą objąć również inne urządzenia z rodziny Pixel, w tym smartfony znajdujące się już w sprzedaży. Producent przekonuje jednak, że nadal zamierza zachować konkurencyjność swojej oferty poprzez promocje przedsprzedażowe, atrakcyjne programy odkupu starszych urządzeń oraz pakiety dodatkowych usług, takich jak subskrypcje Google One.
Tyle mają kosztować smartfony Pixel 11. Wyższa cena, ale także większa pamięć
Choć oficjalny cennik poznamy dopiero podczas premiery zaplanowanej na 12 sierpnia, to w sieci od pewnego czasu krążą bardzo szczegółowe informacje dotyczące europejskich cen wszystkich modeli. Wynika z nich, że podstawowy Pixel 11 ma kosztować 999 euro (~4320 złotych) w wersji z 256 GB pamięci oraz 1129 euro (~4885 złotych) za wariant 512 GB. Jeszcze wyżej wyceniono model Pro, który ma pojawić się w cenie 1199 euro (~5190 złotych) za wersję 256 GB, 1329 euro (~5750 złotych) za wariant 512 GB oraz 1589 euro (~6875 złotych) za konfigurację z 1 TB pamięci. Pixel 11 Pro XL według przecieków będzie kosztować odpowiednio 1399 euro (~6055 złotych), 1529 euro (~6615 złotych) i 1789 euro (~7740 złotych), natomiast składany Pixel 11 Pro Fold ma startować z poziomu 1999 euro (~8650 złotych), a jego najdroższa wersja z 1 TB pamięci osiągnie nawet 2389 euro (~10 335 złotych.

Najciekawsze jest jednak to, że wzrost cen nie wynika wyłącznie z droższych komponentów. Google ma całkowicie zrezygnować z podstawowych wersji wyposażonych w 128 GB pamięci wewnętrznej. W praktyce oznacza to, że wszystkie modele serii Pixel 11 będą rozpoczynać sprzedaż od konfiguracji z 256 GB pamięci, co częściowo rekompensuje wyższą cenę startową.
Mniej pamięci RAM i większy nacisk na optymalizację Androida
Jednym z najbardziej zaskakujących przecieków dotyczących nowej generacji jest możliwe ograniczenie pamięci operacyjnej w modelu Pixel 11 Pro. Według nieoficjalnych informacji smartfon może otrzymać 12 GB RAM, podczas gdy poprzednia generacja oferowała 16 GB. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak krok wstecz, szczególnie w czasach, gdy funkcje wykorzystujące sztuczną inteligencję wymagają coraz większych zasobów sprzętowych.

Google przekonuje jednak, że zamiast stale zwiększać ilość pamięci, zamierza skupić się na optymalizacji systemu Android oraz aplikacji. Inżynierowie mają pracować nad znacznym ograniczeniem zapotrzebowania systemu operacyjnego na RAM, tak aby urządzenia mogły oferować wysoką wydajność i sprawnie obsługiwać lokalne funkcje AI nawet przy mniejszej ilości pamięci operacyjnej. To podejście ma również pozytywnie wpłynąć na efektywność energetyczną oraz dłuższe wsparcie urządzeń.
Jednocześnie firma podkreśla, że celem jest utrzymanie wysokiej jakości działania całej rodziny Pixel niezależnie od poziomu cenowego poszczególnych modeli. Dopiero praktyczne testy pokażą jednak, czy intensywna optymalizacja rzeczywiście zrekompensuje ewentualne ograniczenia sprzętowe.
To nie koniec podwyżek. Qualcomm również szykuje droższe procesory
Na sytuację Google nakładają się również zmiany zachodzące u dostawców podzespołów. Według branżowych doniesień Qualcomm planuje podnieść ceny swoich procesorów Snapdragon dla producentów smartfonów już po 1 września. Mówi się o dwucyfrowym wzroście kosztów nowych układów, co oznacza podwyżki przekraczające 10%.
Jeżeli informacje te się potwierdzą, to wyższe ceny mogą w kolejnych miesiącach objąć znacznie większą liczbę urządzeń z Androidem, a nie tylko serię Pixel 11. W połączeniu z rekordowo drogimi pamięciami DRAM może to oznaczać początek kolejnego etapu wzrostu cen flagowych smartfonów. Google jest jedną z pierwszych firm, które otwarcie przyznały, że obecna sytuacja na rynku komponentów wymusza zmianę dotychczasowej strategii cenowej. Pozostaje więc czekać na premierę zaplanowaną na 12 sierpnia, podczas której producent ujawni ostateczny cennik i pełną specyfikację nowych urządzeń.
Źródło: 9TO5Google
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!