Strona główna Producenci Xiaomi Jak wypada Xiaomi Mi 10 w oczach fana marki?

Jak wypada Xiaomi Mi 10 w oczach fana marki? [RECENZJA]

-

Mam wrażenie, że debiuty smartfonów Xiaomi są jednymi z najbardziej wyczekiwanymi przez użytkowników premierami na rynku. W tym roku na firmę wylała się niejako fala krytyki, ponieważ nowe flagowce są zdecydowanie droższe od zeszłorocznych i nie cechują się już tak świetnym stosunkiem ceny do oferowanych możliwości. Mnie osobiście nie dziwi fakt, że tanie flagowce Xiaomi odchodzą w zapomnienie, ale z wyższą ceną równocześnie idą także coraz to wyższe wymagania. Czy Xiaomi Mi 10 był w stanie im sprostać i spełnić wszystkie moje oczekiwania? Jak sprawdził się w codziennym użytkowaniu i czy warto ostatecznie go kupić? Odpowiedzi na wszystkie pytania znajdziecie w niniejszej recenzji. Zapraszam do lektury!

Specyfikacja techniczna Xiaomi Mi 10: 

Wyświetlacz: 6,67 cala, Super AMOLED o rozdzielczości Full HD+ (2340×1080 pikseli), proporcjach 19,5:9 i odświeżaniu 90 Hz;
SoC: Qualcomm Snapdragon 865 (1x Kryo 585, 2.84 GHz + 3x Kryo 585, 2.42 GHz + 4x Kryo 585, 1.80 GHz);
Grafika: Adreno 650;
RAM: 8 GB;
Pamięć wewnętrzna: 128 GB, testowana – 256 GB;
Aparat główny: 108 Mpx (f/1.7, szerokokątny) + 13 Mpx (f/2.4, ultra-szerokokątny) + 2 Mpx (f/2.4, makro) + 2 Mpx (f/2.4, głębia ostrości);
Aparat przedni: 20 Mpx (f/2.0);
Akumulator: 4780 mAh wraz z obsługą szybkiego ładowania przewodowego o mocy 30 W, bezprzewodowego 30 W oraz bezprzewodowego zwrotnego 10 W;
Oprogramowanie: Android 10 z autorską nakładką MIUI 11;
Łączność: Wi‑Fi 802.11 a/b/g/n/ac (2.4 & 5 GHz), 4G LTE, 5G, Bluetooth 5.0, NFC, GPS, A-GPS, Glonass, Galileo, BeiDou, USB typu C;
Wymiary i waga: 162,5×74,8×8,96 mm, 208 g;
Dodatkowe: czytnik linii papilarnych zintegrowany z ekranem, rozpoznawanie twarzy, głośniki stereo;
Cena w momencie publikacji: od 3499 zł

Opakowanie i zestaw

Xiaomi Mi 10 przywędrowało do mnie raczej w standardowym pudełku, który stylistycznie nawiązuje do modelu Mi 9. Jest jasne, minimalistyczne, a na jego froncie i bokach znajduje się jedynie oznaczenie marki i modelu umieszczonego w środku. Co ciekawe, na jednym z boków możemy zauważyć informację, że smartfon oferuje łatwy dostęp do najczęściej używanych aplikacji Google, co wydaje się być prztyczkiem w nos Huawei. Będąc już przy tym temacie warto wspomnieć, że brak Usług Google w smartfonach Huawei może sprawić, że osoby, które do tej pory były zainteresowane zakupem urządzeń tego chińskiego producenta zwróci uwagę na konkurencyjne rozwiązania, w tym smartfony Xiaomi. 

Wracając do pudełka, po ściągnięciu wieka, naszym oczom ukazuje się prostokątne pudełeczko, w którym znajduje się podstawowa dokumentacja, etui, przejściówka z USB typu C na jack 3.5 mm oraz kluczyk do wyjęcia tacki SIM. Poniżej ulokowano smartfona, a tuż pod nim znajduje się ładowarka z odczepianym kablem USB. Chwilę należy zatrzymać się przy wspomnianym etui, które nieco różni się od tego, co oferuje producent w innych modelach. Z reguły mieliśmy do czynienia z podstawowymi, gumowymi pleckami, które jakością nie zadowalały, ale w przypadku Mi 10 producent zastosował nieco inaczej wykonane akcesorium. W dalszym ciągu jest to guma, ale w pewien sposób wzmocniona, przez co początkowo miałem wrażenie, że etui zostało wykonane ze zwykłego plastiku. Sporym plusem jest również obecność chropowatej powierzchni, dzięki której niewidoczne są tak mocno odciski palców. 

Wygląd i jakość wykonania

Wykonanie Xiaomi Mi 10 sprawia, że już na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie obcowania z najwyższą możliwą półką. Dwie tafle szkła Gorilla Glass 5 zostały ze sobą połączone poprzez aluminiową ramkę. Warto w tym miejscu również dodać, że wyświetlacz został obustronnie zakrzywiony na dłuższych krawędziach, co moim zdaniem wygląda świetnie, ale należy mieć na uwadze, że przez taki zabieg stylistyczny, na ekranie pojawia się sporo refleksów i odbić światła, które mogą przeszkadzać niektórym użytkownikom. Sam design tak mocno nawiązuje do użytkowanego przeze mnie Mi Note 10, że kilkakrotnie miałem problem z rozróżnieniem urządzeń leżących obok siebie na biurku. Nie uważam jednak tego za wadę, gdyż oba modele wyglądają naprawdę wyśmienicie i mogą przypaść do gustu niejednej osobie. 

Obiektywy aparatów znajdujące się na tylnym panelu dość mocno wystają ponad obudowy, przez co smartfon chybocze się na boki, gdy leży na płaskiej, twardej powierzchni. Sam moduł łatwo i szybko zbiera też odciski palców, a także przyciąga do siebie drobinki kurzu, które uwielbiają się zbierać wokół niego. Na całe szczęście rozwiązaniem jest założenie wspomnianego etui, które producent dorzuca do zestawu. Jest ono dodatkowo pogrubiony przy module, dzięki czemu po założeniu plecków nie ma problemu z wspomnianym chybotaniem się. 

Jeśli chodzi o sam komfort użytkowania Xiaomi Mi 10, to wszystko tak naprawdę zależy od wielkości naszych dłoni, bo warto mieć na uwadze, że smartfon jest stosunkowo duży (162,5×74,8×8,96 mm), a do tego waży 208 g, co po dłuższym czasie użytkowania jest odczuwalne. Prywatnie korzystam z modelu Mi MIX 3 i Mi Note 10, które również charakteryzują się dużymi wymiarami i sporą wagą, więc przejście na Mi 10 nie sprawiło mi żadnego problemu. Mam jednak świadomość, że dla potencjalnego użytkownika, który korzystał wcześniej z innego modelu największym problemem może być wspomniana waga, która z kolei na początku będzie dość uciążliwa podczas codziennego użytkowania. Oczywiście, po jakimś czasie można się do niej przyzwyczaić bez większego problemu. 

Niewielki minus natomiast za to, że obudowa, jak zresztą każda szklana powierzchnia, uwielbia zbierać odciski palców, co sprawia, że smartfon po chwili korzystania traci już swój urok. Trochę szkoda, że producent nie postanowił zastosować w tym modelu matowej obudowy, którą zastosowano w modelu Mi 10 Pro. Moim zdaniem matowe obudowy wyglądają po prostu świetnie i w pewien sposób przyciągają do siebie wzrok. Jasne, Mi 10 też wygląda fenomenalnie, ale Mi 10 Pro bardziej skradł moje serce. 

Testowany smartfon Xiaomi został wykonany bardzo porządnie – nic nie skrzypi, a spasowanie poszczególnych elementów jest idealne. Przyciski zostały osadzone prawidłowo – nie latają i nie chyboczą się na boki. I ostatnia ważna sprawa – smartfon nie spełnia żadnej normy odporności, która zostałaby potwierdzona jakimś konkretnym certyfikatem. 

Warto jeszcze rzucić okiem na krawędzie Xiaomi Mi 10. Na dole mamy port USB typu C, jeden z dwóch głośników (stereo), mikrofon oraz tackę na jedną kartę nanoSIM. Niestety, jak łatwo z tego wywnioskować, smartfon nie oferuje slotu na kartę microSD, a na jego wyposażeniu zabrakło również złącza słuchawkowego 3.5 mm. U góry z kolei ulokowano drugi głośnik multimedialny, mikrofon oraz port podczerwieni, który pozwala nam na kontrolowanie różnego sprzętu, jak na przykład TV. Lewy bok nie został zagospodarowany przez producenta, natomiast prawy skrywa w sobie przyciski do regulacji głośności oraz włącznik. 

Wyświetlacz

Producent wyposażył testowany model w 6,67-calowy wyświetlacz wykonany w technologii Super AMOLED, który charakteryzuje się rozdzielczością Full HD+ (2340×1080 pikseli) oraz proporcjami 19,5:9 i częstotliwością odświeżania 90 Hz. Ramki urządzenia są stosunkowo symetryczne, jedynie ta na dole ekranu jest zauważalnie grubsza niż pozostałe. Xiaomi Mi 10 został wyposażony w bardzo dobry ekran, o którym trudno powiedzieć cokolwiek złego. 

Jasne, niektórzy mogą narzekać, że zabrakło tutaj odświeżania na poziomie 120 Hz, ale z mojego doświadczenia wiem, że różnicy w płynności względem 90 Hz praktycznie nie ma, a wyższa wartość wpływa negatywnie na drenowanie baterii. Co ważne, w ustawieniach można wybrać odświeżanie 60 Hz, który wydłuża czas pracy urządzenia. Wartym omówienia jest również niewielka „dziurka” znajdująca się w lewym górnym rogu ekranu, w której ulokowano kamerkę do selfie. Jeśli chodzi o wyświetlanie treści, to przykładowo YouTube nie ma problemu z wyświetlaniem filmów na pełnym ekranie, co w przypadku Netflix skutkuje dużym czarnym paskiem pod wspomnianym otworem.

Jak wspomniałem, zastosowany wyświetlacz charakteryzuje się doskonałą jakością, co widać przede wszystkim dzięki pięknym kolorom, głębokiej czerni oraz świetnymi kątami widzenia. Bardzo dobrze wypada także jasność – zarówno minimalna, jak i maksymalna. W ustawieniach możemy dodatkowo zmienić temperaturę kolorów ekranu (domyślne, ciepłe i chłodne) oraz ich nasycenie (tryb automatyczny, nasycony i oryginalny). Warto także wspomnieć o możliwości zmiany gamy kolorów (ulepszenie, oryginalny, P3 oraz sRGB). Ponadto można włączyć tryb czytania, tryb ciemny, a także funkcję „Ograniczenie migotania”, która (jak sama nazwa wskazuje) zapobiega intensywnemu migotaniu i zmniejsza zmęczenie oczu w warunkach słabego oświetlenia. 

Do naszej dyspozycji producent oddał także tryb Always on Display, a dokładnie „Ekran zawsze włączony”, który to wyświetla na wygaszonym ekranie godzinę, datę, poziom naładowania baterii oraz ikony aplikacji, z których właśnie otrzymaliśmy powiadomienie. Całość można edytować na wiele sposobów i wybrać jedną z kilkunastu przygotowanych grafik, co z pewnością przypadnie do gustu sporej części użytkowników. 

Aparat

Jeśli chodzi o aparaty, to mamy tutaj następujący zestaw: 

  • obiektyw główny/szerokokątny:  108 Mpx, f/1.7, 1/1.33”, PDAF, OIS;
  • obiektyw ultraszerokokątny: 13 Mpx, f/2.4 o kącie widzenia wynoszącym 123 stopnie;
  • obiektyw do zdjęć makro 2 Mpx, f/2.4;
  • obiektyw do zdjęć portretowych 2 Mpx, f/2.4;
  • kamerka przednia 20 Mpx, f/2.0.

Patrząc na papierowe dane techniczne można odnieść wrażenie, że Mi 10 oferuje zestaw dużo uboższy niż chociażby Mi Note 10, który z kolei został wyposażony w taki sam obiektyw główny, ale dodatkowo oferuje 5 Mpx teleobiektyw pozwalający na wykonywanie zdjęć z 10-krotnym zoomem hybrydowym i 50-krotnym zoomem cyfrowym oraz 12 Mpx obiektyw do zdjęć portretowych z 2-krotnym zoomem optycznym. Przyznacie sami, że różnice są dość spore, a należy pamiętać, że Mi 10 jest droższy o ponad 1000 złotych. Nie oznacza to jednak, że testowany przeze mnie model wypada kiepsko, bo pod względem jakości zdjęć jest naprawdę bardzo dobrze. 

Te wykonane głównym obiektywem cechują się bardzo dobrą jakością – są przyjemne dla oka i zdecydowanie mogą się podobać. Fotografie charakteryzują się ładnie, naturalnie odwzorowanymi kolorami, niezłą szczegółowością oraz przyzwoitym HDR-em. Na plus warto zaliczyć także pracę autofocusa oraz balans bieli, który w każdym przypadku dobierany jest poprawnie. Zdjęcia nocne wypadają już nieco gorzej, ale w dalszym ciągu bardzo przyzwoicie. Zdjęcia te cechują się niezłym odwzorowaniem kolorów, przyzwoitą szczegółowością oraz akceptowalną ostrością. Do tego dochodzi jeszcze tryb portretowy, który ładnie odcina obiekty na pierwszym tle od tła. 

Teraz przejdźmy na chwilę do aparatu ultraszerokokątnego, który oferuje bardzo dobrą jakość zdjęć, ale wyłącznie w dobrych warunkach oświetleniowych. Fotografują po zmroku otrzymujemy bardzo słabą jakość zdjęć. Warto jeszcze zaznaczyć, że wykorzystując obiektyw ultraszerokokątny nie możemy korzystać z trybu nocnego. 

Zdjęcia z zoomem możemy wykonywać przy pomocy matrycy głównej i sam efekt końcowy nieco zawodzi. Problemy pojawiają się już przy dwukrotnym przybliżeniu, kiedy to największy problem jest z ustabilizowaniem zdjęcia. W dobrych warunkach oświetleniowych nie jest to zbyt trudne do wykonania, ale po zmroku graniczy już z cudem. Trochę szkoda, że pod tym względem Mi 10 wypada tak słabo. Maksymalny zoom, jaki możemy uzyskać, jest 10-krotny. 

Na koniec – standardowo – zostawiłem możliwości wideo testowanego modelu. Co ciekawe, Xiaomi Mi 10 potrafi nagrywać wideo w rozdzielczości 8K. Producent ogranicza jednak czas nagrywania w tej rozdzielczości do sześciu minut. Cały materiał nagrany w tym czasie waży niemal 5 GB. Podczas testowego nagrywania nie zauważyłem, aby obudowa jakoś znacząco się nagrzewała. Standardowa, maksymalna rozdzielczość wideo wynosi 4K przy 60 klatkach na sekundę. Ogólna jakość nagrań jest bardzo dobra, co przyznam szczerze, pozytywnie mnie zaskoczyło. Wideo charakteryzuje się niezłą stabilizacją, prawidłowo odwzorowanymi kolorami, a także płynną zmianą ekspozycji i szybkim łapaniem ostrości na obiekcie znajdującym się tuż przed obiektywem. Xiaomi Mi 10 pozwala również na nagrywanie wideo w zwolnionym tempie przy 120 klatkach na sekundę.

Podsumowując fotograficzne możliwości testowanego modelu mogę powiedzieć, że Xiaomi Mi 10 wypadł bardzo przyzwoicie, a dodatkowo pozytywnie mnie zaskoczył, gdyż po opiniach krążących w sieci spodziewałem się zdecydowanie gorszej jakości fotografii. 

Zabezpieczenia biometryczne

Xiaomi w tym modelu postawiło na czytnik linii papilarnych zintegrowany z wyświetlaczem, co oznacza, że znajduje się on w dolnej części ekranu. Takie umiejscowienie jest wygodne dla użytkownika i przede wszystkim sam skaner znajduje się na odpowiedniej wysokości. Pod względem szybkości działania wypada bardzo pozytywnie – w czasie testów nie zdarzyła się żadna sytuacja, w której skaner odmówiłby posłuszeństwa. Podobnie zresztą wygląda to w przypadku Mi Note 10, co pozwala stwierdzić, że Xiaomi implementuje w swoich smartfonach jedne z szybszych i precyzyjnych czytników linii papilarnych. 

Drugim z zabezpieczeń biometrycznych jest rozpoznawanie twarzy. Co prawda, jest to tylko skan 2D, ale sam proces odblokowywania trwa zdecydowanie krócej niż przyłożenie palca do tafli szkła, więc pod tym względem testowany model również wypada bardzo dobrze. 

Audio – głośniki stereo

Przyznam szczerze, że cieszy mnie obecność głośników stereo na pokładzie Xiaomi Mi 10. Tak więc, na pokładzie testowanego modelu znajdziemy dwa głośniki – jeden na dolnej, a drugi na górnej krawędzi, które swoją drogą, charakteryzują się bardzo dobrą jakością dźwięku. Zasadniczo nie ma na co narzekać – scena jest przyzwoita, wszystkie tony odwzorowane poprawnie, a do tego nic nie trzeszczy. Sam dźwięk jest przyjemny dla ucha, a do tego bardzo donośny i przede wszystkim przestrzenny. Pod tym względem nowość Xiaomi wypada zaskakująco dobrze i spokojnie może konkurować z najlepszymi smartfonami dostępnymi na rynku. Co ważne, Mi 10 nie został wyposażony w 3.5 mm jacka audio, ale producent dorzuca do zestawu przejściówkę z USB-c na jacka. 

Akumulator

Przechodzimy do kwestii, w której Xiaomi Mi 10 pokazał się z dobrej strony. Zacznijmy jednak od parametrów technicznych, a więc pojemności akumulatora, która wynosi 4870 mAh. Taka wielkość pozwala uzyskać doskonały czas pracy – korzystając ze smartfona niemal bez przerwy, z ciągle włączonym Wi-Fi, kilkoma aplikacjami i odświeżaniem na poziomie 90 Hz nie udało mi się rozładować urządzenia w ciągu jednego dnia. Pod koniec dnia z reguły na urządzeniu pozostawało około 30% naładowania baterii. 

Przy takim scenariuszu pracy uzyskałem około 7-6 godzin na włączonym ekranie, co w przypadku tegorocznych flagowców jest wynikiem bardzo dobrym. Podczas nieco bardziej wymagającego użytkowania czas pracy na włączonym ekranie zmalał do około 3,5-4,5 godzin, co w praktyce pozwalało na jeden dzień pracy. Przyznam szczerze, że oferowane czasy pracy są naprawdę przyzwoite i – po raz kolejny – bardzo pozytywnie się zaskoczyłem, gdyż spodziewałem się zdecydowanie gorszych wyników. 

Warto jeszcze dodać, że smartfon obsługuje maksymalnie ładowanie przewodowe o mocy 30 W, ładowanie bezprzewodowe o mocy 30 W oraz ładowanie bezprzewodowe zwrotne o mocy 10 W. Fajnie, że producent dodaje do zestawu 30-watową ładowarkę, dzięki czemu pierwsze 15% pojawia się po około 10 minutach, naładowanie do 50% trwa z kolei zaledwie pół godziny, a pełny cykl ładowania trwa natomiast nieco ponad godzinę. 

Wydajność i benchmarki

Pozwoliłem pominąć część skupiającą się na oprogramowaniu, gdyż Mi 10 opracuje pod kontrolą Androida 10 z nakładką MIUI 11, czyli zestawu, który jest bardzo dobrze znany z innych modeli tego producenta i tak na dobrą sprawę niczym szczególnym się nie wyróżnia. Jeśli chodzi o wydajność, to przede wszystkim należy najpierw skupić się na parametrach technicznych. Testowany model oferuje procesor Qualcomm Snapdragon 865 z Adreno 650, 8 GB pamięci RAM i wspomnianego Androida 10. Taki zestaw dopełnia jeszcze 90-Hercowy wyświetlacz, co sprawia, że całość działa po prostu świetnie. 

Xiaomi Mi 10 jest pierwszym modelem od dłuższego czasu, z którego korzystało mi się tak dobrze. Szybkość działania naprawdę pozytywnie zaskakuje, co jeszcze dodatkowo pogłębia zastosowany i wspominany kilkakrotnie wyświetlacz o odświeżaniu na poziomie 90 Hz. Całość działa bardzo szybko i niemal niezawodnie. W czasie testów nie zdarzyła się sytuacja, w której Mi 10 w jakikolwiek sposób zawiódłby mnie. Nie zaobserwowałem przeładowań aplikacji, czy też dłuższego czasu oczekiwania na otwarcie jakiegoś programu. Wszystko w testowanym modelu działa tak, jak powinno. 

Pozwoliłem sobie również przetestować gamingowe możliwości Mi 10, czego efektem było zainstalowanie bardziej wymagających gier dostępnych w Google Play. Z każdym tytułem smartfon poradził sobie bardzo dobrze i bezproblemowo. Jedynie doczepić się mogę tego, że obudowa urządzenia po dłuższej rozgrywce stawała się odczuwalnie cieplejsza. Jeśli jesteście ciekawi jak Xiaomi Mi 10 wypada w testach syntetycznych, to poniżej możecie zobaczyć kilka screenów z wynikami z poszczególnych benchmarków:

Podsumowanie

Jeśli przebrnęliście przez powyższe akapity, to zapewne spodziewacie się mojej końcowej opinii na temat Xiaomi Mi 10. Do pełni szczęścia zabrakło tak naprawdę 3.5 mm jacka audio, slotu na kartę microSD oraz nieco poręczniejszej obudowy. Przeszkadzać może również fakt, że ponad obudowę mocno wystają obiektywy aparatów. Sam smartfon działa jednak płynnie i wydajnie, do tego ma świetny wyświetlacz Super AMOLED o odświeżaniu 90 Hz oraz pojemny akumulator oferujący zaskakująco dobre czasy pracy. Pozytywnie zaskoczyła mnie również jakość zdjęć i nagrań oraz szybkość odblokowywania czytnikiem linii papilarnych i błyskawiczne rozpoznawanie twarzy. 

Od jakiegoś czasu bardzo trudno jest mi jednoznacznie ocenić testowane urządzenia. Xiaomi Mi 10 to bezwątpienia model, który tak na dobrą sprawę nie posiada żadnych poważnych wad, a jedyną według wielu jest cena. Ja osobiście uważam, że Xiaomi Mi 10 został wyceniony przyzwoicie jak na to, co oferuje. Wszystkie głosy niezadowolenia wzięły się z tego, że jego poprzednik na start kosztował w Polsce 1999 złotych (za wersję 6GB/128GB), ale należy mieć jednak na uwadze, że Mi 9 niemal pod każdym względem był gorszy, a tegoroczny Mi 10 zdecydowanie bardziej dorównuje do flagowych propozycji konkurencji. 

Czy polecam zatem testowanego Xiaomi Mi 10? Zdecydowanie. Jeśli jesteście dodatkowo zainteresowani tym modelem i zdajecie sobie sprawę z jego wad, to jestem przekonany, że będziecie zadowoleni z wyboru. Pomimo wszystko, Mi 10 jest naprawdę fajnym smartfonem. 

A jakie jest Wasze zdanie na temat Xiaomi Mi 10? 

Wygląd i jakość wykonania
9
Wyświetlacz
9,5
Aparat
8,5
Akumulator
9
Oprogramowanie
8,5
Wydajność
9
Stosunek ceny do jakości
8

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej