Po krótkiej przerwie spowodowanej głównie oczekiwaniem na paczki wracamy do kolejnych recenzji taniego sprzętu audio z Chin. Kolejnymi słuchawkami, z którymi przyszło mi się zmierzyć były KZ ZST. Są to wyjątkowo popularne dokanałówki w ostatnim czasie, więc postanowiłem sam się przekonać czy są tak dobre jak je opisują. Sprawdźcie jak wypadły moim zdaniem!

Specyfikacja techniczna

  • Pasmo przenoszenia: 20-20000 Hz
  • Impedancja: 18Ohm
  • Czułość: 120dB
  • Kabel: 1.2 metra
  • Konstrukcja: dokanałowe
  • Przetwornik: dynamiczny + armaturowy

Zawartość opakowania

Swoje KZ ZST zamówiłem w sklepie Gearbest.com. Słuchawki są zapakowane w małe pudełko. Co znajdziemy w środku? Po otwarciu przeźroczystego wieczka nasze oczy ujrzą same słuchawki. Dalej znajdziemy kabel, który podpinamy do słuchawek. Sam kabel zakończony jest tradycyjnym wejściem miniJack 3.5mm. W kolejnym woreczku znajdują się silikonowe gumeczki w różnych rozmiarach. I to właśnie jest największa wada KZtów, ale to opiszę już w kolejnej części recenzji. Samo opakowanie niczym się nie wyróżnia, ale to tylko opakowanie. W przypadku słuchawek dużo ważniejsze są wrażenia dźwiękowe.

Wygląd i budowa

Dla wielu dość nietypowy może być kabel, który możemy odpiąć od słuchawek. Same korpusy są dość duże i nie każdemu mogą przypaść do gustu. W moim przypadku dość mocno wystają z ucha, ale da się je zaaplikować bez żadnego dyskomfortu. Kabel jest gumowany co nie tylko zapobiega uszkodzeniom, ale także plątaniu. Wtyczka mini-jack jest zakrzywiona pod kątem 90 stopni. Jeśli chodzi o budowę nie mam do czego się przyczepić. Słuchawki są wykonane z dobrej jakości tworzywa i sprawiają wrażenie dużo droższych niż faktycznie są.

Wrażenia odsłuchowe

KZ ZST używałem przez jakieś dwa tygodnie i to wystarczyło by wyrobić sobie na ich temat opinię. Zacznijmy jednak od początku. Jeśli chodzi o źródła to u mnie nic nowego się nie pojawiło, więc wygląda to identycznie jak w przypadku recenzji VJJB K4:

  • xDuoo X2 z FW 6.0 oraz 7.0
  • Huawei P8 Lite
  • HTC One
  • iPod Video 5.5G zarówno z wzmacniaczem SMSL SAM-4 jak i bez. Zainstalowany RockBox.
  • laptop Acer V15 Nitro

Tym razem skupiłem się na jeszcze większej różnorodności jeśli chodzi o słuchane gatunki muzyczne. KZ ZST zostały sprawdzone zarówno w basowej muzyce jak i w typowo instrumentalnych utworach. Jak brzmią KZ ZST? Moim zdaniem bardzo neutralnie i dużo zależy od tego jakiego źródła użyjemy. Samo brzmienie jest dość rozrywkowe, ale żadne pasmo nie wybija się przed szereg. Bas jest dostrzegalny tam gdzie powinien być, ale nie są to słuchawki osób, które uwielbiają bas urywający głowę.

kz zst (7)

Zaletą ZST są wokale. Scena może nie jest wyjątkowo szeroka, ale w tej cenie nie możemy oczekiwać cudów. Największą wadą są dołączone w zestawie gumki. Są ogromne i już przy krótkim odsłuchu czujemy dyskomfort. Dodatkowo dość mocno ograniczają bas. Ja wymieniłem je na tipsy z innych słuchawek i od razu wszystko się zmieniło. ZST bez wątpienia przypadły mi do gustu dużo bardziej niż VJJB K4. Oferują one trochę mniej basu, ale całość brzmi czyściej. Słuchawki posiadają także mikrofon. I tutaj nie ma się do czego przyczepić. Jakość rozmów jest zadowalająca, a sam mikrofon nie zbiera niepotrzebnych szumów. Jeśli chodzi o łatwość napędzenia to KZ ZST zagrają praktycznie z każdego źródła. Oczywiście czym lepszy odtwarzacz tym lepiej, ale wiem, że wiele osób słucha muzyki tylko z telefonu. Moim zdaniem i oni nie będą rozczarowani.

Dla kogo?

Moim zdaniem KZ ZST są słuchawkami, które ucieszą większość użytkowników. Czysty dźwięk, odpowiednia ilość basu, ładne wokale czy neutralny charakter to cechy dzięki którym słuchawki dostosowują się do źródła i odtwarzanej muzyki. Dodatkową zaletą jest cena – niecałe 50zł to kwota, za którą praktycznie nie da się znaleźć dobrze grających słuchawek. Największą wadą są tipsy dołączone w zestawie. Polecałbym zaopatrzenie się w coś zupełnie innego lub użycie tych, które posiadamy w domu. Dla wielu rozmiar samych kopułek może być zbyt duży, ale ciężko mi powiedzieć czy tak będzie. To już zależy od samej budowy ucha potencjalnego odbiorcy. Jak dla mnie, w tym budżecie, strzał w dziesiątkę.