Już niedługo ogromną popularność może zdobyć nowa kategoria laptopów, charakteryzująca się procesorami ARM. Nie ma w tym nic dziwnego, że autorzy dystrybucji Linuksa chcą przygotować swoje OS-y na te platformy.

Laptopy z procesorami mobilnymi są potrzebne

Rozumiem jeśli ktoś ma inne zdanie na ten temat, ale po prostu powiem to: laptopy z procesorami ARM są potrzebne. Wiadomo, układy te oferują gorszą wydajność, a nowa architektura nieco utrudnia wydanie niektórych aplikacji. Warto jednak skupić się na plusach tego rozwiązania, a przede wszystkim na jednym – czasie pracy na baterii.

Laptopy z procesorami ARM zużywają znacznie mniej energii. Na przykład Lenovo Miix 630 z układem Qualcomm Snapdragon 835 pozwala na ponad 20 godzin pracy. Dla porównania, mój laptop (którego czas pracy na jednym naładowaniu wcale nie jest taki zły) wyciąga siedem, w porywach do ośmiu godzin.

Warto przeczytać: SPURV pozwoli na natywne uruchomienie aplikacji z Androida na dystrybucjach Linuksa

Linux będzie dostępny również dla użytkowników laptopów z procesorami ARM

Jak się okazuje, grupa deweloperów ciężko pracuje nad tym, aby przenieść system Fedora na laptopy z układami Qualcomm Snapdragon 835 oraz 850. Jak możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu, system uruchomił się i można z niego korzystać.

Warto również wspomnieć o projekcie firmy Pine64, znanej między innymi z wydania niezwykle taniego laptopa PineBook, którego cena to 99 dolarów amerykańskich (tak, chodzi tutaj o nowy egzemplarz) z ich autorskim systemem typu Linux. Przedsiębiorstwo pracuje nad wersją Pro tego notebooka, która charakteryzować się ma właśnie procesorem ARM Rockchip RK3399. Swoją drogą, laptop ten oferować będzie naprawdę świetną specyfikację (warto wspomnieć o ekranie IPS z rozdzielczością fullHD, czterech gigabajtach pamięci RAM i baterii 10000 mAh) za kwotę nieprzekraczającą 800 złotych.

Warto sprawdzić: Już niedługo zobaczymy Honor 20i oraz laptopa Honor MagicBook 2019

To może być nowa era w świecie laptopów z Linuksem

Mój laptop charakteryzuje się naprawdę przecietną specyfikacją, jednak kupiłem go ze względu na czas pracy na baterii oraz mobilność. Potrzebuję go do wykonywania lekkich czynności, takich jak pisanie dokumentów, oglądanie filmów czy tworzenie prostych aplikacji i skryptów. Nie jest więc trudno zauważyć, że wydajność nie gra tutaj pierwszych skrzypiec, a liczy się czas pracy na jednym ładowaniu. To właśnie do takich osób jak ja skierowane są laptopy z procesorami ARM – niewielkie ze świetnymi bateriami.

Linux na takich urządzeniach może sprawdzić się naprawdę świetnie. Środowiska takie jak LXDE czy MATE są niezwykle lekkie, a sam system może zużywać minimalną ilość energii, co sprawia, ze Pingwinek wyciśnie z tych notebooków jak najwięcej.

A Wy co myślicie o laptopach z procesorami ARM? Dajcie znać w komentarzu.