Jak na telefon z roku 2018 nie powinno nikogo dziwić, że Meizu M6t oferuje ekran z proporcjami 18:9 czy podwójny aparat. Nigdy wcześniej nie było mi dane używać tej marki sprzętu, więc byłem pozytywnie nastawiony do jego testów. Niestety, entuzjazm topniał już od pierwszego włączenia, jednak się nie poddałem. W końcu to średniak w niskiej cenie, oferujący odrobinę „burżuazji”, więc na pewne rzeczy trzeba przymknąć oko. Tylko na niektóre.

Specyfikacja Meizu M6t

Od czego by tu tak naprawdę zacząć? Wydaje mi się, najlepszym sposobem po wstępie jest przedstawienie specyfikacji. W ten sposób, nawet jeśli nie znacie urządzenia, możecie wstępnie przygotować się na „wyniki”. Zatem klawiatura w dłoń, poznajcie specyfikację Meizu M6t:

  • Ekran IPS o przekątnej 5.7 cala, rozdzielczość HD+ (720 x 1440 pikseli), zagęszczenie 282 PPI, wypełnienie przedniego panelu około 75%
  • Wymiary 152.3 x 73.0 x 8.4 mm, waga 145 gram
  • Procesor MediaTek MT6750 (4 x Cortex-A53 1 GHz, 4 x Cortex-A53 1.5 GHz)
  • Grafika ARM Mali-T860 MP2 o taktowaniu 520 MHz
  • RAM 3 lub 4 GB
  • Pamięć wbudowana 32/64 GB
  • Aparat przedni 8 Mpix, f/2.0
  • Aparat tylny 13 Mpix (Sony IMX278) f/2.2 + 2 Mpix f/2.4
  • Łączność 4G LTE, Bluetooth 4.1, dwuzakresowe Wi-Fi 802.11 a/b/g/n, USB 2.0, GPS, A-GPS, GLONASS
  • Bateria 3300 mAh
  • System Android 7.1 Nougat z nakładką Flyme OS 6.0

Chyba od razu zauważacie, gdzie ma braki i czego można się po nim spodziewać? Otóż, wszystko to wychodzi w codziennym użytkowaniu. Widać cięcie kosztów jak i klasę urządzenia.

Wygląd i jakość wykonania

Macie jakieś oczekiwania względem telefonów średniej półki? Zazwyczaj starają się one czymś przykuć uwagę. Jedni oferują świetny wygląd kosztem podzespołów, inni nieco lepszy aparat, jeszcze inni wyświetlacz. W tym przypadku, po wyciągnięciu telefonu z pudełka poznajemy jego klasę. Zwykłe (chyba tak jeszcze można je nazwać) ramki, górna i dolna dużo szersza. Górną można zrozumieć, ponieważ umieszczono tam czujniki, głośnik czy aparat. Dolna natomiast jest pusta, od tak, po prostu.

Meizu M6t

Krawędzie telefonu zagospodarowano dość standardowo. Na górze wejście jack 3.5 mm, w lewej chowa się tacka na karty sim. Prawa krawędź to przyciski głośności jak i włączania telefonu. Dół przeznaczono na jeden głośnik, ale dwie maskownice, dwie śruby i wejście micro-USB.

Plecki telefonu wyposażono w diodę LED nad podwójnym aparatem, który znajduje się nad skanerem linii papilarnych. Poza tym tylko logo i zdanie od Meizu.

Przedni panel jak dla mnie jest nieco dziwny. Na pierwszy rzut oka nie widać w nim nic złego, jeśli jednak się przyjrzymy… Wtedy zauważyć można łączenie dwóch, a może nawet trzech warstw. Całość to połączenie jakby nakładanych na siebie oddzielnie „korpusu”, ekranu i szkła. Może to i czepianie się szczegółów, jednak widać, że nie jest to najwyższej jakości wykonanie.

Całość wygląda jednak schludnie, normalnie, średnio. Także szału nie ma, jednak mam na uwadze cały czas, że jest to telefon ze średniej półki.

Ekran

Jedyne na czym prawdopodobnie przyoszczędzono w ekranie, to rozdzielczość. Jeśli ktoś jest zwolennikiem ekranów AMOLED, to zapewne nie będzie mu pasował fakt, że w tym telefonie jest IPS. Jednak jak na średniaka w tej cenie ma on sporo do zaoferowania. Rozdzielczość HD+ może i jest nieco mała, jak na 5.7 cala, jednak daje radę. Wysokie kąty widzenia, niezła minimalna jakość i nieco ciut za mała maksymalna.

Wszystko to na proporcjach 18:9, otoczone ramkami raczej większymi, niż mniejszymi. Jakość wyświetlania obrazu jest dobra, do tego mamy możliwość sterowania kolorami. Boli odrobinę fakt, że mamy w nim przyciski ekranowe bądź przycisk mBack. Niestety, z taką ramką dolną oczekiwałbym, że to na niej znajdą się przyciski. Tego jednak nie uraczymy, więc odrobinę ekranu nam one zabierają.

Codzienność

Tak jak wspomniałem, czar pryskał z każdą minutą. Niestety, problemy zaczęły się już na początku. Włączam telefon, mam się zalogować i co? Telefon się regularnie zawiesza niestety. Od wyskoczenia klawiatury, do przekliknięcia pól do wpisywania. Sytuacja niestety powtarzała się w życiu codziennym. Zawieszki, przycięcia, opóźniona reakcja to standard. Można się domyślać, że to „zasługa” procesora MediaTek. Dla kogoś mało wymagającego, telefon może działać dobrze, jednak każdy kto oczekuje płynności, będzie zawiedziony.

Meizu M6t

 

Zdarzają się miejsca bez tłumaczenia na język Polski, przycisk mBack ma niepełne wytłumaczenie jak z niego korzystać. Przyciski ekranowe, klawiatura, która zajmuje pół ekranu. Często drobne i mało znaczące błędy, jak np. różna godzina na ekranie blokady i na pulpicie. Telefon noszony był w kieszeni bez dodatkowych przedmiotów a mimo to, rysa na aparacie się znalazła. Nie wiem w jakich okolicznościach.

Meizu M6t

Nie wiem, czy bardziej winna jest za to wszystko nakładka, system czy może podzespoły. Zapewne wszystko to po części wpływa na to, jak telefon działa. Dzwonienie, smsy, proste i mało wymagające aplikacje, przeglądarka – to daje radę. O czymś więcej radzę jednak zapomnieć, ponieważ to już ponad siły telefonu. Jeśli chodzi o audio, to jest „OK” i tyle. Również średnie, ani ponad poziom, ani poniżej.

Aparat

Jeśli chodzi o zdjęcia, to szału nie ma. Jednak, telefon ze średniej półki raczej nie robi ich najlepszych. W tym przypadku jest podobnie. Główny aparat daje radę, jeśli światło jest dobre i nie zależy nam aż tak na szczegółach. Nie prześwietla, jednak potrzebuje chwilkę czasu na przemyślenie zdjęcia. Za szybki ruch ręką i zdjęcie jest rozmazane. A zdjęciach nocnych nie ma się co rozwodzić, poniewać to dramat. Efekt bokeh to po prostu dodatek, który umówmy się, że po prostu jest.

Dziwnie działa przybliżanie zdjęć. Dwuklik przybliża normalnie, kolejny dwuklik znów delikatnie przybliża. Kolejny już nas cofa do normalnych rozmiarów – normalne. Ale kiedy chcecie przybliżyć dwoma palcami, to już telefon sam decyduje, gdzie przybliży. Co z tego, że chcieliście tablicę samochodu z prawej podejrzeć, jak według niego lewy górny narożnik zdjęcia jest lepszy. Dzieje się tak w losowych przypadkach, więc nie można liczyć, że uda się obejrzeć z bliska to co chcemy.

Bateria

Do plusów telefonu warto dodać jeszcze dobrą baterię. Ogniwo 3300 mAh wystarcza spokojnie na półtorej dnia w porywach do dwóch dni pracy. Czyżby niższa rozdzielczość miała również plusy? Jak widać, raczej tak. Telefon używałem w dużej mierze do lżejszych aplikacji, wtedy te wspomniane osiągi były luźno do osiągnięcia. Jeśli cały czas chcielibyśmy korzystać z ekranu, zapewne jego osiągi spadną. Mimo to, przy przeznaczeniu na smsy, rozmowy, trochę internetu czy od czasu do czasu zdjęcie, to telefon daje radę.