Spis treści
Ostatnie miesiące nie należą do najłatwiejszych dla producentów smartfonów. Rosnące koszty podzespołów, spadająca sprzedaż i coraz większa konkurencja sprawiają, że nawet rozpoznawalne marki muszą podejmować trudne decyzje. Teraz w centrum uwagi znalazł się Nothing, wokół którego pojawiły się doniesienia o możliwym wycofaniu z części światowych rynków, dużych zwolnieniach i gruntownej reorganizacji firmy. Pomimo, że producent stanowczo zaprzeczył najdalej idącym spekulacjom, to cała sytuacja pokazuje, że przedsiębiorstwo rzeczywiście przechodzi istotne zmiany.
Nothing miał wycofać się z 12 rynków. Tak zaczęły się spekulacje
Lawinę komentarzy wywołał raport opublikowany przez serwis Digit. Według ujawnionych informacji Nothing miał planować ograniczenie swojej działalności na co najmniej dwunastu rynkach zagranicznych. Wśród regionów, które miały zostać objęte zmianami wymieniano Bliski Wschód, Japonię, Malezję oraz wybrane kraje europejskie. Oficjalna lista państw nigdy jednak nie została opublikowana, więc nie wiadomo, czy ewentualne decyzje mogłyby objąć również Polskę.

Raport sugerował również bardzo głęboką restrukturyzację wewnątrz przedsiębiorstwa. Mówiono o redukcji globalnego zatrudnienia sięgającej nawet 40%, a w chińskich działach badawczo-rozwojowych zwolnienia miały objąć około połowę pracowników. W londyńskiej centrali skala cięć miała wynosić od 30 do 40%. Tak duże liczby natychmiast wywołały dyskusję, zwłaszcza że Nothing od początku budował swój wizerunek jako jedna z najciekawszych i najbardziej oryginalnych marek na rynku smartfonów.
Źródłem problemów miały być przede wszystkim gwałtownie rosnące koszty produkcji. Szczególnie mocno podrożały pamięci RAM i pamięci masowe, których ceny od jesieni 2025 roku wzrosły nawet kilkukrotnie. Dla producenta koncentrującego się głównie na urządzeniach ze średniej półki cenowej oznacza to znacznie trudniejsze utrzymanie atrakcyjnych cen, z których marka była dotychczas znana.
Słaba sprzedaż nowych smartfonów i niepewna przyszłość marki CMF
Według informacji, które pojawiły się w przeciekach problemem Nothing miały być także wyniki sprzedaży najnowszych urządzeń. Model Phone (4b) miał od premiery znaleźć zaledwie około 20 tysięcy nabywców na całym świecie. Z kolei Phone (4a) oraz Phone (4a) Pro miały sprzedać się łącznie w liczbie około 150 tysięcy egzemplarzy. Dla porównania wskazywano, że w 2025 roku producent dostarczył globalnie około dwóch milionów smartfonów, co pokazuje skalę różnicy pomiędzy wcześniejszymi rezultatami a obecnymi szacunkami.
Paradoksalnie sytuacja nie wygląda źle na wszystkich rynkach. W Indiach marka nadal notuje bardzo dobre wyniki i pozostaje jedną z najszybciej rozwijających się firm w swoim segmencie. To właśnie tam Nothing osiąga największe wzrosty i buduje swoją pozycję, jednak sukces lokalny nie wystarcza, aby zrównoważyć słabsze wyniki w skali globalnej.
Pojawiły się również informacje dotyczące submarki CMF, ponieważ według przecieków producent miał zrezygnować z premiery nowego budżetowego smartfona zaplanowanej na 2026 rok. Powodem ponownie miały być rosnące koszty komponentów, które uniemożliwiły utrzymanie atrakcyjnej ceny urządzenia. Projekt miał zostać przeniesiony do głównej linii Nothing, a dodatkowo firmę opuścił Himanshu Tandon, który był odpowiedzialny za rozwój marki CMF. To z kolei wywołało spekulacje, że budżetowa submarka może w przyszłości całkowicie zniknąć z rynku.
Producent odpowiada: „Fake News”, ale reorganizacja rzeczywiście trwa
Na reakcję firmy nie trzeba było długo czekać i współzałożyciel Nothing, Akis Evangelidis zdecydowanie zaprzeczył doniesieniom o wycofywaniu się marki z kilkunastu krajów oraz określił pojawiające się informacje mianem „FAKE NEWS”. Według niego najnowszy Phone (4b) już pierwszego dnia sprzedaży osiągnął wynik 29 537 sprzedanych egzemplarzy, co miałoby całkowicie podważać wcześniejsze dane pojawiające się w mediach.

Jednocześnie przedstawiciel producenta nie zaprzeczył, że firma przechodzi obecnie szeroko zakrojoną reorganizację. Jak wyjaśnił, Nothing tworzy nowe jednostki biznesowe, w tym zespół odpowiedzialny za rozwój rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, a także konsoliduje działalność poszczególnych krajów w większe regionalne centra zarządzania. Celem tych zmian ma być zwiększenie efektywności i przygotowanie przedsiębiorstwa do kolejnego etapu rozwoju.
Co istotne, Evangelidis przyznał również, że restrukturyzacja wpłynęła na część stanowisk pracy. Nie ujawnił jednak skali zwolnień i podkreśla jedynie, że liczby pojawiające się w mediach są mocno przesadzone. Dodał również, że decyzje dotyczące pracowników nie były łatwe i firma ma świadomość, jak trudna jest to sytuacja dla osób objętych zmianami.
Czy użytkownicy w Polsce mają się czego obawiać?
Na obecnym etapie nic nie wskazuje na to, aby Nothing planował opuszczenie polskiego rynku. Smartfony producenta są nadal dostępne w oficjalnej dystrybucji, współpracują z największymi sieciami handlowymi oraz operatorami, a firma nie opublikowała żadnego komunikatu sugerującego zmianę tej sytuacji.
Nie zmienia to jednak faktu, że cała historia pokazuje z jak trudną sytuacją mierzą się dziś producenci smartfonów. Wysokie ceny komponentów, malejący popyt i coraz większa dominacja największych marek sprawiają, że nawet firmy cieszące się dużą sympatią użytkowników muszą szukać oszczędności i przebudowywać swoje struktury. Mimo, że najbardziej pesymistyczne scenariusze zostały oficjalnie zdementowane, to trudno uznać, że wokół Nothing nie dzieje się nic niepokojącego. Najbliższe miesiące pokażą, czy reorganizacja okaże się początkiem kolejnego etapu rozwoju firmy, czy jedynie próbą poradzenia sobie z coraz trudniejszą sytuacją na globalnym rynku elektroniki.
Źródło: Digit.in
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!