Strona główna Gry Overcooked - czyli jak spalić kuchnie ze znajomymi na Nintendo Switch

Overcooked – czyli jak spalić kuchnie ze znajomymi na Nintendo Switch [recenzja]

-

Overcooked na Nintendo Switch to zdecydowanie tytuł, który każdy powinien mieć w swojej kolekcji gameingowej. Idealna gra, w którą można przegrać wiele godzin ze znajomymi, pod warunkiem, że macie stalowe nerwy. U mnie raczej kończy się na maksymalnie godzinnej rozgrywce, inaczej prawdopodobnie skończyłoby się zakończeniem znajomości z bliskimi.

Co to jest za gra?

Już przybywam z odpowiedzią. Overcooked to tytuł, który rozpoczął swoją przygodę z Nintendo dopiero od konsoli Nintendo Switch. Jest to gra, w którą można grać samemu, jednak o wiele lepiej sprawdza się w dużym gronie, a tym bardziej, na imprezie. W rozgrywce chodzi o to, żeby w jak najszybszym tępie ugotować jak największą ilość jedzenia dla wymagających klientów. Jest jeden mały haczyk, wcale nie jest to takie proste jak mogłoby się wydawać, ale do tego jeszcze wrócimy.

Rozgrywka – co i jak?

Zdecydowanie bardzo na plus w grze jest fakt, że można grać na połowicznych kontrolerach, a co za tym idzie, nie musimy wydawać pieniędzy, na dwa kolejne joycony, by ktoś mógł z nami zagrać. Obsługa gry jest bardzo prosta(Nie tyczy się to rozgrywki) ponieważ używamy zaledwie dwóch przycisków i drążka. Jedyne złe słowo jakie mogę powiedzieć na ten temat, jest dość częste wyrzucanie joyconów z gry. Jest to dosyć spory minus, zważając na fakt, że w grze liczy się czas.

Czy po pokoju latają noże?

Definitywnie jest to gra zespołowa, jeśli się nie dogadacie i nie podzielicie zadaniami, raczej nic wam nie wyjdzie. Poziomy bywają ciężkie, a zadania skomplikowane – łatwo się pogubić. Gotowanie na rozjeżdżających się ciężarówkach, statku pirackim czy na ulicy pełnej przechodniów to właśnie Overcooked. Dyscyplina i zwinność w tej grze to największy atut – normalnie jak w pracy w prawdziwym gastro, przysięgam. Chociaż pracy w gastronomii nie wspominam zbyt dobrze, w grze się bardzo lubuje.

Jaki to ma sens?

Tak naprawdę większość gier ma swój konkretny cel i sposób na jej zakończenie. W Overcooked już na samym początku, dowiadujemy się, że świat opanowało jedzenie zombie, a ich przywódca, wielki potwór spaghetti, jest bardzo głodny. Naszym zadaniem bojowym, które przekazuje nam król cebula wraz z jego pieskiem, jest nakarmienie monstrum i zapobiegnięcie apokalipsie. Zadanie nie jest jednak wcale takie proste, dlatego nasz przywódca, cofa nas w czasie o kilka lat, byśmy mogli nauczyć się sprawnego poruszania po kuchni. Ilość poziomów i ich zróżnicowanie, jest naprawdę ogromne – na nudę narzekać nie możemy.

Postacie, poziomy i serwowane dania.

Na monotonnie narzekać nie możemy. Postaci w grze jest całkiem sporo, każda wygląda kompletnie inaczej. Osobiście nie zauważyłam, żeby różniły się konkretnymi umiejętnościami, ale zawsze człowiek czuje się lepiej, kiedy rozgrywkę toczyć może swoją ulubioną postacią. Gotowane jedzenie zależy od planszy, raz nauczycie się robić burgery na czas, a raz będzie to zupa. Nie myślcie sobie, każde zamówienie, nawet na burgera, jest inne od poprzedniego. Ważne jest, by zwracać na to uwagę, bo można się bardzo łatwo pomylić i utrudnić rozgrywkę swoim kompanom. A wtedy nie obiecuję, że nie będą latać krzesła – mi się już zdażyło.

Podsumowując..

Overcooked ma swoje plusy i minusy. Ja osobiście widzę jednak dużo więcej rzeczy na plus. Gameplay jest przyjemny, można się uśmiać i naprawdę dobrze rozerwać ze znajomymi. Wymaga on pomyślunku i odrobiny koncentracji. Zdecydowanym minusem jest odłączanie się joyconów, lecz może nie być to problematyką samej gry, lecz mojego Nintendo, które trochę było już grywane. Żeby pozwolić sobie na przyjemność jaką jest Overcooked musimy opróżnić nasz portfel z około 80zł. Możemy również wybrać Overcooked 2 z większą ilością poziomów i nowymi postaciami za około 100zł.

Co myślicie o nauce gotowania? Lubicie gotować w domu? A może tylko przed ekranem? Dajcie znać!

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej