Samsung w tym roku postanowił zaszaleć i swojego średniaka wyposażył w aż trzy kamery z tyłu (stąd hatteria w tytule). Mowa oczywiście o Galaxy A7, którego premiera miała miejsce 20 września 2018 roku. Przez dwa tygodnie miałem okazję przetestować jak sprawuje się ten telefon.

Specyfikacja Samsung Galaxy A7

  • Wymiary i waga: 159.8 x 76.8 x 7.5 mm, 168 g
  • Wyświetlacz: sAMOLED, 6 cali, rozdzielczość FullHD+ (2220 x 1080)
  • Procesor: Exynos 7885, 2 x 2.2 GHz Cortex-A73 i 6 x 1.6 GHz Cortex-A53, z grafiką Mali-G71, 14 nm
  • RAM: 4 GB
  • Pamięć wewnętrzna: 64 GB (możliwość dołożenia karty microSD)
  • Aparat główny: 24 MP, f/1.7, 27mm (główny), PDAF, 8 MP, f/2.4, 18mm (ultraszeroki), 5 MP, f/2.2 (sensor głębi)
  • Aparat przedni: 24 MP, f/2.0, 26mm
  • Bateria: 3300 mAh
  • Oprogramowanie: Android 8.0 Oreo z Samsung Experience 9.0
  • Łączność: 802.11 a/b/g/n/ac 2.4GHz + 5GHz, Bluetooth 5, USB 2.0 microUSB, 3,5 mm wyjście jack
  • Dodatkowe: skaner linii papilarnych, Face ID, NFC

Opakowanie i zestaw

Opakowanie Samsunga jest przede wszystkim… dobrze zabezpieczone. Zanim dostałem się do telefonu musiałem przeciąć kilka plomb oraz odkleić specjalną naklejkę z informacją. Po otwarciu ukazuje się nam telefon owinięty w folię (z przodu czarną). Pod spodem znajdują się ładowarka, papierologia, kluczyk do slotu na karty SIM oraz słuchawki.

O ile same pudełko nie zawodzi, o tyle zawartość mogłaby być lepsza. Przedmioty były wrzucone w całkowitym nieładzie, brakuje mi czegoś do ochrony telefonu, który jest strasznie śliski i ześlizgiwał mi się np. z pudełka. Dostajemy też zwykłą ładowarkę, a ja w tej cenie oczekiwałbym czegoś więcej.

Wykonanie i wygląd

Patrząc na Galaxy A7 od przodu zobaczymy „typowego” Samsunga – telefon nie posiada notcha, czego, przynajmniej na razie, konsekwentnie trzyma się producent. Sam ekran jest dobrze wykonany – nie udało mi się go zarysować, nie tłuści się za mocno. Jeśli chodzi o tył, on także został zrobiony ze szkła. W lewym górnym rogu, w prostokątnej ramce o lekko zaokrąglonych rogach umieszczono trzy wystające aparaty, a poniżej diodę. W centrum znajduje się logo producenta. Wydaje mi się, że Samsung trochę słabiej zbiera odciski palców i łatwiej wyczyścić go niż wcześniej testowanego przeze mnie Mate 20 lite.

Omawiając przód i tył nie wspomniałem o czytniku linii papilarnych. Spokojnie, Samsung go nie zlikwidował. Został przeniesiony na prawą krawędź i jest jednocześnie przyciskiem domowym. Znajduje się w idealnym miejscu (dla mojej dłoni), w przeciwieństwie do przycisków głośności, które teoretycznie są za wysoko, jednak inne ulokowanie psułoby kompozycję wizualną. Na dolnej krawędzi znajdziemy wejście micro USB (sic), jacka oraz wąską szczelinę głośnika o ostrym wykończeniu. Kiedy miałem telefon w kieszeni i natrafiłem na nią palcem, pomyślałem, że to jest jakieś uszkodzenie mechaniczne, ponieważ wtedy jeszcze sądziłem, że Samsung Galaxy A7 ma tradycyjną maskownicę głośnika. Bardzo doceniam fakt, iż slot na karty umożliwia zastosowanie kombinacji 2 x nano SIM + micro SD, nie musimy wybierać pomiędzy drugą simką, a dodatkową pamięcią. Szklane panele spaja metalowa ramka, ale przejście ekranu w krawędź nie jest całkowicie płynne.

Całość wygląda naprawdę elegancko i sądzę, że najlepiej właśnie w niebieskim kolorze. Choć nie jest to półka premium, w tej cenie nie mam mu praktycznie nic poważnego do zarzucenia.

Ekran

Ekran Samsunga był dla mnie czymś nowym, wcześniej na dłuższą metę nie miałem do czynienia z panelem AMOLED. Według mnie oferuje on bardziej żywe, intensywne kolory. Nie każdemu może się to podobać, ale dodatkowo ekran można skonfigurować w ustawieniach wedle własnych preferencji lub włączyć tryb adaptacyjny. Wyświetlacz posiada wysoką jasność maksymalną, ale za to ta minimalna mogłaby być niższa. Doceniam też mechanizm automatycznej jasności, działa bardzo szybko i dość skutecznie.
Sam ekran jest dość duży więc w niektórych przypadkach trochę ciężko może być go obsłużyć jedną ręką. Sytuacji nie poprawiają nie najmniejsze ramki wokół niego. Mimo niestandardowych proporcji nie zauważyłem żadnych problemów z aplikacjami, wszystko działa „out of box”.

Bardzo spodobała mi się funkcja Always on Display, która dzięki panelowi AMOLED pozwala na wyświetlanie informacji na zablokowanym ekranie. To co chcemy ujrzeć możemy wybrać w ustawieniach systemowych, ale oprócz tego do wyboru są jeszcze motywy, które pozwalają np. na wyświetlanie jeszcze drobnej ilustracji. Niestety przytłaczająca liczba skórek w aplikacji Samsunga okazała się płatna.Używając Galaxy A7 na początku korzystałem z domyślnego, kolorowego motywu. Później pobrałem ciemny oraz ustawiłem sobie czarną tapetę i ekran blokady (oczywiście nie całkowicie, tylko z czymś kolorowym). Efekt wizualny był ładny, natomiast nie odczułem, żeby czas pracy na baterii znacząco się wydłużył. Być może mój test był za krótki.

Podoba mi się tryb oszczędzania energii, kiedy go uruchomimy to mamy do wyboru co chcemy ograniczyć: zmniejszyć jasność o 10%, wyłączyć AoD, obniżyć taktowanie procesora itd. Z tego co pamiętam, przy pierwszej konfiguracji telefon informował mnie o tym, że będzie uczył się mojego stylu używania, aby lepiej działać.

Działanie

Samsung Galaxy A7 był pierwszym telefonem, który w ciągu testów sprawiał problemy. Może nie były one częste, ale czasem dość poważne. Przykładowo po wejściu do jednej z aplikacji całkowicie przestawał mi działać dotyk (nie mam pojęcia czy to wina programu czy telefonu). Czasem miałem kłopoty z odblokowaniem – przykładam palec do czytnika, a tu zero reakcji. Całościowa obsługa nie była jednak taka zła, na telefonie da się wygodnie pracować, ale należy pamiętać, że czasem gdy chcemy zrobić coś szybko, to jednak będziemy musieli nieco poczekać. Według mnie Mate 20 Lite był nieco bardziej responsywny. Różnica w działaniu może wynikać bezpośrednio z tego, że A7 posiada słabszy procesor, ale też z optymalizacji systemu. Wcześniej używałem telefonów Samsung, kiedy jeszcze działały one na TouchWizie. Wydaje mi się, że z punktu widzenia zwykłego użytkownika, Samsung Experience jest dość spójny (według mnie przeszedł pozytywną ewolucję) i oferuje nieco funkcji, ale żadna z nich nie była na tyle unikatowa, żebym zapisał ją w pamięci. Zdecydowanie na plus są dla mnie gesty, możemy wyłączyć przyciski ekranowe, a przeciągając z dołu ekranu w górę w ich miejscach możemy wykonać dedykowane im akcje.

Zawiodłem się nieco na metodach odblokowywania. Czytnik linii papilarnych jest w moim odczuciu za wolny, jak na telefon za tę cenę. Wydaje mi się, że dwukrotnie tańszy Meizu M6s z czytnikiem na boku radził sobie lepiej i szybciej. Również odblokowywanie twarzą nie jest tak szybkie, jak np. w Mate 20 lite, mimo iż w ustawieniach zaznaczyłem, że wolę korzystać z mniej bezpiecznego, ale szybszego odblokowywania.

Wydaje mi się, że Galaxy A7 gra całkiem dobrze na głośnikach i na słuchawkach. Możemy tutaj włączyć tryb Dolby Atmos. W ustawieniach dźwięku znajduje się opcja, aby telefon polepszał nasze utwory, a także jest wiele konfiguracji, wiec myślę, że osoby, które lubią eksperymentować z dźwiękiem, nie powinny się zawieść.

Benchmarki i gry

Tak Samsung Galaxy A7 wypada w najpopularniejszych benchmarkach.

Jeśli chodzi o gry, PUBG zaproponował mi ustawienia średnie. Ja jednak wybrałem niskie, ponieważ odczułem, że rozgrywka nie jest czasem płynna. Ponadto telefon mocno się nagrzewał w górnej części do nawet 47 stopni (wg termometru). Nie ma też specjalnego trybu gier, który wycisza powiadomienia, co może być denerwujące.
Samsung Galaxy A7 gry

Bateria

Bateria nie działa ani dobrze, ani źle. Po prostu jest przeciętna i wystarcza z pewnością na jeden dzień pracy w cyklu mieszanym. SoT-y jakie udało mi się osiągnąć oscylują w okolicach 5-6 godzin. Z innych opinii, które znalazłem w internecie wynika, że bateria działa zdecydowanie dobrze i ludzie potrafią osiągnąć większy czas pracy. Być może mój egzemplarz wypadł cienko, ale swoją opinię piszę na podstawie własnych odczuć i mam bezpośrednie porównanie do Mate 20 Lite, którego wcześniej testowałem – myślę, że tam telefon rozładowywał się wolniej. Samsung chyba pomylił pojęcia i zamiast szybkiego ładowania i wolnego rozładowywania mamy odwrotną sytuację, Galaxy A7 został wyposażony w port micro USB oraz ładowarkę 5V / 1.55 A, dlatego telefon w pełni ładuje się ponad dwie godziny i niestety nie podładujemy go szybko przed wyjściem do szkoły czy pracy.

Aparat

Na początku chciałbym zaznaczyć, że cała aplikacja aparatu wydała mi się dość nieintuicyjna. Zamiast przełączać na tryb wideo telefon od razu rozpoczynał nagrywanie. Dodatkowo włączając tryb szerokokątny i przechodząc do trybu wideo nie ujrzałem żadnej informacji, czy film zostanie nagrany też w takim trybie czy nie działa to w przypadku filmów. Z drugiej strony plusem jest to, że HDR jest automatyczny.

Zdjęcia wychodzą całkiem przyzwoicie, ale nie ma tutaj szału. Niestety na niektórych kolory wyglądają na bardziej wyblakłe. Według mnie to trochę droższy Huawei robił ciekawsze fotki. Z drugiej strony tutaj dostajemy aż trzy aparaty. Tryb ultraszerokokątny faktycznie pozwala ująć więcej, ale dostajemy też mały efekty rybiego oka. To też może się podobać.

Jeśli chodzi o przełączanie się między obiektywami, jest to całkiem proste, ponieważ już na starcie mamy do wyboru dwa kółeczka, które pokazują odpowiednio dwa i trzy drzewka. Trzeci obiektyw pozwala rozmyć tło, czego rezultaty też możecie ocenić.

Zdjęcia w pełnej rozdzielczości znajdziecie na naszym Dysku Google.

Galaxy A7 całkiem dobrze radzi sobie z nagrywaniem wideo. Niestety oferuje tylko elektroniczną stabilizację obrazu oraz maksymalnie 30 klatek na sekundę, a szkoda. Mamy do wyboru nagrywanie w standardowym FullHD lub szerszym trybie. Przykładowe nagrania z ręki możecie zobaczyć tutaj:

Pozytywnie wygląda też wideo w zwolnionym tempie nagrane przez ten telefon, podoba mi się bardziej niż to z Huawei Mate 20 lite:

Sprzęt na testy dostarczył sklep x-kom, w którym można zamówić Samsung Galaxy A7!