Samsung przygotowuje się do premiery kolejnego smartfona z popularnej serii Fan Edition. Do sieci właśnie trafiły materiały ujawniające wygląd oraz część specyfikacji modelu Galaxy S26 FE. Choć producent oficjalnie jeszcze nie zapowiedział urządzenia, to wszystko wskazuje na to, że Koreańczycy po raz kolejny postawią na dobrze znaną formułę z kilkoma poprawkami, ale bez większej rewolucji. Pojawia się jednak pytanie, czy to wystarczy, aby nowy model skutecznie rywalizował z coraz mocniejszą konkurencją.
Galaxy S26 FE będzie mocno przypominał pozostałe modele z serii
Przedpremierowe rendery Galaxy S26 FE pojawiły się za sprawą producentów etui, którzy zwykle otrzymują wymiary urządzeń jeszcze przed oficjalnym debiutem, dzięki czemu możemy zobaczyć, jak najprawdopodobniej będzie prezentował się nowy smartfon Samsunga. I trudno mówić tutaj o zaskoczeniu, ponieważ producent wyraźnie postawił na stylistykę dobrze znaną z tegorocznej serii Galaxy S26. Największą zmianą względem poprzednika ma być przeprojektowana wyspa aparatów. Samsung odchodzi od obiektywów wystających bezpośrednio z tylnego panelu i wybiera rozwiązanie przypominające konstrukcję znaną z modeli Galaxy A57 czy Galaxy A37. Moduły aparatów zostaną umieszczone we wspólnej ramce w kolorze obudowy, co sprawi, że urządzenie będzie wyglądało bardziej nowocześnie i spójnie wizualnie. Sama bryła telefonu pozostanie jednak bardzo zachowawcza.



Z przodu użytkownicy otrzymają ekran z centralnie umieszczonym otworem na aparat do selfie oraz cienkimi ramkami wokół wyświetlacza. Niektóre źródła sugerują, że obramowanie może być minimalnie smuklejsze niż w Galaxy S25 FE, ale trudno oczekiwać tutaj dużej różnicy. Samsung prawdopodobnie ponownie wykorzysta panel Dynamic AMOLED 2X z odświeżaniem 120 Hz, co dla wielu użytkowników nadal będzie jednym z najmocniejszych punktów urządzenia. Na renderach uwagę zwracają również charakterystyczne magnetyczne pierścienie widoczne na etui. To może sugerować wsparcie dla standardu Qi2 oraz kompatybilność z magnetycznymi akcesoriami do ładowania bezprzewodowego. Samsung do tej pory podchodził do tego rozwiązania dość ostrożnie, więc dla części użytkowników może być to jedna z ciekawszych nowości w Galaxy S26 FE. Według dotychczasowych przecieków smartfon ma pojawić się między innymi w kolorze czarnym, białym, szarym oraz fioletowym.
Samsung ponownie postawi na Exynosa. Specyfikacja nie zapowiada rewolucji
Jeśli przecieki okażą się prawdziwe, to Galaxy S26 FE otrzyma 6,7-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości Full HD+ i częstotliwości odświeżania 120 Hz. W środku znajdzie się procesor Exynos 2500, czyli układ znany już z wcześniejszych urządzeń Samsunga. To właśnie ten element może wywołać największe dyskusje, ponieważ wielu użytkowników liczyło na mocniejszy procesor lub przynajmniej jednostkę bardziej konkurencyjną względem flagowych Snapdragonów.

Samsung prawdopodobnie pozostanie także przy 8 GB pamięci RAM oraz wariantach z 128 GB lub 256 GB pamięci na dane. Zestaw aparatów ma być z kolei bardzo podobny do poprzednika. Główny sensor zaoferuje rozdzielczość 50 Mpx, a obok pojawi się 12-megapikselowy aparat ultraszerokokątny oraz teleobiektyw 8 Mpx z 3-krotnym zoomem optycznym. Nie są to parametry, które wywołują efekt „wow”, szczególnie patrząc na rozwój konkurencyjnych smartfonów z Chin, ale Samsung od lat nadrabia oprogramowaniem i jakością przetwarzania zdjęć.

Pod względem baterii również trudno mówić o dużej zmianie. Smartfon ma otrzymać akumulator o pojemności około 5000 mAh oraz ładowanie przewodowe o mocy 45 W. Dla części użytkowników może to być rozczarowujące, ponieważ konkurencja coraz częściej oferuje znacznie szybsze ładowanie i większe ogniwa. Galaxy S26 FE powinien jednak zachować wodoszczelną obudowę zgodną z normą IP68, co nadal pozostaje ważnym argumentem dla osób szukających bardziej kompletnego urządzenia.
Premiera Galaxy S26 FE coraz bliżej. Problemem może być cena
Według dotychczasowych informacji Samsung planuje premierę Galaxy S26 FE na wrzesień lub październik 2026 roku, czyli bardzo podobnie jak w przypadku poprzednich modeli z serii Fan Edition. Smartfon ma działać pod kontrolą Androida 17 z nakładką One UI 9.0.

Największym problemem nowego modelu może jednak okazać się cena. Jeśli Samsung utrzyma wycenę w okolicach 3200-3500 złotych, to Galaxy S26 FE może mieć trudności z przekonaniem klientów do zakupu. Szczególnie, że w podobnych pieniądzach często można już znaleźć mocniejsze lub lepiej wyposażone flagowce z wcześniejszych miesięcy. Właśnie dlatego seria FE od pewnego czasu wzbudza mieszane opinie, ponieważ z jednej strony nadal oferuje bardzo solidne urządzenia, ale z drugiej coraz trudniej znaleźć wyraźny argument przemawiający za ich zakupem.
Nie zmienia to jednak faktu, że Galaxy S26 FE prawdopodobnie ponownie będzie jednym z najgłośniej omawianych smartfonów drugiej połowy roku. Samsung ma ogromną bazę fanów, a modele FE od lat cieszą się dużym zainteresowaniem użytkowników szukających kompromisu między flagowcem a nieco niższą ceną.
Źródło: Sammyguru
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!