Nawet jeśli jesteście, tak jak ja, fanami tradycyjnych słuchawek przewodowych to ciężko zapomnieć o tych działających dzięki Bluetooth. Sprzęty tego typu są coraz to popularniejsze z powodu braku złącza jack w nowych smartfonach. W moje ręce trafiły Tronsmart Spunky Buds czyli całkowicie bezprzewodowe dokanałówki. Jak wypadły w testach? Czy warto rozważyć ich zakup? Zapraszamy na recenzję!

Specyfikacja Tronsmart Spunky Buds

  • Bluetooth 4.2,
  • Maksymalny czas pracy do 3,5 godziny (bez użycia stacji dokującej, która ma wbudowany power bank),
  • Wbudowany mikrofon,
  • Sterowanie za pomocą gestów,
  • Odporność na zachlapania potwierdzona certyfikatem IPX5.

Wygląd i jakość wykonania

Pudełko niczym nas nie zaskakuje. W środku znajdziemy same słuchawki, stacje dokującą spełniającą także rolę pokrowca i ładowarki, kabel microUSB oraz dwie dodatkowe pary wymiennych gumek. Całość wykonana jest z tworzywa niezłej jakości i mam wrażenie, że te, z którego wykonane są kopułki jest trwalsze niż te wykorzystane przy produkcji pokrowca. Słuchawki są spore, ale jednocześnie niezwykle lekkie, więc już po chwili zapominamy, że mamy je w uszach. Aby wyciągnąć dokanałówki z stacji dokującej wystarczy nacisnąć przycisk znajdujący się z jej boku i automatycznie odskoczy górna pokrywa obudowy. Całość ma niewielkie wymiary i bez problemu możemy schować zestaw ten do kieszeni czy plecaka.

Brak przycisków fizycznych jest ciekawym pomysłem

Tronsmart Spunky Buds nie mają jakiegokolwiek przycisku. Ani do parowania, ani do zatrzymywania muzyki. Zastanawiacie się zapewne jak w takim razie obsługiwać te słuchawki. Odpowiedź jest prosta – za pomocą dotykowych paneli o fakturze imitującej włókno węglowe. Same panele są na tyle duże, że już po chwili użytkowania można nauczyć się z nich korzystać w pełni. I muszę przyznać, że jest to wyjątkowo wygodne. Dwa dotknięcia sprawią, że usłyszymy kolejny otwór. Jedno pozwoli nam zatrzymać dźwięk. Funkcje te działają naprawdę sprawnie i zaledwie parę razy zdarzyło mi się, że moje dotknięcia nie wywołały żadnej reakcji. Szkoda, że Tronsmart Spunky Buds nie posiadają możliwości regulacji głośności. Oczywiście jest to spowodowane brakiem przycisków fizycznych, ale inżynierowie chińskiej firmy mogli pokusić się o wykorzystanie dodatkowego gestu w tym celu. Zdecydowanie ułatwiłoby to korzystanie z dokanałówek.

tronsmart spunky buds (8)

Wygoda użytkowania

Coś co jest ogromnym plusem Tronsmart Spunky Buds. W moim przypadku dobranie odpowiedniego rozmiaru gumek czy pianek zawsze był problemem. Albo słuchawki wypadały mi z ucha albo był na tyle niewygodne, że po krótkim czasie miałem ochotę odłożyć je do pudełka. Z dokanałówkami Tronsmart było zupełnie inaczej. Po wyjęciu z dedykowanego pokrowca od razu idealnie wpasowały się w moje uszy. Wszystko za sprawą dodatkowych gumowych elementów, które mają sprawić, że słuchawki nie wypadną z naszym kanałów. Sprzęt ten należy do niezwykle wygodnych i lekkich, a co za tym idzie nawet wielogodzinne słuchanie muzyki nie będzie trudnością dla naszych uszu.

tronsmart spunky buds (9)

Tym samym Tronsmart Spunky Buds mogą być idealnym wyborem dla osób, które preferują aktywne spędzanie wolnego czasu. Brak jakichkolwiek kabli może okazać się zbawienny podczas biegu czy ćwiczeń na siłowni. Jednocześnie słuchawki są odporne na zachlapania, więc powinny wytrzymać trening nawet w lekkim deszczu.

Bateria

Czas pracy na jednym ładowaniu jest problemem wielu słuchawek bezprzewodowych. Ich codzienne ładowanie może być męczące i sprawić, że zatęsknimy za kablem. I tutaj po raz kolejny muszę pochwalić Tronsmart Spunky Buds. Całe dokanałówki zapewniają około 3-3,5 godziny użytkowania. Sam producent deklaruje 3,5 godziny słuchania muzyki lub 4 godziny rozmów i muszę przyznać, że czasy te pokrywają się z rzeczywistością. Na szczęście w zestawie mamy pokrowiec, który jednocześnie pełni rolę powerbanku. Stacja dokująca została wyposażona w baterię o pojemności 500 mAh, a to przekłada się na cztery pełne ładowania słuchawek. Łącznie daje nam to jakieś 12-14 godzin słuchania muzyki bez konieczności szukania gniazdka. I to jest już naprawdę świetny wynik, ponieważ nie musimy urządzenia ładować codziennie, a co kilka dni. Każde schowanie dokanałówek do pokrowca powoduje rozpoczęcie ładowania. Dodatkowo na etui mamy cztery diody sygnalizujące stopień naładowania samej stacji dokującej.

tronsmart spunky buds (1)

Jakość dźwięku jest niezła

Jest całkiem dobrze, ale bez większych rewelacji. Sam dźwięk jest czysty i bez jakichkolwiek zniekształceń lub szumów. Zdecydowanie brakuje basu. I chociaż nie należę do „basolubów”, to jego brak był naprawdę doskwierający. Scena jest niewielka, ale w przypadku słuchawek Bluetooth za niespełna 200 zł ciężko oczekiwać cudów. Na plus zasługuje tłumienie hałasów z otoczenia. Po założeniu Tronsmart Spunky Buds momentalnie odcinamy się od tego co dzieje się wokół nas i to nawet przy niskiej głośności.

tronsmart spunky buds (6)

Ogromnym wręcz minusem jest opóźnienie dźwięku przy oglądaniu filmów wynoszące momentami jakieś 2-3 sekundy. Tym samym słuchawki te nadają się jedynie do słuchania muzyki, a oglądanie jakiegokolwiek wideo mija się z celem i po chwili staja się niezwykle irytujące. Nie wiem, czy to wina mojego egzemplarza, czy wszystkich, ale musiałem o tym wspomnieć.

Jeśli jednak jesteście nastawieni jesteście przede wszystkim na odtwarzanie muzyki, to nie wpływa to w żaden sposób na ogólny odbiór słuchawek Tronsmart Spunky Buds. Moim zdaniem naprawdę warto się nimi zainteresować, szczególnie jeśli nie lubicie przewodów!

Zamów słuchawki Tronsmart Spunky Buds w świetnej cenie z kodem „rootblog