Strona główna Aktualności Uwaga na fałszywe maile! Tym razem oszuści podają się za Google...

Uwaga na fałszywe maile! Tym razem oszuści podają się za Google…

-

Internetowi oszuści wymyślają coraz to kolejne akcje, które mają za zadanie uśpić czujność ludzi i wyłudzić pieniądze. Po fali oszustw metodom „na BLIK-a”, przyszła kolej na kolejną akcję. Tym razem na nieco mniejszą skalę, lecz wciąż warto uważać i informować o niej swoich bliskich. 

Zaległości w Sklepie Play od Google? W porządku panie oszuście, już przelewam pieniądze!

O całej akcji poinformowano na Niebezpieczniku. Portal ten dostał informacje od czytelników, że ktoś rozsyła wiadomości o zaległych należnościach w Sklepie Play. Wszystko spreparowano w naprawdę mizerny sposób, jednakże osoby nietechniczne mogą dać się nabrać. W treści podana jest kwota, zazwyczaj w wysokości kilku złotych, co może uśpić czujność, szczególnie jeśli ostatnio kupowaliśmy coś w sklepie z aplikacjami od Google. Oszust grozi nam znalezieniem się na liście dłużników. Oprócz tego podano odnośnik do płatności DotPay. Pół biedy gdyby był to prawdziwy odnośnik do tego systemu płatności. Jednak jest to fałszywy link, który służy do wyłudzenia danych logowania do naszego konta bankowego.

Sklep Play Google Zaległość niebezpiecznik
Fot. Niebezpiecznik.pl

Po czym można poznać, że mamy do czynienia z przekrętem, a nie prawdziwą wiadomością od Google? Polecam zacząć od sprawdzenia maila, z którego wiadomość została wysłana. W tym przypadku oszust się zupełnie nie postarał i użył maila „admin@maxiorrr.com”. Wątpię żeby Google wysłało jakąkolwiek wiadomość z takiego adresu. Czasem jednak osoba, która chce nas oszukać, podmieni przykładowo małą literę „l” na wielkie „I”. Naprawdę polecam zwracać na to uwagę.

Zobacz też: Libra jeszcze się nie pojawiła, a już słychać głosy sprzeciwu wobec niej. Facebook pod krytyką polityków

Oprócz tego warto zawsze sprawdzać dokąd prowadzą odnośniki w wiadomości. Tu również może mieć miejsce podobna sytuacja z podmianą liter. Oprócz tego sprawdzajmy certyfikaty strony, choć do tego też trzeba podchodzić z pewną dozą ostrożności. Sprytniejsi oszuści potrafią stworzyć stronę, która ma zieloną kłódkę, o której często się mówi. Samo to, że strona posiada certyfikat HTTPS nie świadczy o bezpieczeństwie. Dodatkowo szczerze polecam wam sprawdzać stronę wspomnianą wcześniej, mianowicie Niebezbiecznik.pl. Informują oni o różnych oszustwach w sieci, ale też o sposobach bronienia się przed nimi.

Dostaliście fałszywe maile odnośnie jakiś zaległości? Jeśli zaobserwujecie akcje podobne do tej możecie nas informować, postaramy się to nagłośnić.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej