Świat idzie do przodu i ze smartfonem połączyć możemy coraz więcej rzeczy – lodówki, roboty kuchenne, a nawet czajniki. Dziś zapraszam Was do zapoznania się z recenzją tego ostatniego – czajnika Xiaomi Mi Mijia Kettle. Z urządzeniem możemy połączyć się dzięki dedykowanej aplikacji mobilnej i sterować jego pracą.

Gdy sklep poinformował, że ma czajnik Xiaomi do przetestowania zgodziłem się od razu. Jednak gdy kurier dostarczył urządzenie, to nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Nigdy wcześniej nie recenzowałem czajnika i nie byłem pewny czy będzie co opisywać. Na szczęście po dwóch tygodniach korzystania z niego mogę podzielić się z Wami swoimi odczuciami na jego temat.

OPAKOWANIE

Xiaomi Mi Mijia Kettle otrzymałem w dużym, kartonowym opakowaniu. Na jego górnej części mamy logo MIJIA, a na bokach znajduje się zdjęcie czajnika. Producent umieścił także informacje na temat naszego urządzenia – jego wymiary, moc, pojemność oraz informacje na temat wymagań, które spełniać musi nasz smartfon, by móc połączyć się z czajnikiem.

Wewnątrz opakowania znajdziemy instrukcję obsługi, czajnik oraz podstawkę. Niestety instrukcja jest wyłącznie w języku chińskim (same krzaczki i obrazki) i żeby wiedzieć jak uruchomić czajnik, musiałem ciągle korzystać z tłumaczenia obrazów Google Translate.

SPECYFIKACJA CZAJNIKA XIAOMI MI MIJIA KETTLE

  • Waga: 1.24 kg
  • Moc: 1800 W
  • Pojemność: 1.5 l
  • Materiał: Plastik z zewnątrz, stal nierdzewna wewnątrz
  • Aplikacja mobilna: Mi Home (dostępna w Sklepie Play)

CODZIENNE UŻYTKOWANIE

Pierwszą rzeczą po otrzymaniu czajnika była walka z instrukcją – nie chciałem niczego zepsuć. Dzięki świetnej funkcji tłumaczenia obrazów, która oferowana jest przez aplikację Google Translate, po 5 minutach byłem w stanie posługiwać się czajnikiem. Bez tłumacza sprawiałoby to pewien problem, gdyż Mi Mijia Kettle ma dwa przyciski – jeden to włącznik gotowania wody, a drugi włącznik utrzymywania temperatury.

Na samym początku przegotowałem kilka razy wodę (tak na wszelki wypadek), a potem zacząłem zabawę z „inteligentnymi” możliwościami czajnika. I tutaj także pojawiły się schody. Po pobraniu aplikacji Mi Home nie chciała się ona połączyć przez Bluetooth z czajnikiem. Okazało się, że dla poprawnej pracy czajnika należy ustawić Chiny jako region, a ja na początku wybrałem USA (a tam przecież czajnik nie jest dostępny).

Aplikacja niestety nie pozwala na zdalne uruchomienie gotowania kiedy zechcemy. Po pierwsze, czajnik musi być w zasięgu Bluetooth. Po drugie, musi mieć uruchomiony tryb utrzymywania temperatury. Zanim dostałem urządzenie myślałem, że jest ono połączone z siecią WiFi i w dowolnej chwili będą mógł sobie ustawić wodę do gotowania (będąc w dowolnym pomieszczeniu w mieszkaniu).

 

To co możemy robić dzięki aplikacji to utrzymywać wybraną przez siebie temperaturę wody. Producent pozwolił nam na skorzystanie z predefiniowanych opcji temperatury, takich jak:

  • 90°C – odpowiednia do kawy
  • 80°C – odpowiednia do białej herbaty
  • 70°C – odpowiednia do zalania miseczki ryżu (lub zupki chińskiej)
  • 50°C – odpowiednia do ogrzewania butelki z mlekiem dla dziecka (lub zalania mleka w proszku)
  • 40°C – odpowiednia do zalania probiotyków
  • Ustawienia własne – suwakiem wybieramy sobie interesującą nas temperaturę w zakresie od 40°C do 90°C.

Poza wyborem temperatury możemy zadecydować przez jak długi okres czasu czajnik ma utrzymywać takową (od 1 do 12h), a także czy temperatura ma być wyłącznie utrzymywana na wybranym poziomie, czy może powinien dodatkowo zagotowywać wodę.

Co mogę powiedzieć o korzystaniu z czajnika? Gotuje on wodę całkiem szybko. Porównałem prędkość gotowania wody w nim oraz w konkurencyjnym urządzeniu Kenwood SJM490 (zbliżone koszty zakupu, lecz większa moc – 2200W). Do obu urządzeń wlałem odmierzony wcześniej litr wody i równocześnie włączyłem gotowanie. Tym co mnie zaskoczyło był fakt, że czajnik Xiaomi Mi Mijia Kettle zagotował wodę szybciej, pomimo mniejszej mocy. Może to oznaczać, że jest on bardziej energooszczędny niż urządzenie konkurencyjne.

Gotowana woda smakuje „normalnie”. Nie czuć tutaj plastiku, kamienia ani nie ma żadnego „dziwnego” smaku ani zapachu.

PODSUMOWANIA SŁÓW KILKA

Czy jest to niezbędny gadżet? To jest czajnik, który działa bardzo dobrze, a więc warto mieć go w swoim domu. Inteligentne funkcje tego modelu mają jeszcze wady (o których napisałem wyżej), lecz mogą one wynikać z wygórowanych oczekiwań względem Mijia Kettle. Jednak osoby z małymi dziećmi, którym opowiedziałem o jego możliwościach były zachwycone. Myślę, że każdy mógłby znaleźć zastosowanie dostępnych przez aplikację funkcji, a nawet jeśli nie, to czajnik wygląda na tyle interesująco i działa na tyle dobrze, że jest urządzeniem zdecydowanie wartym zakupu, szczególnie, że takie są ceny urządzeń wysokiej jakości.