Kamery domowe stają się coraz to popularniejszym sprzętem. Ludzie chcą zabezpieczyć swój dobytek podczas wyjazdów czy nieobecności. Co więcej część użytkowników korzysta z tego typu urządzeń aby monitorować swoje małe dzieci czy zwierzęta. Jedną z kamer domowych, dostępnych na polskim rynku, jest Yi Home, która już od dłuższego czasu stoi w moim domu rodzinnym. Jak sobie radzi z powierzonymi zadaniami po prawie roku użytkowania? Tego dowiecie się z tej recenzji!

Specyfikacja Yi Home

  • Kąt widzenia 111,2°,
  • Tryb nocny wykorzystujący 9 lamp na podczerwień,
  • Rozdzielczość 720p przy 20 klatkach na sekundę,
  • Wykrywanie ruchu,
  • Zapis na karcie microSD lub w chmurze Yi Cloud (dodatkowo płatne),
  • Dwustronna komunikacja audio,
  • Obsługiwane protokoły IPV4, UDP, TCP, HTTP, DHCP, P2P,
  • Wi-Fi 2,4 GHz 802.11 b/g/n.

Zamów YI Home Camera taniej o 10% z kodem ROOTBLOG!

Wygląd i jakość wykonania

Regularna cena Yi Home w polskiej dystrybucji to 249 zł, ale aktualnie możemy kupić białą wersję kolorystyczną w promocji za 199 zł. Jakość wykonania, patrząc przez pryzmat ceny, jest wręcz rewelacyjna. Tworzywo jest świetnej jakości i bez problemu wytrzymuje trudy dnia codziennego. Moja Yi Home zaliczyła upadek z jakiś 2-2,5 metra bezpośrednio na kafelki i muszę przyznać, że byłem pewny, że gdy ją podniosę będzie w kawałkach. Nic bardziej mylnego. Szybki reset i wszystko działa identycznie jak po wyjęciu z pudełka.

Kamera posiada slot na karty microSD oraz złącze microUSB, do którego podłączamy dwumetrowy kabel zasilający będący częścią zestawu. Ruchoma nóżka w połączeniu z obrotowym obiektywem pozwala nam umiejscowić urządzenie w każdym miejscu. W niej znalazły się także dziury na wkręty, jeśli chcielibyśmy przykręcić ją do ściany bądź sufitu. Niezależnie od tego czy kamerę chcecie postawić, przymocować do sufitu czy ściany, da się tak obrócić nagrywające oczko, aby obraz był odpowiednio obrócony. Oczywiście nie zabrakło także przycisku reset, który umożliwia nam przywrócenie sprzętu do ustawień fabrycznych.

Samo oczko bez problemu możemy także wymontować i przykleić je bez obudowy, by robiło za bardziej dyskretną kamerę. Nie ma także znaczenia, jak włożymy je do samego statywiku – kamera będzie działać bardzo dobrze w każdej formie montażu. Na zdjęciach w tej recenzji macie przykład odwrotnego zamontowania oczka w obudowie, które nie zmienia niczego w użytkowaniu samej kamery.

Bardzo łatwa konfiguracja

Po wyjęciu Yi Home z pudełka wystarczy tak naprawdę kilka chwil i kamera już może w pełni działać. Zaczynamy od podłączenia kabla zasilającego microUSB. Możemy, ale nie musimy, włożyć także kartę microSD. Bez karty kamera będzie normalnie działać, ale obraz nie będzie nagrywany. Tym samym możemy jedynie podejrzeć obraz w czasie rzeczywistym lub otrzymywać na nasz telefon powiadomienia o wykryciu ruchu.

Kolejnym krokiem jest pobranie aplikacji Yi Home. Menu jest w języku angielskim, ale poruszanie się po nim jest na tyle proste, że nawet osoba znająca podstawy języka będzie w stanie z niego korzystać. Klikamy plusik, następnie wybieramy model posiadanej kamery. Później aplikacja sama przeprowadzi nas przez kolejne etapy konfiguracji. Poniżej możecie zobaczyć jak to wygląda w praktyce.

Aplikacja

Cała obsługa Yi Home i zmiana ustawień jest realizowana za pomocą dedykowanej aplikacji. Każdą z dodanych kamer możemy nazwać i dostosować do naszych wymagań. Opcji w ustawieniach jest sporo i warto je sprawdzić na własnej skórze. Kamera do monitoringu jest czymś co ustawiamy tak naprawdę tylko raz, a potem jedynie przeglądamy powiadomienia o wykryciu ruchu czy same nagrania zapisane na karcie microSD. Sama aplikacja jest bardzo przejrzysta i nie dostrzegłem w niej jakichkolwiek błędów.

Ponadto sama kamera także „mówi”. Na chwilę obecną jest to jedynie język angielski, jednak ptaszki ćwierkają, że polski dystrybutor szykuje dla swoich klientów jakąś ciekawą aktualizację z tym związaną. Czyżby język polski w YI Home był blisko?

Jakość obrazu i dźwięku

Coś co tak naprawdę jest najważniejsze w przypadku kamery do monitoringu domowego. I tak jak w przypadku większości tego typu sprzętów nagranie w dobrym świetle czy w dzień wypadają bardzo dobrze i bez problemu jesteśmy w stanie dostrzec wszystkie szczegóły, tak te nocne nie zawsze są akceptowalne. Yi Home posiada specjalny tryb nocny, w którym wykorzystuje lampy na podczerwień. Nagrania czy zdjęcia wykonywane w całkowitej ciemności wyglądają nieźle. Nie jest to jakość, która pozwoli nam dostrzec wszystko, ale bez problemu będziemy w stanie rozpoznać twarz osoby, która akurat porusza się po naszym mieszkaniu czy domu.

W przypadku dźwięku nie jest już tak kolorowo. Jeśli włączymy przechwytywanie głosu z aplikacji i będziemy chcieli coś powiedzieć, przykładowo do naszego psa, który został sam w domu czy spróbować uspokoić płaczące małe dziecko, to odbiorca bez problemu usłyszy co mówimy. Oczywiście pojawiają się szumy czy zniekształcenia, ale można zrozumieć każde pojedyncze słowo. Dużo gorzej wygląda dźwięk na nagraniach i to jest rzeczą, do której muszę się przyczepić. Jeśli nagrywana sytuacja dzieje się w większej odległości od kamery to nie usłyszymy tak naprawdę nic konkretnego, a jedynie niezrozumiałe szepty. Niestety, ale wada ta nie jest domeną jedynie Yi Home, a większości kamer do monitoringu domowego w tym przedziale cenowym.

Jak radzi sobie wykrywanie ruchu?

Nieźle, ale nie idealnie. Jednak w cenie 199 zł lub nawet 249 zł ciężko oczekiwać czegoś więcej. Do wyboru mamy wykrywanie ruchu w całym widzianym obszarze albo w zaznaczonym przez nas fragmencie. Dodatkowo możemy wybrać w jakich godzinach kamera ma mieć włączoną tę opcję. Funkcja ta działa zarówno w dzień jak i w nocy. W większości przypadków Yi Home wykrywa nawet najmniejszy ruch. Zdarzało się jednak, że w całkowicie losowych sytuacjach kamera nie wysyłała jakichkolwiek powiadomień o wykryciu. Ponadto możemy ustawić czułość wykrywania ruchu, tak, by kamera pomijała światła samochodów za oknem lub ruch firanek w przypadku przeciągu.

yi home (10)

Aby otrzymywać powiadomienia z aplikacji Yi Home musimy mieć ją cały czas włączoną w tle. Po otrzymaniu takiego komunikatu jesteśmy w stanie podejrzeć krótki, 6-sekundowy film przedstawiający nam z jakiego powodu włączył się alarm. Gdy w kamerze włożona jest karta pamięci jesteśmy także w stanie zobaczyć co działo się wcześniej oraz później. Jakość podglądu w głównej mierze zależy od szybkości internetu w miejscu gdzie akurat się znajdujemy. Przy 3G jest ona w pełni akceptowalna.

Zamów YI Home Camera taniej o 10% z kodem ROOTBLOG!