Rynek niedrogich słuchawek bezprzewodowych jest już mocno zatłoczony, więc producenci coraz częściej próbują wyróżnić swoje modele nie tylko specyfikacją, ale również wyglądem. Tak właśnie jest w przypadku CMF Buds Neo, ale nowe słuchawki submarki Nothing stawiają również na duże przetworniki, aktywną redukcję hałasu, długi czas pracy oraz charakterystyczne wzornictwo. Cena również została ustalona na poziomie, który może zainteresować osoby szukające niedrogiego zestawu TWS.
CMF Buds Neo mają sporo do zaoferowania jak na swoją cenę
CMF Buds Neo to najtańszy model słuchawek bezprzewodowych w ofercie marki CMF, która należy do Nothing. Producent postawił tutaj na połączenie stosunkowo rozbudowanych możliwości z niską ceną, ale oczywiście nie obyło się bez pewnych kompromisów. Każda ze słuchawek otrzymała dynamiczny przetwornik o średnicy aż 12,4 mm oraz zastosowano elastyczną membranę PEEK + PU i kopułkę pokrytą tytanem, co ma przełożyć się przede wszystkim na mocniejsze i pełniejsze brzmienie.
Miłośnicy niskich tonów mogą dodatkowo skorzystać z funkcji podbijania basu i nie zabrakło też możliwości dopasowania charakterystyki dźwięku do własnych preferencji. Aplikacja Nothing X oferuje sześć gotowych ustawień korektora EQ, a bardziej wymagający użytkownicy mogą samodzielnie zmienić poszczególne pasma. To całkiem sporo możliwości jak na słuchawki z tego segmentu.


CMF Buds Neo wyposażono również w aktywną redukcję hałasu ANC, a jej maksymalna skuteczność wynosi 35 dB, więc trudno oczekiwać poziomu znanego z droższych konstrukcji. Producent przygotował trzy poziomy intensywności redukcji oraz tryb adaptacyjny, który automatycznie dostosowuje działanie systemu do warunków otoczenia. Warto więc traktować ANC jako przydatny dodatek, a nie rozwiązanie, które całkowicie odetnie użytkownika od świata zewnętrznego.
Na pokładzie znalazły się ponadto cztery mikrofony oraz technologia Clear Voice, która ma poprawiać jakość rozmów poprzez oddzielanie głosu od hałasów otoczenia. Słuchawki obsługują także statyczny dźwięk przestrzenny, a funkcja ta ma poszerzać scenę dźwiękową, ale producent nie zastosował śledzenia ruchów głowy, co jest jednym z ograniczeń wynikających z budżetowej półki cenowej. CMF Buds Neo mogą również łączyć się jednocześnie z dwoma urządzeniami, a sposób działania dotykowych elementów sterujących można skonfigurować w aplikacji Nothing X.
Nawet 52 godziny działania, ale etui ma pewien haczyk
Jedną z mocniejszych stron CMF Buds Neo ma być czas pracy – pojedyncze słuchawki mają akumulatory o pojemności 45 mAh, które pozwalają na maksymalnie 11 godzin słuchania muzyki przy wyłączonym ANC. Etui wyposażono natomiast w ogniwo o pojemności 460 mAh, dzięki czemu całkowity czas działania zestawu może sięgać nawet 52 godzin bez aktywnej redukcji hałasu. Po jej uruchomieniu wynik spada do około 30 godzin.
Nie zabrakło funkcji szybkiego ładowania i według producenta zaledwie 10 minut uzupełniania energii pozwala uzyskać około 5,5 godziny dodatkowego odtwarzania. Pełne naładowanie przez port USB-C zajmuje natomiast około 70 minut. Jak na podstawowe słuchawki TWS są to całkiem rozsądne wartości i trudno mieć tutaj większe zastrzeżenia.

Należy również zwrócić uwagę na samo etui, gdyż CMF ponownie wykorzystało charakterystyczne wzornictwo swojej marki i postawiło na kwadratową konstrukcję, otwór umożliwiający przypięcie smyczy oraz kontrastujące, okrągłe pokrętło. Właśnie w tym miejscu pojawia się pewne rozczarowanie, ponieważ element, który wizualnie przypomina rozwiązania stosowane w droższych produktach CMF, w przypadku Buds Neo pełni wyłącznie funkcję dekoracyjną. Nie można za jego pomocą regulować głośności ani sterować słuchawkami.
Dwubarwne wykończenie dodatkowo podkreśla obecność tego elementu. CMF Buds Neo będą dostępne w trzech wariantach kolorystycznych: czarnym, białym oraz ciemnoniebieskim. Całość dobrze wpisuje się więc w stylistykę CMF, ale osoby liczące na praktyczne zastosowanie charakterystycznego pokrętła mogą poczuć niedosyt.
CMF Buds Neo – cena i dostępność
CMF Buds Neo zadebiutowały na indyjskim rynku w cenie 1999 rupii, co po bezpośrednim przeliczeniu daje około 80 złotych. Sprzedaż rozpocznie się 26 sierpnia za pośrednictwem indyjskiego sklepu Flipkart. W tej cenie trudno wymagać flagowych możliwości, ale zestawienie 12,4-mm przetworników, ANC, długiego czasu pracy, korektora EQ, dźwięku przestrzennego i obsługi dwóch urządzeń jednocześnie wygląda interesująco.
Na ten moment problemem pozostaje jednak dostępność, ponieważ nie ma pewności, czy producent zdecyduje się na wprowadzenie ich do Europy. To istotna kwestia, bowiem nawet bardzo atrakcyjna cena w przeliczeniu na złotówki niewiele znaczy dla polskiego użytkownika, jeśli słuchawki nie trafią oficjalnie do sprzedaży na naszym rynku.
Źródło: Nothing
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!