Spis treści
Xiaomi nie może zaliczyć ostatnich miesięcy do najłatwiejszych, przynajmniej jeśli spojrzymy na rynek smartfonów. Chiński producent nadal pozostaje jednym z najważniejszych graczy na świecie i może pochwalić się ogromną bazą użytkowników, ale w najnowszych danych widać wyraźny problem. Dostawy telefonów spadają, a wraz z nimi kurczą się przychody z kluczowego segmentu działalności. Co ciekawe, Xiaomi nie zamierza w odpowiedzi ograniczać ambicji. Wręcz przeciwnie, firma chce zwiększyć skalę sprzedaży i jednocześnie mocniej przesunąć ofertę w kierunku droższych urządzeń.
Xiaomi dostarcza coraz mniej smartfonów na rynek
Według danych firmy Omdia, na które powołuje się Xiaomi, w drugim kwartale 2026 roku producent dostarczył na światowe rynki 31,2 miliona smartfonów, co na pierwszy rzut oka nadal jest ogromną liczbą, ale znacznie ważniejsze jest porównanie z poprzednim rokiem. W analogicznym okresie Xiaomi dostarczyło bowiem aż o 26,3% więcej urządzeń. Oznacza to, że firma zaliczyła kolejny mocny spadek wolumenu, a drugi kwartał był już trzecim z rzędu, w którym liczba dostarczanych smartfonów malała.
Przełożyło się to na udziały Xiaomi w globalnym rynku, które oscylują obecnie wokół 11%. Nie oznacza to jednak, że producent wypadł z czołówki, bowiem Xiaomi nadal zajmuje trzecie miejsce wśród największych dostawców smartfonów na świecie i utrzymuje tę pozycję już przez 24 kwartał z rzędu. Warto odnotować, że również w Europie firma pozostaje na trzeciej pozycji. Problem polega jednak nie na tym, że Xiaomi nagle zniknęło z rynku, ale na tym, że utrzymanie wysokiej pozycji odbywa się przy wyraźnie mniejszym wolumenie urządzeń.

Co interesujące, spadek liczby dostarczanych smartfonów idzie w parze ze wzrostem ich średniej ceny. W drugim kwartale 2026 roku średnia cena sprzedawanego przez Xiaomi telefonu wzrosła do rekordowych 1351 juanów, czyli około 740 złotych. To aż o 25,9% więcej niż rok wcześniej, więc widać tutaj bardzo wyraźnie kierunek, w którym chce podążać producent – mniej tanich urządzeń, większy nacisk na modele o wyższej wartości. W praktyce oznacza to stopniowe przesuwanie oferty Xiaomi, Redmi i POCO w stronę droższych konstrukcji, w tym coraz mocniejszych średniaków i flagowców.
Nie tylko smartfony mają jednak powody do niepokoju. W drugim kwartale 2026 roku Xiaomi dostarczyło również mniej tabletów. Sprzedaż tego typu urządzeń spadła o 6,8% rok do roku, a dokładniej do 2,8 miliona sztuk. Mimo tego producent utrzymał czwartą pozycję na światowym rynku tabletów, ustępując Apple, Samsungowi i Lenovo. Przewaga nad zajmującym piąte miejsce Huawei była jednak niewielka, gdyż Chińczycy dostarczyli 2,7 miliona tabletów, czyli zaledwie 100 tysięcy mniej od Xiaomi.
Obraz całej działalności firmy jest mimo wszystko bardziej złożony. Xiaomi podaje, że liczba miesięcznie aktywnych użytkowników smartfonów i tabletów na całym świecie wzrosła do 766,5 miliona. Producent ma również mocną pozycję w segmencie urządzeń ubieralnych oraz sprzętu audio, gdzie był drugim największym dostawcą zarówno globalnie, jak i na rodzimym chińskim rynku. Problem dotyczy więc przede wszystkim wolumenu sprzedaży telefonów, a nie całego ekosystemu Xiaomi.
Mniej smartfonów oznacza również niższe przychody
Spadek liczby dostarczanych urządzeń nie pozostał bez wpływu na wyniki finansowe. W drugim kwartale 2026 roku segment smartfonów i AIoT wygenerował łącznie 84 miliardy juanów przychodu. To o 10,7 miliarda juanów mniej niż w analogicznym okresie 2025 roku. Szczególnie istotny jest wynik samego biznesu smartfonowego, bo przychody wyniosły 42,1 miliarda juanów, czyli o 3,4 miliarda juanów mniej niż rok wcześniej.
Xiaomi częściowo nadrabia te straty innymi obszarami działalności. Przychody z samochodów elektrycznych, sztucznej inteligencji oraz pozostałych nowych inicjatyw wzrosły do 24,9 miliarda juanów, podczas gdy rok wcześniej było to 21,3 miliarda juanów. Firma wyraźnie próbuje więc uniezależnić swoje wyniki od samej sprzedaży elektroniki użytkowej. To istotna zmiana, ponieważ Xiaomi coraz mocniej buduje ekosystem obejmujący nie tylko telefony, tablety i urządzenia ubieralne, ale również samochody oraz rozwiązania wykorzystujące AI.
Nie wszystko wygląda jednak tak dobrze, jak mogłoby się wydawać. Marża zysku brutto Xiaomi nadal pozostaje na relatywnie wysokim poziomie, ale spadła z 22,5% w drugim kwartale 2025 roku do 19,8% rok później. Jednym z powodów są rosnące koszty podzespołów potrzebnych do produkcji elektroniki. To szczególnie problematyczne w sytuacji, gdy konsumenci coraz ostrożniej podchodzą do zakupów droższych urządzeń, a jednocześnie producenci muszą mierzyć się z rosnącymi kosztami pamięci i innych komponentów.
Jeszcze wyraźniej widać to po skorygowanym zysku netto. W Q2 2026 roku Xiaomi zarobiło 6,2 miliarda juanów, podczas gdy rok wcześniej było to aż 10,8 miliarda juanów. Spadek jest więc znaczący. Ale mimo tego firma nie zamierza oszczędzać na rozwoju. Xiaomi planuje przeznaczyć w 2026 roku ponad 40 miliardów juanów na badania i rozwój, co oznacza wzrost nakładów o blisko 20% względem 2025 roku.
Xiaomi chce sprzedać 110 milionów telefonów. To odważny cel
W tym miejscu pojawia się najbardziej interesujący element całej układanki. Według informacji podawanych przez serwis IThome, Xiaomi ma zwiększyć swój cel dotyczący sprzedaży smartfonów w 2026 roku do 110 milionów egzemplarzy, a to o 20 milionów więcej niż początkowo zakładano. Firma chce jednocześnie radzić sobie ze spadającymi dostawami i zwiększać swoje ambicje sprzedażowe.

Producent zakłada przy tym, że ceny pamięci w drugiej połowie 2026 roku nadal będą rosły, choć tempo wzrostu ma być niższe niż wcześniej. To oznacza, że kolejne generacje smartfonów mogą być jeszcze droższe. Problem w tym, że podnoszenie cen trudno uznać za oczywistą receptę na zwiększenie wolumenu sprzedaży i to szczególnie gdy już teraz Xiaomi mierzy się ze spadkami. Według przywoływanych danych firma notuje w samych Chinach ponad 20-procentowy spadek sprzedaży smartfonów, a globalny rynek również nie daje powodów do szczególnego optymizmu.
Ambicje Xiaomi są spore, ale trudno nie odnieść wrażenia, że producent próbuje rozwiązać problem spadającej sprzedaży poprzez zmianę jej jakości, a nie tylko zwiększenie liczby sprzedawanych urządzeń. Firma chce sprzedawać mniej najtańszych modeli, ale zarabiać więcej na każdym telefonie. Z biznesowego punktu widzenia jest to logiczne podejście, jednak wymaga przekonania klientów, że droższe Xiaomi rzeczywiście oferuje wystarczająco dużo, aby uzasadnić wyższą cenę.
Xiaomi chce mocniej wejść na wyższą półkę. Tutaj zaczynają się schody
W 2026 i 2027 roku Xiaomi ma jeszcze mocniej skupić się na droższych smartfonach. W praktyce oznacza to zwiększenie znaczenia urządzeń kosztujących powyżej 5000 juanów oraz dalsze rozwijanie segmentu flagowego. To ambitny kierunek, szczególnie że Xiaomi przez lata budowało swoją pozycję przede wszystkim atrakcyjnym stosunkiem ceny do możliwości.
Zmiana strategii może być potrzebna, ale nie będzie łatwa. Na rynku flagowych smartfonów Xiaomi musi rywalizować z producentami, którzy mają znacznie silniejsze pozycje w świadomości konsumentów. Szczególnie trudna sytuacja panuje w Chinach, gdzie Apple cieszy się ogromnym zainteresowaniem w segmencie premium. Dane przywoływane przez producenta pokazują również, że aż 84% globalnej sprzedaży flagowych smartfonów przypada na zaledwie dwóch producentów. W tak skoncentrowanym segmencie znalezienie miejsca dla kolejnego gracza jest wyjątkowo trudnym zadaniem.
Xiaomi ma jednak argumenty, których nie można ignorować. Firma dysponuje ogromną bazą użytkowników, rozbudowanym ekosystemem urządzeń i coraz większym doświadczeniem w projektowaniu smartfonów z wyższych półek. Do tego dochodzą potężne inwestycje w badania i rozwój oraz rozwijanie samochodów elektrycznych i sztucznej inteligencji. Nie jest więc wykluczone, że producent z czasem rzeczywiście zbuduje znacznie mocniejszą pozycję premium.
Na razie dane sugerują jednak, że Xiaomi znajduje się w dość nietypowym momencie. Dostawy smartfonów spadają, przychody z tego segmentu są niższe, zmniejszył się również skorygowany zysk netto, a koszty produkcji rosną. Jednocześnie firma podnosi cel sprzedażowy do 110 milionów urządzeń i chce jeszcze mocniej wejść na wyższą półkę cenową. Czy ten plan okaże się skuteczną odpowiedzią na problemy chińskiego producenta? Tego jeszcze nie wiemy, ale pewnym jest, że najbliższe kwartały będą dla Xiaomi bardzo ważnym testem. Samo zwiększenie cen smartfonów nie wystarczy, jeśli użytkownicy nie będą widzieć w nich wystarczającego powodu, aby sięgnąć głębiej do portfela.
Źródło: IThome
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!