Pewnie teraz się zastanawiacie, co autor miał na myśli? Owa drużyna, to niechlubne wrzucenie Huawei P30 do jednego koszyka z Samsungiem i OnePlus. Rozchodzi się o promocję danego sprzętu, wykorzystując do tego nie swoje zdjęcia bądź te, które wykonano innym urządzeniem. Tak, dobrze przeczytaliście.

Zdarza się to coraz częściej

Trzeba mieć się na baczności a oczy dookoła głowy! W krótkim odstępie czasu, kolejny raz na światło dzienne wypływa informacja o nieodpowiedniej promocji sprzętów. Zdarzało się to już zarówno w przypadku Samsunga jak i OnePlusa i niestety w żaden sposób nie jest to pozytywna informacja.

Huawei P30

Jeśli śledzicie uważnie plotki, zapewne wiecie już, że Huawei P30 będzie wyposażony w aparat z zoomem peryskopowym, co najmniej 5-cio krotnym. W ramach promocji, oczywiście zdecydowano się na pokazanie tej funkcji. „Ups” pojawiło się już po fakcie publikacji zdjęć na Weibo.

Kampania marketingowa wyraźnie wskazuje na to, że użyte zdjęcia w celach promocyjnych, wykonano z pomocą Huawei P30/P30 Pro. Jeden z bardziej uważnych czytelników, znalazł to samo zdjęcie na profilu profesjonalnego fotografa. Czy trzeba dodawać, że wspomniane zdjęcie wykonano lustrzanką?

Huawei zapomniał o starej zasadzie, że coś, co raz zostało wrzucone do sieci, już tam zostaje na zawsze. Nie inaczej było w tym przypadku i odkopanie zdjęcia sprzed niemalże 10 lat nie pomogło. Tak, to zdjęcie wulkanu zrobiono w 2009 roku!

Zobacz też: Huawei gratisami do P30 i P30 Pro przebija Samsunga. Polski dystrybutor zdradza pierwsze szczegóły promocji

Tak jak wspomniałem, nie jest to pierwsza tego typu sytuacja na rynku. Boleć może fakt, że producenci dają nam jasno do zrozumienia, że zdjęcia te wykonano danym telefonem. Jest to zagrywka łamiąca przepisy czy też granice dobrego smaku, niestety, zapewne zdarza się to częściej niż o tym wiemy.

Jakie macie zdanie na ten temat? Według was powinno się to w jakiś sposób „ścigać”, czy też karać? Jakby na to nie patrzeć, jest to oszukiwanie potencjalnych klientów i takie sytuacje nie powinny mieć miejsca na rynku. A jednak się pojawiają.

Dajcie znać, co o tym myślicie i jakie macie podejście do takiego zachowania?