Zgadza się! Huawei jest uprawniony do tego, aby wszcząć postępowanie arbitrażowe przeciwko Krajowemu Urzędowi Cyberbezpieczeństwa i Bezpieczeństwa Informacji – NÚKIB. Według ekspertów, ma szansę wygrać, co raczej nie może dziwić, skoro rozważą taką opcję. A zaczęło się od ostrzeżenia dotyczącego produktów Huawei i ZTE, które wydało NÚKIB.

Wydaje się, że sprawa jest dość prosta

Jeśli rzuca się takie słowa, to trzeba wiedzieć, że mogą z tego wyjść jakieś niesmaczne rzeczy. Tak się właśnie stało według mnie, a sprawa może pójść krok dalej, jeśli Huawei zdecyduje się na podjęcie kroków. Według Radka Šnábla, który jest doradcom finansowym i ma styczność z ministrami, firma ma spore szanse na wygraną.

Na ten moment, Chińczycy zdecydowali się jedynie pogrozić palcem. Wiecie o co chodzi – macie nas przeprosić, odwołać swoje słowa. W innym przypadku, firma będzie zmuszona bronić się za pomocą arbitrażu międzynarodowego. A tego zapewne nikt nie chce, bo nikomu to na rękę nie będzie.

Może was zdziwić, dlaczego taka forma rozwiązania sytuacji? Otóż jest ona oparta na umowie podpisanej w 2006 roku, która dotyczyła pomocy publicznej i inwestycyjnej. W jej założeniu, wszystkie spory na linii Huawei – Czechy, mają być rozstrzygane drogą dyplomatyczną.

Huawei sklep

W ramach obrony, można było usłyszeć słowa o tym, że organ, który wydał zgodne z prawdą oświadczenie, o istniejącym takim a nie innym ryzyku, robił to z myślą o bezpieczeństwie. Czy zatem postępowanie arbitrażowe ma tutaj sens? Chodziło wyłącznie o obronę bezpieczeństwa narodowego jak i interesów państwa, co wydaje się być logiczne.

Mimo wszystko, według tej nietypowej umowy, Huawei rzekomo jest uprawniony do podjęcia takich kroków. Nie wiadomo, czy umowa obejmuje dostawy sprzętu tej firmy do Czech. Dość zagmatwana wydaje się ta sytuacja.

Według Pana Radka, jeśli urząd miał rację, to trzeba to otwarcie przyznać a nie robić uniki, aby nie zdenerwować przedstawicieli z Chin. To urząd jest niezależnym organem, który posiada odpowiednio wysokie kompetencje, aby postępować zgodnie z prawem i umową.

Zobacz też: Włochy nie zamierzają blokować Huawei i ZTE

O co poszło, możecie się domyślać

Standardowa śpiewka, która wzbudziła już podobnie inne konflikty. Ostrzeganie obywateli przed sprzętem Huawei było ryzykownym posunięciem, ale widocznie potrzebnym. Sprzęt tej firmy jak i oprogramowanie zostało zakwalifikowane jako zagrażające bezpieczeństwu obywateli i samemu państwu. Później już zabroniono powstania portalu „My Taxes”, do którego rząd Czeski miał dorzucić pół miliarda koron. Następnie odzew z Chin, który oczywiście bronił rodzimego producenta, jednak na niewiele się ro zdało. Huawei na razie postanowił postraszyć, ale kto wie, czy nie skończy się to czymś ostrzejszym.

Nie męczą was już te utarczki na linii Huawei – reszta świata?