Skąd taki, a nie inny tytuł? Myślę, że część z was może już się domyślać o co chodzi. Tym razem, nie chodzi o pieniądze – a przynajmniej konkretnie. Wracająca z zaświatów Nokia łapie ogromnego minusa, ponieważ na jaw wyszły informacje o tym, że nieokreślona liczba telefonów Nokia 7 Plus w Norwegii zbierała i przesyłała dane użytkowników do Chin.

Telenowela z nowym bohaterem

Temat Chin, ich rządu i rzekomego przechwytywania danych w sieci hula już od dłuższego czasu. Do tej pory zamieszane w to były głównie Huawei i ZTE, które kończyły z zakazami czy restrykcjami odnośnie sprzętu w Stanach. Temat wraca niczym bumerang, lecz tym razem zmienił głównego bohatera – a przynajmniej po części.

Niestety, raporty z Norwegii są dość jednoznaczne. Spora ilość telefonów Nokia (jednak nie znamy jej liczby) w ciągu ostatnich tygodni zbierała i wysyłała informacje do Chin, oczywiście bez wiedzy z zgody właścicieli. Co takiego przemierzyło internet? Lokalizacja użytkowników, numery telefonów czy numer seryjny – wszystko to lądowało na serwerze, który zlokalizowany jest w Chinach.

nokia mwc 2019 (2)

Wzbudza podejrzenia? Oczywiście, że tak, Tym bardziej mając na uwadze wspomniane już konflikty, jakie pojawiają się od dłuższego czasu. Wiele osób zarzuca prezydentowi USA, że postępuje zbyt pochopnie i lekkomyślnie, jednak kto wie, czy nie ma racji.

Wstępne doniesienia informują, że dane trafiały na serwer w domenie vnet.cn – jest to domena należąca do China Internet Network Information Center. NRK (Norweski publiczny nadawca radiowo-telewizyjny) skontaktował się z organizacją i potwierdzono, że domeną jest państwowa firma telekomunikacyjna China Telecom.

Zobacz też: CEO Huawei dziękuje rządowi USA za reklamę firmy

HMD Global kontaktowało się z Nokią w celu wyjaśnienia sprawy, jednak usłyszeli oni, że to problem dotyczący jedynie pojedynczych partii telefonów. Dodatkowo, Nokia potwierdziła, że wraz z aktualizacją problem ten zniknął. Odmówili komentarzy na temat serwera czy stosowania takiej praktyki.

Mimo wydania aktualizacji, temat nie ucichł i rzecznik praw ochrony danych zamierza przyjrzeć się temu konkretnie. Dochodzenie ma sprawdzić, czy nie doszło do naruszenia prawa. Na więcej informacji, już takich konkretniejszych z jakimiś „wynikami” czy tłumaczeniami pewnie przyjdzie nam poczekać.

Zaczynacie wierzyć w misję Trumpa? Czy jednak nadal nie wierzycie w takie zagrywki?