Wygląda na to, że OPPO przygotowuje się do rozpoczęcia nowego rozdziału w swojej popularnej serii smartfonów ze średniej półki. Po wielu modelach należących do rodziny A6 coraz więcej wskazuje na to, że producent postawi teraz na serię A7, a jej najmocniejszym przedstawicielem ma zostać OPPO A7 Pro Max. Najnowszy przeciek ujawnia nie tylko wygląd planowanej specyfikacji, ale także pokazuje, że producent zamierza skupić się przede wszystkim na czasie pracy na jednym ładowaniu. Jednocześnie nie zabraknie nowoczesnego wyświetlacza i świeżego procesora Qualcomm, ale warto zauważyć już na wstępie, że nie wszystkie elementy wyposażenia zapowiadają się równie imponująco.
OPPO A7 Pro Max postawi przede wszystkim na ogromną baterię
Według informacji opublikowanych przez znanego informatora Digital Chat Station, OPPO A7 Pro Max ma być najbardziej zaawansowanym smartfonem nowej rodziny A7 i jednocześnie następcą rozbudowanej serii A6, która doczekała się kilkunastu różnych modeli na wielu rynkach. Największą zmianą ma być zastosowanie akumulatora o pojemności aż 10 000 mAh, co byłoby jednym z najlepszych wyników wśród klasycznych smartfonów dostępnych na rynku. Co istotne, producent ma wykorzystać pojedyncze ogniwo wspierające szybkie ładowanie przewodowe o mocy 80 W, dzięki czemu uzupełnianie energii nie powinno trwać przesadnie długo mimo tak dużej pojemności.

Jeszcze ciekawiej prezentują się informacje dotyczące konstrukcji urządzenia. Pomimo zastosowania wyjątkowo pojemnej baterii smartfon ma zachować stosunkowo smukłą obudowę o grubości 8,47 mm, a jego masa ma wynosić około 226 gramów. To pokazuje, jak szybko rozwijają się nowoczesne akumulatory wykorzystujące technologię krzemowo-węglową i pozwalają producentom znacząco zwiększać pojemność bez drastycznego pogrubiania urządzeń.
Front urządzenia ma wypełnić 6,78-calowy płaski ekran OLED oferujący rozdzielczość 1,5K oraz częstotliwość odświeżania 120 Hz. Nie zabraknie również zintegrowanego z wyświetlaczem czytnika linii papilarnych. Taka konfiguracja powinna zapewnić płynne działanie interfejsu i dobrą jakość obrazu zarówno podczas codziennego korzystania z telefonu, jak i oglądania materiałów wideo czy grania.
Snapdragon 4 Gen 5 i aparaty bez większych niespodzianek
Za wydajność OPPO A7 Pro Max ma odpowiadać procesor Qualcomm Snapdragon 4 Gen 5 zaprezentowany kilka miesięcy temu. Pomimo, że seria Snapdragon 4 jest przeznaczona głównie dla urządzeń budżetowych i tańszych średniaków, to nowy układ został wykonany w litografii 4 nm, oferuje taktowanie sięgające 2,4 GHz oraz zintegrowany modem 5G. Można więc oczekiwać odpowiedniej wydajności podczas codziennych zastosowań, ale nie będzie to propozycja dla osób oczekujących flagowej mocy obliczeniowej. Na razie przecieki nie ujawniają informacji dotyczących dostępnych wariantów pamięci RAM oraz pamięci wewnętrznej.
Znacznie skromniej prezentuje się zaplecze fotograficzne, ponieważ z tyłu smartfona ma znaleźć się główny aparat o rozdzielczości 50 Mpx, któremu będzie towarzyszył jedynie pomocniczy sensor 2 Mpx przeznaczony głównie do zdjęć portretowych. To oznacza, że producent najwyraźniej nie zamierza konkurować rozbudowanym zestawem aparatów i chce skoncentrować się na innych elementach specyfikacji. Ciekawiej wygląda natomiast przedni aparat, ponieważ według przecieków użytkownicy otrzymają kamerkę do selfie o rozdzielczości 50 Mpx, co w tej klasie urządzeń jest raczej rzadko spotykanym rozwiązaniem.
Na razie nie wiadomo, kiedy OPPO A7 Pro Max zostanie oficjalnie zaprezentowany ani na których rynkach trafi do sprzedaży. Biorąc jednak pod uwagę obecność poprzednich modeli serii A w Europie, to nie można wykluczyć, że nowa generacja również pojawi się poza Chinami. Pojawiają się także przypuszczenia, że producent zachowa rozwiązania znane z poprzednika, takie jak wysoka odporność obudowy czy certyfikat IP69, ale obecnie nie zostało to jeszcze potwierdzone. Jak zawsze w przypadku przedpremierowych przecieków, wszystkie informacje warto traktować z odpowiednim dystansem do czasu oficjalnej prezentacji urządzenia.
Źródło: GSMArena
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!