Spis treści
Samsung od lat pokazuje, że to właśnie modele z serii A odpowiadają za ogromną część sprzedaży smartfonów producenta, szczególnie na takich rynkach jak Polska. Urządzenia z tej linii regularnie trafiają do ofert operatorów i elektromarketów, gdzie cieszą się dużym zainteresowaniem wśród osób szukających rozsądnie wycenionego telefonu. Wszystko wskazuje na to, że Galaxy A27 będzie kolejnym modelem, który spróbuje powtórzyć ten scenariusz. Najnowsze przecieki ujawniają już nie tylko częściową specyfikację, ale także wygląd urządzenia, które zbliża się do oficjalnej premiery.
Galaxy A27 wpisuje się w nowy styl Samsunga
Pod względem wzornictwa Galaxy A27 ma mocno nawiązywać do pozostałych smartfonów producenta z tego roku. Samsung od pewnego czasu konsekwentnie ujednolica wygląd swoich urządzeń, przez co nawet tańsze modele zaczynają przypominać droższe konstrukcje. Smartfon otrzyma płaską konstrukcję, smuklejsze ramki wokół ekranu oraz nowocześniejszy otwór na przedni aparat, który zastąpi starszy notch. To niewielka zmiana, ale wizualnie może sprawić, że urządzenie będzie wyglądało znacznie świeżej niż poprzednik.

Według ujawnionych informacji obudowa ma mierzyć 162,3×78,6×7,9 mm, co oznacza bardzo zbliżone gabaryty do wcześniejszego modelu. Na tylnym panelu znajdzie się pionowo ustawiony moduł aparatów z trzema obiektywami, a całość pozostanie minimalistyczna i spójna z językiem projektowym, który Samsung stosuje dziś niemal w całym swoim portfolio.
Ekran AMOLED i Snapdragon zamiast Exynosa
Jedną z ciekawszych zmian może być zastosowanie procesora Qualcomm Snapdragon 6 Gen 3. To o tyle istotne, że Samsung często sięgał wcześniej po własne układy Exynos w tańszych urządzeniach, a w przypadku Galaxy A27 ma postawić na platformę, która może zapewnić lepszą kulturę pracy oraz stabilniejszą wydajność podczas codziennego użytkowania. Smartfon ma współpracować z 6 GB pamięci RAM oraz 128 GB pamięci na dane, co w tej klasie powinno okazać się wystarczające dla większości użytkowników.
Przód urządzenia prawdopodobnie wypełni 6,7-calowy panel AMOLED z rozdzielczością Full HD+ i odświeżaniem 120 Hz. To oznacza, że Samsung nie zamierza rezygnować z elementów, które w średniej półce stały się już standardem. Płynniejsze przewijanie interfejsu oraz lepszy kontrast ekranu mogą być jednym z najmocniejszych punktów tego modelu, szczególnie dla osób oglądających multimedia lub często korzystających z telefonu poza domem.
Aparaty bez rewolucji, ale z ważnym ulepszeniem
Samsung nie planuje większej rewolucji w fotograficznych możliwościach nowego modelu, ale pojawi się kilka zmian. Główny aparat ma oferować rozdzielczość 50 Mpx, a obok niego znajdzie się 8-megapikselowy moduł ultraszerokokątny oraz 2-megapikselowy sensor makro. Zestaw wygląda znajomo, ale producent ma poprawić jakość zdjęć z przedniego aparatu. Mówi się o nowej 12-megapikselowej kamerce selfie z większą matrycą, co może przełożyć się na lepsze zdjęcia w słabszym świetle.

Główny sensor ma również pozwalać na nagrywanie wideo w rozdzielczości 4K przy 30 klatkach na sekundę, co nadal nie jest oczywistością w tańszych smartfonach. Nie należy jednak oczekiwać, że Galaxy A27 stanie się fotograficznym liderem segmentu, bo Samsung raczej skupia się tutaj na bezpiecznej ewolucji niż na odważnych zmianach.
Premiera coraz bliżej
Jeśli przecieki okażą się trafne, to premiera Galaxy A27 może odbyć się w ciągu najbliższych tygodni. Samsung zwykle prezentuje tego typu modele wiosną lub na początku lata, więc debiut w maju albo czerwcu wydaje się najbardziej prawdopodobny. Cena nowego smartfona nie została jeszcze potwierdzona, ale jeśli producent utrzyma dotychczasową politykę, to urządzenie może kosztować około 1200-1300 złotych.
To poziom, przy którym konkurencja jest wyjątkowo mocna i dlatego Samsung będzie musiał przekonać klientów nie tylko marką, ale również realnymi usprawnieniami. Galaxy A27 zapowiada się na solidnego średniaka, choć na ten moment trudno mówić o modelu, który całkowicie zmieni zasady gry w swoim segmencie.
Źródło: GSMArena
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!