Spis treści
Samsung Galaxy S26 FE zbliża się do oficjalnej premiery, a kolejne informacje sprawiają, że smartfon zaczyna wyglądać jak znacznie ciekawsza propozycja, niż można było początkowo zakładać. Koreańczycy przygotowują kolejnego przedstawiciela popularnej serii Fan Edition, który zachowa charakterystyczne elementy poprzednika, ale jednocześnie przyniesie kilka istotnych zmian. Szczególnie interesująco zapowiada się kwestia wydajności oraz czasu pracy na jednym ładowaniu.
Samsung Galaxy S26 FE z premierą wcześniej, niż zakładano
Samsung oficjalnie zaprosił na wydarzenie Galaxy Event August 2026, podczas którego ma być pokazane nowe urządzenie z rodziny Galaxy S. Producent nie powiedział wprost, że chodzi właśnie o Galaxy S26 FE, ale trudno wskazać innego kandydata. Wszystko wskazuje więc na to, że tegoroczny przedstawiciel serii Fan Edition zostanie zaprezentowany 27 sierpnia, co jest pewnym zaskoczeniem, ponieważ wcześniejsze przecieki sugerowały premierę dopiero na początku września.
Termin jest o tyle interesujący, że Samsung przez ostatnie lata zazwyczaj wybierał właśnie wrzesień lub nawet późniejszy termin na prezentację modeli FE. Galaxy S20 FE został pokazany 23 września 2020 roku, Galaxy S21 FE zadebiutował 4 stycznia 2022 roku, Galaxy S23 FE zaprezentowano 4 października 2023 roku, a Galaxy S24 FE pojawił się 26 września 2024 roku. Z kolei Galaxy S25 FE został oficjalnie ujawniony 4 września 2025 roku. Tegoroczna premiera pod koniec sierpnia oznaczałaby więc wyraźne przyspieszenie względem poprzednika.
Samsung dodatkowo podsycił oczekiwania krótkim materiałem promocyjnym, na którym można dostrzec trzy kubki ułożone w sposób kojarzący się z serią Galaxy S26. Istotna jest również podstawka, której kolor ma odpowiadać jednemu z wariantów kolorystycznych nadchodzącego smartfona. Choć nie jest to bezpośrednie potwierdzenie nazwy Galaxy S26 FE, to trudno uznać taki materiał za przypadkowy. Co więcej, urządzenie zdążyło już pojawić się na nagraniu przedpremierowym, a jego obecność w bazach certyfikacyjnych i benchmarkach sugeruje, że Samsung jest na ostatniej prostej przed debiutem.
Galaxy S26 FE będzie miał duży ekran i Exynosa 2500
Pod względem konstrukcji Samsung Galaxy S26 FE nie powinien przynieść rewolucji, ale producent zamierza odświeżyć wygląd tylnego panelu. Na nagraniu przedpremierowym widać zestaw aparatów umieszczony na jednej, owalnej wyspie. Tym samym smartfon będzie stylistycznie nawiązywał do nowszych urządzeń koreańskiego producenta. Do sprzedaży mają trafić trzy wersje kolorystyczne: czarna, zielona oraz fioletowa.
Na froncie znajdzie się 6,7-calowy ekran Dynamic AMOLED 2X o rozdzielczości 2340×1080 pikseli, odświeżaniu obrazu z częstotliwością do 120 Hz, typowej jasności wynoszącej 1200 nitów oraz maksymalnej sięgającej 1900 nitów. To parametry, które dobrze wpisują się w charakter urządzenia plasowanego pomiędzy średnią a flagową półką. Za biometrię odpowiadać ma czytnik linii papilarnych, a całość będzie pracowała pod kontrolą Androida 17 z nakładką One UI 9.

Dużą zmianą wewnątrz Galaxy S26 FE będzie zastosowany procesor. Samsung ma postawić na Exynosa 2500 z układem graficznym Xclipse 950, czyli jednostkę znaną z wyżej pozycjonowanych urządzeń producenta. W Google Play Console smartfon pojawił się jako model SM-S741U, co dodatkowo potwierdza wykorzystanie tego układu. W Geekbench urządzenie uzyskało 2426 punktów w teście jednego rdzenia oraz 8004 punkty w teście wielordzeniowym. Nie są to wyniki, które automatycznie czynią z niego pogromcę flagowców, ale względem poprzedniej generacji można mówić o wyraźniejszym kroku naprzód.
Galaxy S26 FE ma otrzymać 8 GB RAM oraz 128 GB lub 256 GB pamięci na dane. Warto wspomnieć, że pojawiają się również informacje o możliwym wariancie z 512 GB przestrzeni. W kwestii łączności użytkownicy będa mogli liczyć na Bluetooth 5.4, Wi-Fi 6, NFC oraz eSIM, więc Samsung nie zamierza oszczędzać na podstawowych rozwiązaniach komunikacyjnych.
Potrójny aparat i nagrywanie w 8K
Samsung Galaxy S26 FE zaoferuje zestaw trzech aparatów na tylnym panelu, z których główny sensor ma mieć 50 Mpx i przysłonę f/1.8, a dodatkowo otrzyma optyczną stabilizację obrazu. Obok niego znajdzie się ultraszerokokątny aparat 12 Mpx z przysłoną f/2.2 oraz teleobiektyw 8 Mpx f/2.4 pozwalający na 3-krotne przybliżenie optyczne. Z przodu producent umieści natomiast aparat 12 Mpx z przysłoną f/2.2.
Na papierze konfiguracja wygląda rozsądnie, szczególnie dzięki obecności teleobiektywu. Samsung nie będzie próbował konkurować wyłącznie liczbą megapikseli, ale będzie stawiać na bardziej uniwersalny zestaw. Smartfon pozwoli również nagrywać wideo w 8K przy 30 kl./s oraz 4K przy 60 kl./s. Wśród funkcji fotograficznych i filmowych ma pojawić się również blokada horyzontu, która może okazać się przydatna podczas rejestrowania dynamicznych ujęć.
Ta sama pojemność baterii, ale znacznie dłuższy czas pracy?
Galaxy S26 FE ma otrzymać ogniwo o pojemności 4900 mAh, czyli dokładnie takiej samej jak Galaxy S25 FE. Pod względem deklarowanej mocy ładowania również nie widać dużego postępu, gdyż smartfon obsłuży ładowanie przewodowe o mocy 45 W oraz ładowanie bezprzewodowe. Na pierwszy rzut oka trudno więc mówić o rewolucji w tej kwestii.
Tutaj pojawia się jedna z ciekawszych informacji dotyczących Galaxy S26 FE. Smartfon został odnotowany w bazie EPREL, dzięki czemu pojawiły się dane dotyczące żywotności akumulatora i czasu pracy. Według przekazanych informacji urządzenie ma zapewniać nawet 50 godzin pracy na jednym ładowaniu, co byłoby bardzo dobrym wynikiem jak na smartfon o takiej specyfikacji.

Nie oznacza to jednak, że Samsung zwiększył fizyczną pojemność baterii, bo nadal mówimy o 4900 mAh, czyli identycznej wartości jak w Galaxy S25 FE. Różnica ma wynikać z zastosowania akumulatora krzemowo-węglowego, a także z efektywniejszego zarządzania energią. W tym miejscu warto jednak zachować pewien dystans do najbardziej optymistycznych deklaracji. Sam procesor czy optymalizacja systemu nie wyjaśniałyby tak dużej poprawy czasu pracy. Technologia ogniwa może być tutaj znacznie ważniejszym elementem układanki.
Jest jednak pewien haczyk, ponieważ według danych dotyczących kondycji baterii Galaxy S26 FE ma zachować 80% swojej pierwotnej pojemności po około 1200 cyklach ładowania. Dla porównania Galaxy S25 FE ma osiągać około 2000 cykli. Oznacza to, że nowa technologia może zapewnić dłuższą pracę pomiędzy ładowaniami, ale jednocześnie potencjalnie skrócić okres utrzymywania wysokiej kondycji ogniwa. To interesujący kompromis i jeden z elementów, które warto będzie zweryfikować w praktyce.
Galaxy S26 FE może być dobrym telefonem, ale cena będzie kluczowa
Największym znakiem zapytania pozostaje cena. Według nieoficjalnych informacji Galaxy S26 FE w Europie ma kosztować od 799 euro, czyli około 3450 złotych po bezpośrednim przeliczeniu. W Polsce poprzednik startował z ceną 3199 złotych, ale obecnie można znaleźć go za nieco ponad 2000 złotych. I właśnie tutaj może pojawić się największy problem nowego modelu. Galaxy S26 FE otrzyma mocniejszy procesor, ekran 120 Hz, potrójny aparat, nową technologię akumulatora oraz Androida 17 z One UI 9, ale jednocześnie część kluczowych parametrów pozostanie bardzo podobna do poprzednika. Pojemność baterii nadal będzie wynosić 4900 mAh, a moc ładowania pozostanie na poziomie 45 W.
Na korzyść Galaxy S26 FE przemawia natomiast dłuższe wsparcie programowe. Dzięki debiutowi z Androidem 17 urządzenie ma otrzymać o jedną dużą aktualizację więcej niż Galaxy S26+, którego można traktować jako jednego z jego najbliższych konkurentów w ramach oferty Samsunga. To może mieć znaczenie dla osób planujących korzystać ze smartfona przez kilka lat.
Ostatecznie Galaxy S26 FE zapowiada się na dość nietypową generację. Samsung nie zmienia całkowicie sprawdzonej konstrukcji, ale poprawia wydajność, aparat i potencjalnie czas pracy. Jednocześnie niektóre rozwiązania pozostają niemal bez zmian, a wysoka cena startowa może mocno ograniczyć atrakcyjność urządzenia. Jeżeli jednak smartfon szybko zacznie pojawiać się w promocjach, to może stać się jednym z ciekawszych modeli Samsunga dla osób, które nie chcą płacić za pełnoprawnego flagowca.
Źródło: YTECHB
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!