Apple patrzy na chińskie pamięci, a Samsung przyspiesza produkcję. Stawka jest ogromna

Apple patrzy na chińskie pamięci, a Samsung przyspiesza produkcję. Stawka jest ogromna
fot. Babak Habibi (źródło: Unsplash)

Rynek półprzewodników od wielu miesięcy przechodzi wyjątkowo burzliwy okres. Rosnące ceny pamięci oraz napięcia geopolityczne sprawiają, że najwięksi producenci elektroniki muszą szukać nowych sposobów na zabezpieczenie dostaw kluczowych komponentów. W tej sytuacji Samsung nie zamierza biernie przyglądać się zmianom i przygotowuje działania, które mogą mieć znaczenie nie tylko dla Apple, ale również dla całego rynku smartfonów. 

Samsung chce utrzymać Apple i zwiększa produkcję pamięci DRAM 

Obecna sytuacja na rynku pamięci pozostaje bezprecedensowa, bo jeszcze stosunkowo niedawno producenci urządzeń mogli kupować moduły DRAM i pamięci NAND po znacznie niższych cenach, jednak w ciągu ostatnich miesięcy koszty zakupu gwałtownie wzrosły. W przypadku popularnych pamięci DRAM ceny zwiększyły się już wielokrotnie, a według części analiz wzrost w bieżącym roku przekroczył nawet 80%. W praktyce oznacza to wyższe koszty produkcji smartfonów, tabletów czy komputerów, z którymi muszą mierzyć się niemal wszyscy producenci elektroniki. 

Początkowo wydawało się, że rozwiązaniem mogą okazać się chińskie firmy, przede wszystkim CXMT oraz YMTC. Pojawiły się doniesienia, że zwiększenie podaży pamięci przez producentów z Chin mogłoby doprowadzić do stabilizacji rynku i stopniowego spadku cen. Większa dostępność komponentów zwykle oznacza bowiem silniejszą konkurencję i większą presję na obniżanie kosztów, ale dotychczasowy rozwój wydarzeń nie potwierdził jednak tych oczekiwań. CXMT nadal oferuje swoje pamięci w bardzo wysokich cenach, które w niektórych przypadkach są nawet wyższe od ofert przygotowanych przez Samsunga, więc oczekiwana wojna cenowa jak na razie nie nastąpiła. 

Mimo to chiński producent staje się coraz ważniejszym graczem na światowym rynku. Zainteresowanie jego pamięciami ma wykazywać również Apple, które szuka alternatywnych dostawców ze względu na rekordowo wysokie ceny komponentów. Problem polega jednak na tym, że CXMT znajduje się na amerykańskiej liście podmiotów objętych ograniczeniami eksportowymi. Oznacza to, że firma z Cupertino nie może swobodnie kupować pamięci od tego producenta i potrzebowałaby odpowiedniej zgody administracji Stanów Zjednoczonych. Nie wiadomo, czy takie pozwolenie kiedykolwiek zostanie wydane, jednak sama możliwość utraty części zamówień z pewnością nie jest scenariuszem, którego chciałby Samsung. 

Apple pozostaje jednym z największych odbiorców pamięci południowokoreańskiego producenta i ewentualne przeniesienie nawet części zamówień do chińskiego dostawcy oznaczałoby dla Samsunga utratę cennego klienta oraz osłabienie swojej pozycji na rynku półprzewodników. Nic więc dziwnego, że Koreańczycy postanowili działać.

Rozbudowa zakładów ma zwiększyć wydajność i ograniczyć ryzyko utraty klientów 

Według informacji południowokoreańskich mediów, Samsung planuje zwiększyć produkcję pamięci DRAM w swoim kompleksie produkcyjnym w Hwaseong nawet o około 15% do końca 2026 roku. Nie chodzi jednak wyłącznie o budowę nowych linii technologicznych, ale przede wszystkim o poprawę efektywności całego procesu produkcyjnego.

Apple patrzy na chińskie pamięci, a Samsung przyspiesza produkcję. Stawka jest ogromna
fot. Harrison Broadbent
(źródło: Unsplash)

Producent zamierza skonsolidować część rozproszonych obecnie zakładów znajdujących się w kompleksie Hwaseong 2 oraz kampusie Cheonan i przenosi je do kompleksu Hwaseong 1. Jednocześnie planowana jest budowa nowego zakładu odpowiedzialnego za końcowy etap produkcji wafli krzemowych oraz rozbudowa istniejących linii technologicznych. To właśnie w końcowej fazie produkcji wykonywane są procesy przygotowujące układy pamięci do dalszego montażu i wysyłki. Dotychczas część tych operacji odbywała się w różnych lokalizacjach, co wymagało transportowania wafli pomiędzy zakładami i wydłużało cały proces. 

Po zakończeniu reorganizacji wafle będą mogły trafiać do kolejnych etapów produkcji w znacznie bardziej efektywny sposób. Ograniczenie transportu pomiędzy fabrykami oraz skupienie procesu w jednym kompleksie powinno poprawić wydajność, zwiększyć liczbę produkowanych układów pamięci i pozwolić lepiej odpowiadać na zapotrzebowanie największych klientów, takich jak Apple. 

Samsung może jednocześnie wykorzystać chińskie pamięci we własnych smartfonach 

Cała sytuacja ma jeszcze jeden ciekawy aspekt. Chociaż Samsung nie chce dopuścić do tego, aby Apple zaczęło szerzej korzystać z chińskich pamięci, to pojawiają się informacje, że sam producent rozważa wykorzystanie tańszych komponentów pochodzących z Chin w wybranych smartfonach przeznaczonych głównie do segmentu budżetowego i średniej półki.

Takie rozwiązanie mogłoby zwiększyć konkurencyjność urządzeń Samsunga przede wszystkim na rynku chińskim, gdzie producent od lat ma marginalny udział wynoszący mniej niż 1% i nie znajduje się nawet w pierwszej piątce największych dostawców smartfonów. Dzięki ograniczeniu kosztów produkcji firma mogłaby oferować atrakcyjniejsze ceny i próbować odzyskać część klientów na jednym z największych rynków mobilnych świata. Byłaby to również próba wykorzystania sytuacji, w której część lokalnych producentów ogranicza dostawy urządzeń z powodu rosnących kosztów pamięci. 

Na razie trudno przewidzieć, czy działania Samsunga rzeczywiście wystarczą, aby zatrzymać Apple przy swoich rozwiązaniach. Pewne jest jednak to, że rynek pamięci staje się coraz bardziej strategiczny, a walka o największych odbiorców dopiero się rozpędza. Jeśli ceny komponentów nadal będą utrzymywać się na rekordowo wysokim poziomie, to kolejne miesiące mogą przynieść jeszcze więcej inwestycji, zmian w łańcuchach dostaw i zaskakujących decyzji największych producentów elektroniki. 

Źródło: Sedaily

Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!