Strona główna Aktualności Sprawdziliśmy i przetestowaliśmy Ubuntu Touch na OnePlus One!

Sprawdziliśmy i przetestowaliśmy Ubuntu Touch na OnePlus One!

-

Wielokrotnie na łamach ROOTBLOGa pojawiały się artykuły dotyczące alternatywnych systemów operacyjnych. Postanowiłem jednak pójść o krok dalej i nie tylko informować Was o nowościach, ale również je przetestować. Na pierwszy ogień idzie chyba najpopularniejsza, mobilna dystrybucja Linuxa, czyli Ubuntu Touch. Czy warto zacząć z niej korzystać? Tego dowiecie się z tej recenzji. Zapraszam!

Hardware

Co prawda, ostatnio pisałem o tym, że Ubuntu Touch można uruchomić na niemalże każdym współczesnym smartfonie, jednak postanowiłem pójść nieco prostszą i pewniejszą drogą. Dlatego też zdecydowałem się wypożyczyć smartfon OnePlus One. Zapewne dla osób, którzy interesują się technologią mobilną już od kilku lat, jest to całkiem znany sprzęt. Tak, jest to pierwsza generacja „zabójcy flagowców” i jak na swoje czasy oferowała świetne podzespoły. Niestety, po tylu latach hardware jest już dosyć słaby, co będzie szczególnie ważne w dalszej fazie testów.

Skrócona specyfikacja OnePlus One:

WyświetlaczIPS TFT o rozdzielczości Full HD i przekątnej 5,5 cala
ProcesorQualcomm Snapdragon 801
Pamięć3 GB pamięci RAM; 16 GB pamięci wbudowanej
BateriaLi-Po 3100 mAh
Data premierykwiecień 2014 roku

Instalacja Ubuntu Touch

Instalacja Ubuntu Touch na OnePlus One jest bardzo prosta i wymaga jedynie przewodu USB, komputera z Windows lub Linux oraz dostępu do Internetu. Ze strony UBports pobieramy odpowiedni program, który automatycznie instaluje system na telefonie. Proces trwa kilkanaście minut, jednak jest niemalże w pełni zautomatyzowany.

Warto przeczytać: Od teraz możesz zainstalować Ubuntu Touch na niemalże każdym smartfonie z Androidem!

Ubuntu Touch – pierwsze wrażenia

Pierwsze wrażenia miałem wyjątkowo pozytywne. System wygląda pięknie i niezwykle oryginalnie. Przyznam szczerze, że nawet chwilę mi zajęło zrozumienie jak działa cały interfejs. W ogromnym skrócie – w przeciwieństwie do Androida i iOS nie mamy tutaj ekranu głównego/domowego (chyba, że mamy wyłączone wszystkie aplikacje). Z lewej krawędzi przeciągnięciem wyciągamy dock ze skrótami do kilku aplikacji oraz z ikonami aktualnie uruchomionych aplikacji (działa to podobnie jak w Unity7 na komputerach), przy czym jedna ikona odpowiada za uruchomienie menu aplikacji na cały ekran. Jeśli natomiast pociągniemy od prawej strony ekranu, to przejdziemy w widok wielu zadań, dzięki któremu możemy przełączać się miedzy uruchomionymi programami. Gesty te również zastępują typowy pasek nawigacyjny.

Kompletnie inaczej działa również pasek powiadomień. Na pierwszy rzut oka niczym się nie różni od tego androidowego, bowiem wydaje się nam, że na samej górze mamy skróty do włączania/wyłączania różnych rzeczy (na przykład transmisji danych), a poniżej puste pole na wyświetlanie powiadomień. Nic bardziej mylnego! Te wyżej umieszczone ikony robią za skróty do pełnych ustawień. Kliknięcie w jedno z nich wyświetla w tym pustym polu różne opcje. Ba! Z tego miejsca możemy nawet zajrzeć do kalendarza. Powiadomienia natomiast kryją się pod skrótem powiadomienia. Na samym początku może to nieco denerwować, jednak po czasie nawet to doceniłem, bowiem pozwala nam na łatwiejsze odcięcie się od tychże powiadomień, a nasz telefon nas nimi nie „bombarduje”.

Kalendarz na „pasku powiadomień”

Innym elementem systemowym jest specjalnie menu wyciągane z dołu ekranu. Niestety nie wszystkie aplikacje to wspierają, jednak większość tych preinstalowanych jakoś je wykorzystuje. Jak to działa? Dla przykładu, w przeglądarce internetowej jak pociągniemy od dołu to mamy dostęp do otwartych kart. Przyznam szczerze, że jest to całkiem wygodne i pozwala zaoszczędzić miejsce na ekranie.

Korzystanie z Ubuntu Touch na co dzień

Ogromny wpływ na moje testy ma niska wydajność smartfonu. Niestety, OnePlus One w 2020 roku po prostu nie daje rady i o ile interfejs systemu działa płynnie, tak przeglądanie Internetu jest bardzo trudne. Ubuntu Touch na start oferuje typowe aplikacje początkowe, chociażby telefon, kontakty, aparat, klient SMS, terminal czy przeglądarka internetowa. Ponadto znajdziemy też sklep z aplikacjami (o których za chwilę). Wszystkie te programy działają dobrze i spełniają swoje zadanie.

Niestety, sklep z aplikacjami nie jest bogaty w wiele pozycji. Przyznam szczerze, że w kilkadziesiąt minut zdołałem przejrzeć wszystkie aplikacje tam oferowane. Mało tego, wiele z nich doczekało się tylko jednej lub żadnej aktualizacji i zostały one bardzo dawno temu porzucone. Co prawda, nadal są deweloperzy, którzy rozwijają oprogramowanie i świetnym tego przykładem jest TELEports, czyli klient Telegrama. Wygląda on całkiem dobrze i po prostu działa. Nie jest tak wygodny i zaawansowany jak klient Telegrama na Androida, ale spełnia swoją rolę. Udało mi się również znaleźć całkiem dobry wrapper Facebooka z obsługą wiadomości prywatnych oraz Todoist. Todoist jest również świetnym przykładem tego jak robione są aplikacje na Ubuntu Touch. Po prostu zazwyczaj jest to wyświetlanie wersji przeglądarkowej z kilkoma dodatkami.

Ekran blokady

Niestety brakuje tutaj aplikacji bankowych, czy nawet większości komunikatorów. To też sprawia, że nasz smartfon nie sprawdza się w wielu sytuacjach. Co prawda, trwają pracę nad tym, aby umożliwić uruchamianie programów z Androida, jednak zapewne wymaga to ogromnego dopracowania i nigdy nie będzie idealne. Aby móc z tego skorzystać należy zmienić kanał na Dev. Niestety, ten element nie był u mnie możliwy i w trakcie zmieniania kanału za każdym razem wyskakiwał błąd.

Sklep z aplikacjami

Ubuntu Touch – czy warto?

Ubuntu Touch pokazuje, że jest dojrzałym, oryginalnym i świetnym systemem. Ba! Nawet w kilku kwestiach wyprzedzał swoich konkurentów, bowiem już dawno tutaj interakcja z interfejsem bazowała na gestach, natomiast iOS i Android ma taką funkcję od niedawna. Nie zabrakło również ciemnego motywu, który można włączyć w oddzielnej aplikacji Unity Tweaks Tool. Niestety, sklep z aplikacjami na Ubuntu Touch świeci pustkami, a to przecież właśnie aplikacje są jednym z najważniejszych elementów smartfonów. Mało tego, sam system jest dostępny na ograniczoną liczbę urządzeń (mowa tu o sprzętach z oficjalnym wsparciem UBports) i nie jest dobrze zoptymalizowany.

Myślę, że warto zainstalować Ubuntu Touch jako ciekawostkę i tylko w celach testów. Póki, co system ten nie nadaje się do użytku codziennego. Liczę, że uruchamianie aplikacji z Androida okaże się strzałem w dziesiątkę i ta funkcja zmniejszy przepaść stojącą pomiędzy Ubuntu a Androidem.

Co myślicie o Ubuntu Touch? Dajcie znać w komentarzu!

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej