Strona główna Producenci Vivo vivo Y70 - elegancka i solidna propozycja nowej marki w Polsce

vivo Y70 – elegancka i solidna propozycja nowej marki w Polsce

-

Firma vivo niedawno zagościła w naszym kraju, wprowadzając kilka modeli. Wśród nich znalazł się Y70 – smartfon ze średniej półki, który ma zawalczyć o klientów z pozycjami od firm takich jak Xiaomi, Samsung czy Motorola. Czy urządzenie egzotycznej jak na razie marki w Polsce może z nimi konkurować? Zapraszam do recenzji!

Czym jest vivo – skąd pochodzi i czym się zajmuje?

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy czytelnik odwiedzający tę recenzję zdaje sobie sprawę skąd pochodzi i czym zajmuje się firma vivo (zgodnie z polityką firmy jej nazwę zapisuje się od małej litery). Pozwolę sobie zatem na krótkie wprowadzenie w historię i obszar jej działalności. vivo powstało w 2009 roku i zajmuje się ono produkcją urządzeń telekomunikacyjnych i informatycznych. Choć marka na razie jest słabo kojarzona poza Chinami, to w tym kraju jest ona prawdziwym gigantem. Pod względem liczby sprzedanych smartfonów w Państwie Środka, firma ta zajmuje drugie miejsce, ustępując jedynie Huawei’owi. Za vivo plasują się kolejno OPPO oraz Xiaomi. Z kolei w ujęciu globalnym, vivo odpowiada za dostarczenie 8% smartfonów – dokładnie ten sam wynik uzyskało wspomniane OPPO. Wszystkie wspomniane dane dotyczą trzeciego kwartału 2020 roku.

Obecnie oferta tego producenta dla Polski jest bardzo skromna – na chwilę pisania tej recenzji obejmuje ona zaledwie cztery smartfony – flagowy vivo X51 5G, omawiany w recenzji średniopółkowy vivo Y70 oraz dwa modele z niższej półki – vivo Y20s oraz vivo Y11s. Oprócz tego firma oferuje dwa warianty słuchawek bezprzewodowych. I to w zasadzie wszystko. Z niecierpliwością czekam na wprowadzenie nowych produktów do oferty, gdyż dotychczasowe urządzenia vivo zbierają od recenzentów całkiem pozytywne opinie.

vivo Y70 – SPECYFIKACJA TECHNICZNA, CENA

  • wyświetlacz 6,44 cala, 1080 x 2400 px, AMOLED, 60 Hz
  • procesor Qualcomm Snapdragon 665
  • 8 GB RAM, 128 GB pamięci wewnętrznej
  • aparat główny 48 Mpix + 2 Mpix (makro) + 2 Mpix (pomiar głębi)
  • aparat przedni 16 Mpix
  • bateria 4100 mAh z szybkim ładowaniem vivo FlashCharge
  • Dual SIM + microSD
  • Bluetooth 5.0
  • NFC
  • USB-C
  • wejście słuchawkowe 3,5 mm
  • Android 10 z nakładką Funtouch 11
  • wymiary: 161,00 x 74,08 x 7,83 mm
  • waga 171 g
  • cena: 1099 zł

Zawartość opakowania

Po krótkim wstępie – który co prawda za pewne dość szybko się zestarzeje – pora przejść do faktycznej recenzji modelu Y70. Pudełko w którym dostarczany jest smartfon całkiem bogate: obejmuje bowiem nie tylko sam smartfon, ale także słuchawki z pilotem, szybką ładowarkę z kablem USB-C -> USB-A, przezroczyste etui z gumową zaślepką na port ładowania oraz igłą do wyjmowania tacki SIM. W tym miejscu dodam jeszcze, że wyświetlacz fabrycznie od nowości jest zabezpieczony folią ochronną. Tak na dobrą sprawę użytkownik nie musi więc dokupować żadnego dodatkowego akcesorium – wszystkie najważniejsze dodatki wchodzą w skład zestawu dostarczanego ze smartfonem. I za to na pewno duży plus dla vivo.

vivo Y70

Wygląd, jakość wykonania

Pierwsze wzięcie smartfona w dłoń to pozytywne zaskoczenie. Wynika ono z dwóch faktów – z niewielkiej grubości (7,83 mm), względnie niskiej wagi (171 g) oraz zakrzywionego tylnego panelu, przez co vivo Y70 przyjemnie leży w dłoni. Front pokrywa szkło hartowane – producent nie ujawnia jednak, jakie konkretnie rozwiązanie tu zastosowano. Tył to z kolei błyszczący plastik, który skrywa pod sobą bardzo ciekawy gradient. W specyfikacji testowany model jest koloru czarnego, jednak na zewnątrz w dziennym świetle przybiera on również ciemnoniebieskie odcienie.

Moduł aparatu ma postać podłużnej wyspy, skrywającej trzy obiektywy oraz podwójną diodę LED. Smartfon nie wyróżnia się nadto z tłumu podobnych modeli, jednak nie można zarzucić mu braku elegancji. Gdy włoży się go do etui, wówczas cała magia gradientu i lekkości gdzieś zanika. Jednak wiem z doświadczenia, że plastikowe, połyskujące plecki będą rysować się w mgnieniu oka. Być może kompromisem byłoby zastosowanie przezroczystej folii na tył smartfona, lecz nie będzie to rozwiązanie idealne.

Trochę animuszu producent wprowadził w kwestii ramki otaczającej urządzenie. Choć jest ona plastikowa, zaskakuje obecnością podłużnych żłobień na górnej i dolnej jej części. Dodatkowo wspomniane krawędzie są płaskie, co jest ciekawym wyróżnikiem spośród wszechobecnych, zaoblonych ramek. Skoro już jesteśmy przy temacie krawędzi – dolna skrywa maskownicę głośnika, port USB-C oraz gniazdo Jack 3,5 mm, prawa to z kolei przycisk zasilania oraz regulacji głośności, u góry znajduje się tacka SIM, lewa ramka to z kolei długi, ciągnący się przez całe urządzenie, niezakłócony niczym pas plastiku. Podsumowując wygląd i jakość wykonania – jest dobrze, ale szału z pewnością brakuje. Czy to ze względu na powtarzający się wokół design czy materiały wykorzystane do budowy konstrukcji Y70. Pamiętajmy jednak, że testowany model kosztuje tylko 1100 zł. Cudów zatem wymagać nie można. I vivo cudów nie zaoferowało.

Wyświetlacz

Ostatnimi czasy w technologii mobilnej zachodzą bardzo ciekawe i korzystne dla klientów trendy. Jednym z nich jest stosowanie ekranów typu AMOLED nawet w tańszych smartfonach – i vivo Y70 jest beneficjentem tej mody. Popularne są również ogromne wyświetlacze i taki też zastosował producent w tym modelu. Nie można bowiem inaczej określić 6,44-calowego panelu o rozdzielczości 1920×2400 px (409 ppi). Na szczęście z racji wydłużonych proporcji dość komfortowo się go obsługuje – nawet jedną ręką. Pozostałe parametry, takie jak jasność maksymalna i minimalna bądź kąty widzenia są poprawne i – na dobrą sprawę – nie mam się do czego przyczepić. To po prostu AMOLED, który cieszy nasyconymi kolorami i jest wprost idealny do konsumpcji wszelakich treści.

Grubość ramek bocznych okalających wyświetlacz jest niewielka. Ramka dolna jest już nieco grubsza, jednak nie psuje ona znacząco estetyki smartfona. U góry z kolei ramki są bardzo cienkie, tamże znajduje się również wcięcie na przedni aparat w kształcie kropli oraz delikatna, subtelna maskownica głośnika do rozmów. Co ciekawe, vivo Y70 wyróżnia się jednym, ciekawym dodatkiem – pod ekranem skrywa się czytnik linii papilarnych. Czyni to testowany model jednym z najtańszych – bądź też najtańszym – smartfonem wyposażonym właśnie w taką funkcjonalność. O szybkości jego działania i niezawodności możecie przeczytać w kolejnych rozdziałach recenzji. Tak więc wytrzymajcie do końca!

Wydajność

vivo Y70 pracuje na połączeniu Snapdragona 665 z 8 GB pamięci RAM. Dostępna jest tylko jedna wersja pamięciowa o pojemności 128 GB, które dodatkowo można rozszerzyć o dodatkowe gigabajty dzięki gnieździe na karty microSD. Przez dwa tygodnie korzystałem z Y70 jako podstawowego telefonu i mam kilka ciekawych spostrzeżeń odnośnie jego działania na co dzień. Pierwszym z nich jest stabilność – to kwestia, którą często poruszam w przypadku tańszych modeli. vivo Y70 przez cały okres testów zachowywało się przewidywalnie, nigdy – używając potocznego zwrotu – nie „wywaliło” mi żadnej aplikacji, a system działał poprawnie. Choć testowanego smartfona – eufemistycznie – nie można określić mianem demona prędkości, to jednak spisywał się on przez cały czas całkowicie przyzwoicie. Tak – w porównaniu do droższych modeli te ułamki sekund podczas uruchamiania aplikacji gdzieś uciekają, jednak osoba, która nie korzystała wcześniej z flagowców, będzie w pełni zadowolona z wydajności, jaką oferuje vivo Y70.

Celem porównania Y70 z innymi modelami wykonałem benchmark w aplikacji AnTuTu. Oto co następuje: uzyskane wyniki dały średnią w okolicy 186 tysięcy punktów. Jest to zatem dość przeciętny wynik, który jednakże ściśle koresponduje z wynikami najbliższej konkurencji – Samsung Galaxy M31s (kosztujący dokładnie tyle samo) uzyskuje około 180 tys. punktów. Jedynymi momentami, gdy przypominałem sobie o niższej wydajności smartfona, były sytuacje przełączania się między YouTube’em a Netflixem oraz podczas edycji filmów czy obróbce zdjęć. Na potrzeby recenzji zainstalowałem kilka gier, jednak już po odpaleniu pierwszej z nich (Asphalt 9) mogę wydać stanowczy werdykt – vivo Y70 nie jest idealnym smartfonem do grania. Poszarpane krawędzie i klatkujące animacje sprawiają, że dość szybko odechciewa się dalszej rozgrywki.

Aparat – jakość zdjęć

Wedle trendu „im więcej aparatów tym lepiej” vivo Y70 oferuje aż potrójny moduł aparatu głównego. Podstawowa matryca, odpowiedzialna za 99,99% robionych zdjęć ma rozdzielczość 48 Mpix (f/1.8). Dodatkowo jest tu także 2-megapikselowy aparat makro, który – o dziwo – w dobrych warunkach potrafi uzyskać nienajgorsze rezultaty. Trzeci aparat to z kolei 2-megapikselowy aparat, który odpowiada jedynie za pomiar głębi ostrości. Zatem tak naprawdę mamy tutaj tylko jedną matrycę, z której będziemy korzystać na co dzień. Zdjęcia wykonywane za jej pomocą są całkiem niezłe. Efekty jej pracy – wraz z komentarzem – możecie zobaczyć w galerii poniżej.

vivo Y70 robi przyjemne zdjęcia przy dobrym oświetleniu. Cechuje je wtedy duża ilość szczegółów, dobra ostrość, kontrast, dobrze działa także HDR. Kolory są odpowiednio nasycone – ogólnie nie ma się do czego przyczepić. Tryb portretowy działa co najwyżej poprawnie, lecz zdecydowanie nie popieram działań podejmowanych przez tryb nocny. W zdecydowanej większości niszczy on bowiem fotografie, które wyglądają bardziej jak po sztucznym podbiciu jasności w ustawieniach, niż za sprawą dłuższego czasu naświetlania. Temu trybowi mówię więc wyraźne „nie”. Jednak jeśli nie będziecie z niego korzystać, vivo Y70 potrafi zrobić ładne i wyraźne zdjęcie również w gorszych warunkach. W galerii zestawiłem zdjęcia wykonane bez użycia, jak i z użyciem wspomnianej opcji. Ostatnie cztery zdjęcia w galerii przedstawiają możliwości aparatu makro. Jak widać, można przy jego użyciu uzyskać dość ciekawe rezultaty, jednak znając życie, część użytkowników nawet nie zauważy jego obecności w interfejsie aparatu.

Aparat – jakość filmów

O ile zdjęcia wyszły z recenzenckiej opresji obronną ręką, to filmy już tak dobrze sobie niestety nie radzą. vivo Y70 jest w stanie nagrywać filmy o rozdzielczości 4K w 30 kl/s bądź w 1080p w 60 kl/s. Zazwyczaj do testów preferuję i wybieram tę drugą opcję, gdyż pozwala ona na uzyskanie znacznie stabilniejszego ujęcia z zachowaniem dobrej szczegółowości. Tutaj jest jednak inaczej – niezależnie od wybranej jakości, stabilizacji po prostu nie ma. I nie będzie (prawdopodobnie). W ustawieniach aparatu o tej opcji ani widu ani słychu, a otrzymany materiał wygląda mocno przeciętnie już na samym smartfonie. Trzęsie się jak galareta, gubiąc po drodze masę szczegółów. Oglądanie go na większym ekranie jest czymś, czego nie polecam nawet największemu wrogowi. Ilość detali jest przeciętna, finalnie obraz po prostu nie wygląda najlepiej. Jeśli masz zamiar często nagrywać filmy, uwieczniać ważne chwile w swoim życiu – być może zastanów się nad czymś innym. Poniższe wideo zostało nagrane w 1080p przy 60 kl/s.

Multimedia, jakość rozmów

Nigdy nie miałem najmniejszych problemów podczas rozmów głosowych – czy to przy użyciu tradycyjnego połączenia przez sieć komórkową, czy też korzystając z aplikacji takich jak Messenger. Dźwięk wydobywający się z głośnika do rozmów jest donośny i wyraźny, a podwójne mikrofony całkiem nieźle dają sobie radę ze zbieraniem dźwięku. Podobnie ma się kwestia zasięgu sieci bezprzewodowych – wszystko jest tak, jak być powinno. Na pokładzie obecne jest również NFC, które może posłużyć chociażby do płatności zbliżeniowych w sklepie.

Muszę natomiast poruszyć wątek głównego głośnika do multimediów. Jest on bowiem mocno przeciętny. Być może miałem zbyt wygórowane oczekiwania, ponieważ vivo znane jest powszechnie z wysokiej jakości dźwięku. Jednak głośnik w vivo Y70 oferuje płaski dźwięk, który – przyznam szczerze – drażnił mnie nawet podczas oglądania filmów. Puszczanie jakiejkolwiek na nim muzyki zakrawało o absurd, więc najzwyczajniej w świecie tego nie robiłem. Szczególnie, że głośnik do rozmów nie odgrywa nawet najmniejszej roli w tym przedsięwzięciu.

Na szczęście producent znalazł całkiem dobre rozwiązanie tego nieprzyjemnego problemu. A są nią słuchawki przewodowe, które wpinane są do klasycznego gniazda Jack 3,5 mm. Choć początkowo byłem zmartwiony ich jakością, to jednak po kilkunastu wspólnie spędzonych godzinach, zaczęliśmy siebie lubić. I nie jest to bynajmniej kwestia przyzwyczajenia, gdyż po powrocie na apple’owskie Earpodsy nie odczuwałem jakiejś ogromnej między nimi różnicy. A to już jest duży komplement. Pilot słuchawek ma tylko jeden przycisk, nie da się nim niestety sterować głośnością odtwarzanych multimediów. Zestaw słuchawkowy pozwala oczywiście na wykonywanie połączeń głosowych.

Nakładka, system

Smartfony od vivo pracują na nakładce Funtouch OS 11, która to z kolei jest oparta na Androidzie 10. Wyróżnia się ona prostotą i lekkością przy jednoczesnym zachowaniu szerokich możliwości personalizacji. Wspomniane możliwości są najbardziej widoczne w ustawieniach, w których możemy zdecydować się na kilka rodzajów animacji towarzyszących danym zdarzeniom. Do dyspozycji jest m.in. kilka różnych animacji prezentowanych podczas ładowania, można nawet zmienić animację wyświetlaną podczas samego podpinania kabla. Jest tego naprawdę dużo. Najbardziej jednak do gustu przypadł mi „Efekt światła otoczenia”. Za tą jakże enigmatyczną nazwą kryją się różne efekty, które powiadamiają użytkownika o przychodzącym połączeniu lub powiadomieniu. Świetlisty, kolorowy ring biegnący wzdłuż krawędzi wygaszonego wyświetlacza spisuje się chyba nawet lepiej niż dioda powiadomień (której skądinąd w tym modelu zabrakło).

Dodatkowo – z racji zastosowania panelu AMOLED – producent zamieścił także w opcjach możliwość ustawienia ekranu zawsze włączonego (AoD). Oczywiście można ustawić jeden z wielu motywów jego wyświetlania – z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Dodatkowo vivo dorzuciło tryb gry oraz kilka swoich aplikacji. Najbardziej wyróżniającą się z nich jest iManager, czyli program służący optymalizacji smartfona. Przyznam, że ostatni raz korzystałem z podobnej funkcjonalności jakieś 5 lat temu przy okazji użytkowania Motoroli Moto G2. Każdy kolejny smartfon jaki miałem nie wymagał stosowania optymalizacji, więc w tym przypadku również stosować jej nie stosowałem. Sama nakładka jest – moim zdaniem – bardzo udana, nie udało się jej jednak uniknąć wpadki. Mianowicie podczas uruchamiania aparatu na zablokowanym ekranie, z jakiegoś powodu zanika możliwość powrócenia do ekranu blokady. Jedyną ucieczką z opresji jest zablokowanie telefonu przyciskiem i ponowne jego włączenie. Mam nadzieję, że problem ten zostanie rozwiązany przy najbliższej aktualizacji.

Bateria, czas pracy

Podczas omawiania wyświetlacza vivo Y70 wspomniałem zachodzących w świecie mobilnym trendów, które są bardzo korzystne dla użytkowników. Tym drugim – obok powszechnego stosowania paneli AMOLED – jest umieszczanie coraz to pojemniejszych ogniw, co często przekłada się na bardzo dobre wyniki pracy. Nie inaczej jest tym razem – zamontowana w smartfonie bateria ma pojemność 4100 mAh, co przy niskich ambicjach Snapdragona 665 przekłada się na bardzo dobre rezultaty. Ani razu nie udało mi się rozładować tego telefonu w ciągu jednego dnia. A podkreślam, że korzystałem z niego wyjątkowo intensywnie – wysoka jasność, niemal non-stop uruchomione Spotify w tle, Skycash, Youtube, wykład na Teamsie i godziny spędzone w Chrome – dla vivo Y70 nie robi to większego wrażenia. A, i jeszcze zapomniałem wspomnieć ważnej kwestii – smartfona używałem wyłącznie na LTE, bez podłączania do Wi-Fi, a Bluetooth był stale połączony z zegarkiem.

Statystycznie, telefon kończył swój dzień po 7-8 godzinach naprawdę intensywnej pracy. Myślę, że mniej wymagający użytkownicy osiągną jeszcze lepsze wyniki. Długość działania to zatem kategoria, w której vivo Y70 w końcu może zacisnąć swoją software’ową pięść w geście triumfu i krzyknąć z radości. Ale to nie koniec dobrych informacji w tej kwestii – smartfon obsługuje także bardzo szybkie ładowanie vivo FlashCharge o mocy 33W. Oto, jak prezentują się zapisywane przeze mnie wyniki pomiaru szybkości ładowania: po 10 minutach – 21%, po 20 minutach – 42%, po 30 minutach – 63%. Biorąc pod uwagę wcześniej omówiony czas pracy, rzeczywiście można zasugerować stwierdzenie, że 10-minutowe ładowanie jest w stanie zapewnić kilka godzin oszczędnego użytkowania telefonu.

PODSUMOWANIE

vivo Y70 przypomniał mi, jak ciężkie zadanie stoi przed producentami przy projektowaniu smartfonów ze średniej półki. Jedną z dróg w tym przypadku jest postawienie wszystko na jedną kartę i skupienie się na jednej kategorii - choćby na możliwościach fotograficznych czy długim czasie pracy. Taki wyróżnik być może sprawi, że klient kupi właśnie ten model, popchnięty wyraźnym bodźcem, potrzebą. Model Y70 obrał nieco inną drogę - vivo postanowiło zrobić smartfon kompletny, do bólu poprawny i zarazem mało porywający. Wskutek działań księgowych i projektantów rynek otrzymał propozycję, która z pewnością zadowoli większość użytkowników, jednak niczym nie zachwyci. Osobiście testowany model mogę polecić - będzie on dobrym i nienagannym kompanem w codziennej, szarej rzeczywistości otaczającego nas świata.
Jakość wykonania
6
Wygląd
6
Wyświetlacz
8
Czas pracy na baterii
9
Wydajność
6
Jakość zdjęć i filmów
6

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej