Nie wydaje mi się, żeby znalazł się ktoś, kto nie słyszał jeszcze o premierach od Xiaomi. Poznaliśmy flagowy sprzęt w postaci Mi 9, jak i budżetowego Xiaomi Redmi Note 7. Z tym drugim właśnie spędziłem kilkanaście dni, które było… no właśnie, jakie? Pomyślcie sobie, co mogę o nim napisać i jakie mam odczucia i dajcie znać, czy wam się udało trafić. Muszę otwarcie przyznać, że znajomość namacalną z chińskim sprzętem a tym bardziej Xiaomi, zaczynałem od RN2. Wtedy wydawał mi się być petardą w tej cenie, a czy jego młodszy brat dziś spełnia podobną rolę? Do dzieła!

Specyfikacja Xiaomi Redmi Note 7

  • Wyświetlacz – IPS, przekątna 6.3 cala, rozdzielczość FullHD+ (409 DPI), wypełnienie przedniego ekranu 81.4 %
  • Procesor – Snapdragon 660, czyli 8 x Kryo 260 – 4 x 2.2 GHz + 4 x 1.84 GHz, układ graficzny Adreno 512, 14 nm proces technologiczny
  • RAM – 3/4/6 GB (testowany model ma 4 GB)
  • Pamięć wbudowana – 32/64/128 GB z możliwym rozbudowaniem za pomocą karty microSD do 256 GB (testowany model ma 64 GB)
  • Aparaty tylne – główny 48 Mpix (interpolowany) Samsung Isocell Bright GM1, EIS, światło f/1.8. Drugi obiektyw 5 Mpix ze światłem f/2.4
  • Aparat przedni – 13 Mpix
  • Łączność – 4G LTE (z pasmem B20), Bluetooth 5.0, dwuzakresowe Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac, USB-C, GPS, A-GPS, GLONASS, jack 3.5 mm
  • System – Android 9.0 Pie z MIUI GLOBAL 10.2.3.0
  • Bezpieczeństwo – odblokowanie twarzą za pomocą aparatu, skaner linii papilarnych na pleckach
  • Wymiary i waga – 159.21 x 75.21 x 8.1 mm z wagą 186 gram
  • Cena – w sklepie x-kom 899 zł za testowaną wersję

Wygląd i wykonanie

Co tu dużo mówić – telefon jest naprawdę ładny! Na tym mógłbym poprzestać, ale nic z tych rzeczy. Front telefonu to wyświetlacz ze szkłem Corning Gorilla Glass 5, aparatem i drobnymi ramkami. Skoro jest przedni aparat, to i musi być miejsce na niego – zatem przywitajmy notcha w postaci kropli wody.

Xiaomi Redmi Note 7

Mimo tego, że bezramkowość jest na topie, daleko mu do takiego określenia. Boczne ramki są w miarę wąskie, jednak górna i dolna to już nie ramka, a rama. W tej dolej umieszczono diodę powiadomień, której lokalizację przypisano funkcją rand(), skoro jest  w takim a nie innym miejscu. Na górnej krawędzi znajdziemy wejście jack 3.5 mm i podczerwień, a na przeciwnej dwie maskownice (głośnik i mikrofon) oraz wejście USB-C.

Lewa krawędź to jedynie wejście na karty sim czy microSD, natomiast prawa odpowiada wybudzanie/włączanie telefonu oraz zmianę głośności muzyki. Zatem bez zbędnych czy też dodatkowych atrakcji.

Plecki to płaska powierzchnia, którą zamieszkuje wystający strasznie aparat, dioda LED, skaner linii papilarnych oraz logo Redmi wraz z krótką notką. Przyznaję, że przez płaskie plecki a zaokrąglone jedynie krawędzie, telefon nie zawsze leżał w mojej dłoni pewnie. Wolę, kiedy całość jest ładnie wyprofilowana, ale to moje widzimisię. W oczy rzuca się również budowa telefonu z dwóch części. Wyraźnie da się wyczuć i zauważyć spasowanie ekranu z resztą, co nieco odbiera kilka punktów, jeśli chodzi o ocenę wyglądu.

Ekran

Nie spodziewałem się fajerwerków i tak naprawdę ich nie ma. Po prostu jest to dobrej jakości ekran, który zapewnia spory komfort użytkowania telefonu. Jasność nocą jest bardzo dobra, nieco gorzej ma się to w dzień. Poza tym dobre kąty widzenia, możliwość operowania barwami kolorów, wystarczająca rozdzielczość. Czego chcieć więcej? Ewentualnie braku notcha. Mimo tego, że wolę go w takiej wersji, jaką oferuje właśnie Xiaomi Redmi Note 7, to nadal najlepszym wyjściem jest jego brak.

Xiaomi Redmi Note 7

Ekran, jak już wcześniej wspomniałem, pokrywa szkło Corning Gorilla Glass 5, które jednak, mimo wszystko, powinno wypełniać zadanie lepiej. Telefon złapał na lewej krawędzi w jednym miejscu kilka malutkich rysek oraz… pękł po zsunięciu się po nodze z tapczanu, czyli kilkudziesięciu centymetrów. Na początku byłem przekonany, że jedyne co się stało, to drobna rysa. Na co dzień jest niemalże niezauważalna, natomiast pod światło delikatnie mieni się tęczą.

Codzienność

Używanie Xiaomi Redmi Note 7 na co dzień, należało raczej do czynności przyjemnych, aniżeli tych z gatunku przymusowych. Spodziewałem się tego, co tak naprawdę zaoferował ten sprzęt, więc raczej jestem zadowolony. Mimo to pamiętajmy, że bez wad się nie obyło.

Xiaomi Redmi Note 7

Telefon sam w sobie jest przyjazny dla użytkownika, jeśli mogę to tak nazwać. Operowałem na nim jak na swoim podstawowym telefonie, mało kiedy musiałem czyścić pamięć czy też denerwować się, że coś nie jest tak, jak powinno. W dużej mierze korzystam z Messengera, FB, Spotify, YT, Snapchata, aparatu czy smsów. W tych kwestiach telefon sprawdza się niemalże bez zarzutu. Drobne przycięcia czy zwolnienia pracy to raczej nic, czego nie można było się spodziewać.

Połączenie Snapdragona 660 z 4 GB pamięci RAM mimo wszystko jakieś tam ograniczenia ma. Nie jest to flagowe wyposażenie, także nie można od niego wymagać takiego działania. Stąd też moje pełne zrozumienie do rzadko występujących zwolnień czy zawieszek. MIUI jak zawsze, działa naprawdę dobrze a sam telefon jest responsywny i odpowiada szybko na nasze „polecenia”.

Xiaomi Redmi Note 7

Wspomniałem o mediach społecznościowych czy multimediach. Jeśli chodzi o jakoś ekranu i wideo, to jest ona dobra, natomiast z dźwiękiem niekoniecznie. Pojedynczy głośnik średniej jakości wystarczy, gdy nie mamy pod ręką nic lepszego. Na słuchawkach nie jest o wiele lepiej. Największe problemy pojawiają się, kiedy którąś z wymienionych aplikacji chcemy minimalizować – wtedy najczęściej widać te zwolnienia i niedobór mocy w procesorze.

Plusy łapie poprzez obsługę „gestów”, zamiast przycisków ekranowych, szybki skaner linii papilarnych, mało inwazyjny notch czy obecność diody powiadomień. Ta ostatnia jest w beznadziejnym miejscu, ale jest, dobre i to.

Idealny nie jest i to myślę, że każdy wie. Messenger ma kłopoty w niektórych losowych sytuacjach z cofaniem gestem, ciężko wejść w ustawienia, jeśli nie można przytrzymać przycisku menu, wywalający się aparat. Konstrukcja bryły delikatnie odbiera mu zgrabność i komfort użytkowania, co niestety może być problemem dla osób z mniejszą dłonią.

Bateria

Ogniwo o pojemności 4000 mAh pozwala na spokój ducha. Nie trzeba się przejmować, ile telefon wytrzyma, kiedy się rozładuje czy coś w tym stylu. Jeden pełen dzień starczy na pewno – a przynajmniej przy moim używaniu tego smartfona. Czas pracy SOT wahał się między 4/6 godzin. W zależności od dnia, jednak nadal Xiaomi Redmi Note 7 wytrzymuje cały dzień. Ładując go przed spaniem, wołał o ładowarkę koło 21 kolejnego dnia.

Na minus niestety wolne ładowanie. Telefon wspiera szybkie ładowanie, jednak w zestawie brakuje ładowarki, która obsłuży taką technologię. Przez to naładowanie RN7 zajmowało 2/2.5 godziny, co raczej jest średnim wynikiem.

Aparat

Jak to internet podsumował aparat „48” Mpix w Xiaomi Redmi Note 7 – to jak wypłata brutto czy mierzenie penisa od kręgosłupa. Kojarzycie reklamę z Leo Beenhakkerem – „Leo, why?” – więc to samo pytanie można zadać Xiaomi. Telefon, który sam w sobie jest naprawdę dobry i zbiera pozytywne opinie, ma łatkę małego kłamstwa. Po co to było? Broni się sam swoimi możliwościami, więc kompletnie niezrozumiały jest dla mnie zabieg z aparatem. Więcej na ten temat skrobnął Mariusz w tym wpisie – zachęcam rzucić okiem.

Zdjęcia przednie są OK. Tyle można o nich powiedzieć, a jak na aparat Xiaomi i to przedni, to nawet bardzo dobre. Jednak przedni aparat nie robił wokół siebie takiego szumu, co jego tylny odpowiednik.

Zdjęcia z aparatu głównego, są tylko dobre. Napiętnowano aparat strasznie, jednak opinia moja, jak i osób, które widziały zdjęcia jest taka, że po prostu dobre i tyle. To nie jest żaden skok technologiczny czy zapierająca dech w piersi szczegółowość i jakość. Telefon w tej kwocie raczej powinien robić tego typu zdjęcia, co wydaje mi się, że jest standardem. Nie przewyższają one tej półki, ani też jej nie obniżają. Dajcie znać, co o nich myślicie. Jeśli chcecie obejrzeć zdjęcia oryginalne, kliknijcie tutaj.

Sprawdź cenę Redmi Note 7 w sklepie x-kom

PRZEGLĄD RECENZJI
Wygląd i jakość wykonania
7
Wyświetlacz
6
Wydajność
7
Aparat
6
Bateria
7
Oprogramowanie
8
Stosunek ceny do jakości
9
Poprzedni artykułAsystent Google prawdopodobnie pojawi się w przeglądarce Chrome na Androida
Następny artykułNubia Alpha ma trafić do sprzedaży ósmego kwietnia!
Student trzeciego roku Telekomunikacji na Politechnice Wrocławskiej. Kilka lat temu złapał "technologicznego bakcyla" i został z nim do dziś. Poza nowinkami z tego świata, żyje sportem z naciskiem na piłkę nożną i ligę angielską. Ciężko miałby przeżyć bez niej, tak samo jak bez muzyki wszelkiego gatunku, seriali i filmów. Poza tym, chętnie spędza czas poza domem ze znajomymi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here