Wygląda na to, że dotychczasowy model zarobkowy Xiaomi może ulec zmianie. Właśnie dowiedzieliśmy się o tym, w jakim kierunku może potoczyć się rozwój nakładki albo, jak to niektórzy nazywają, systemu MIUI – jednego z głównych elementów strategii chińskiego przedsiębiorstwa.

Wyłączenie reklam w MIUI byłoby dla Xiaomi finansowym strzałem w kolano

W ubiegłym roku Xiaomi zadeklarowało się, że nie będzie zarabiać na telefonach więcej niż 5%. Przyzwyczailiśmy się, że ceny smartfonów pomarańczowych nie są wygórowane i podobnie w tym roku ich najnowszego flagowca można zakupić po bardzo korzystnej cenie i to z polskiej dystrybucji. Być może część z Was wie, że sporo przychodu Xiaomi czerpie z tzw. usług internetowych. W systemie wyświetlane są niezbyt inwazyjne reklamy – ten mechanizm największe żniwa zbiera na razie w krajach typu Chiny i Indie, ale także telefony z globalną wersją systemu pokazywały banery, co spotkało się niedawno ze sporym szumem ze strony użytkowników, który już ucichnął w odmętach internetu.

reklamy MIUI

Nie tylko nam nie spodobały się reklamy. Dyrektor ds. Produktów Xiaomi oraz Dyrektor Generalny MIUI Experience zapytał na Weibo o to, jakie zmiany użytkownicy chcieliby ujrzeć w MIUI. Wśród odpowiedzi wybiła się jedna – ta dotycząca możliwości wyłączenia reklam na telefonach Xiaomi.

MIUI reklamy

Członek zarządu Xiaomi odpowiedział, że będzie taka możliwość w przyszłości, ale może to zająć trochę czasu. Jeśli faktycznie reklamy będzie można zupełnie wyłączyć, to z pewnością dużo osób z tego skorzysta, co wygeneruje potężny spadek dochodu chińskiego giganta. Podejrzewam, że spowoduje to podniesienie cen telefonów Xiaomi, co już zostało zapowiedziane.

Jak sprawa ma się w Europie?

W teorii powinniśmy nie martwić się reklamami, ponieważ według oficjalnego stanowiska Xiaomi reklamy zawsze powinny mieć możliwość wyłączenia w ustawieniach.

  1. Wchodzimy w ustawienia
  2. Dodatkowe ustawienia
  3. Ustawienia prywatności
  4. Usługi reklamowe
  5. Wyłącz spersonalizowane reklamy

Zdecydowanie bardziej obawiam się jednak wspomnianych podwyżek cen. Jestem w stanie zaakceptować reklamy, dopóki są nieinwazyjne.