Honor 20 jest dla mnie swego rodzaju rewolucyjny. Co to może znaczyć? Myślę, że po prostu ten okres jego testowania otworzył mi oczy, ale zacznijmy od początku. To będzie szybka opowieść, bo mamy o czym rozmawiać w kontekście właściwej recenzji. Nigdy specjalnie nie pałałem do Huaweia/Honora gorącą miłością. Szukając sobie telefonu, nigdy nie przechodziło mi przez myśl, żeby zainteresować się czymkolwiek z tej stajni. Czemu? Nie będę się tutaj rozpisywać bo myślę, że większość z was usnęłaby po 2 minutach, ale miałem swoje powody i było ich dość sporo. Jasne, wliczając w te powody swego rodzaju własne uprzedzenie. Z Honorem 20 spędziłem trzy tygodnie i wiecie co? Już nie myślę poważnie tylko o Xiaomi Mi 9 w kategorii smartfona do 2000 zł. Huawei/Honor pokazał mi, jak poważną zmianę można przejść na przestrzeni stosunkowo krótkiego okresu czasu. Nie owijając dłużej w bawełnę… zapraszam na recenzję Honora 20!

Jeszcze na wstępie warto przypomnieć, że afera między Huawei i Stanami Zjednoczonymi zakończyła się dogadaniem się obu stron. Jeśli więc smartfon wam się podoba i myślicie o nim w kwestii zakupowej to nie musicie się obawiać braku aktualizacji czy jakichkolwiek konsekwencji z tego tytułu.

Honor 20

Zestaw jest do bólu klasyczny… ale na pewno nie biedny

Po otworzeniu koperty i wyciągnięciu pudełka nie poczułem jakiegokolwiek olśnienia. Zwykłe białe pudełko, choć warto zauważyć, że z ciekawym nadrukiem połyskujących pod światło kropeczek, grafika przedstawiająca telefon na froncie i od dołu tylko garść suchych informacji. Producent na pudełko nie zachęca nas do kupna tego smartfona. Nie wyczytamy z niego jak super aparaty mamy w tym urządzeniu czy jak potężny procesor w nim drzemie. Ogólnie pudełko bym nazwał raczej ascetycznym.

Otwierając je już jest trochę lepiej. Najpierw ukazuje nam się sam telefon Honor do którego przejdziemy później, głębiej zaś znajdziemy chociażby kartonik w którym mamy silikonowe etui. Jest ono zwykłe i proste ale dobrze dopasowane i na pewno zapewni dobrą ochronę na start. Do tego szpileczka do wysunięcia tacki sim, przejściówka na jacka, którego niestety nie mamy oraz powinna tam być jeszcze jakaś papierologia której ja nie dostałem przez wzgląd na posiadanie egzemplarza testowego. Wyjmując kartonik i sięgając jeszcze głębiej ukaże nam się ładowarka oraz przewód. Niby nic wielkiego ale cieszy, że jest to ładowarka SuperCharge. Akcesoria są porządne i masywne, kabel nie sprawia wrażenia jakby miał się popsuć w ciągu najbliższego czasu jak to czasem bywa z oryginalnymi akcesoriami.

Wykonany po mistrzowsku, lecz bez wpadek się nie obyło

Honor 20 to urządzenie niemalże jak każde w tej kategorii. Mamy tutaj dwie tafle szkła, przedzielone aluminiową ramą. Klasyka. Odnośnie spasowania elementów nie mogę mieć większych zastrzeżeń, choć wypada wspomnieć, że po tych prawie 3 tygodniach testu przycisk zasilania w którym zatopiony jest czytnik linii papilarnych zaczął być chybotliwy. Wysepka z modułem aparatów wystaje dość znacznie z korpusu urządzenia a dioda powiadomień ulokowana jest w kuriozalnym miejscu.

Tak jakoś wyszło, że zacząłem mówić o wadach więc pociągnę temat dalej i przejdziemy sobie do zalet. Najbardziej kuła mnie dioda powiadomień o której wspomniałem przed chwilą. Producent wymyślił by umieścić ją po lewej stronie maskownicy głośnika do rozmów. Teoretycznie wszystko w porządku, ale głośnik jest nachylony i w większości sytuacji nie zobaczycie, że macie jakieś nowe powiadomienie. Martwię się również o ramkę która wykonana jest na wysoki połysk. Jestem niemalże pewny, że w dalszej perspektywie czasu coś zacznie się z nią dziać.

Przechodząc w końcu do zalet trzeba pochwalić samo odczucie podczas trzymania urządzenia. Ewidentnie czujemy, że jest to produkt premium. Ponadto po okresie testu nie zauważyłem jakiegokolwiek zużycia. Pod względem wyglądu smartfon może się podobać, choć jest do bólu klasyczny. Nie powiedziałbym, że znajdziemy tu jakieś fajerwerki wizualne. Do tego do testu otrzymałem od producenta wersję czarną. Niebieska myślę, że prezentowałaby się o niebo lepiej. Wiadomo jednak, że każdy ma inny gust. Znam osobiście masę osób, które zdecydowanie bardziej wolą surową klasykę niż aktualne trendy. Wygląd smartfona możecie z pewnością ocenić sami!

Wyświetlacz to mocny atut Honora 20!

Wyświetlacz urządzenia ma 6.26 cala, rozdzielczość FullHD+ (1080×2340) i jest to matryca IPS’owa. Ostrość obrazu jest na znakomitym poziomie. O poszarpanych krawędziach można zapomnieć. Kolory już na starcie są żywe ale nie przesadzone. Do kątów widzenia również przyczepić się nie można. Trzeba wspomnieć, że w lewym górnym rogu panelu, producent umieścił oczko aparatu. Nie jest ono duże, po 20 minutach przestałem je zauważać, a co najważniejsze podświetlenie panelu wokół niego jak i na całej reszcie wyświetlacza jest zupełnie równomierne.

Ramki wokół wyświetlacza są dość cienkie i symetryczne, choć warto zauważyć, że dolna bródka jest troszkę większa niż ramki po bokach i na górze. Nie rzuca się to w oczy a urządzenie wygląda jak na 2019 rok przystało. Odpowiada mi również brak AMOLEDowej matrycy, choć to tylko moje preferencje. Matryca tego typu wymagałaby większej rozdzielczości by zaoferować podobną ostrość obrazu, IPSy lepiej odwzorowują biel oraz nie trzeba się martwić o wypalenia. Często korzystam z nawigacji i o AMOLEDową matrycę bym się trochę obawiał. Każdy ma inne odczucia lecz mi w kwestii ekranu Honor 20 zaimponował. Nie wyróżnia się pod tym względem na tle konkurencji, ale również od niej nie odstaje.

Jest szybko, ale bez rewelacji

Wypada naturalnie zacząć od paru danych technicznych. Sercem smartfona jest Kirin 980 wsparty przez 6 GB RAMu oraz 128 GB pamięci wewnętrznej. Co tu dużo mówić, smartfon działa bajecznie, choć według mnie odstaje od konkurencji ze Snapdragonem 855. Winy nie zrzucałbym jednak na podzespoły a wczesne oprogramowanie. Smartfon otrzymałem jeszcze przed oficjalną premierą w naszym kraju. Możliwe, że na swoim egzemplarzu nie mam jeszcze wersji finalnej.

Abstrahując już od tego Honora 20 mimo wszystko należy pochwalić. Jest to urządzenie szybkie, nie łapie zadyszki przy korzystaniu z wielu aplikacji a co najważniejsze, nie grzeje się. 40 stopni upału i urządzenie ciągle pozostaje w akceptowalnej temperaturze. Przyczepić się jednak muszę do trzymania aplikacji w pamięci RAM. Tutaj Honor lubił sobie czasem zamknąć aplikację jedną, dwie a czasem wszystkie. Warto dodać, że często bez konkretnego powodu. Wierzę całym sercem, że zostanie to poprawione w przyszłości aktualizacją.

Gry oraz testy syntetyczne to tylko formalność. Smartfon bez problemu radził sobie z takimi tytułami jak GTA San Andreas, This war of mine czy gierkami LEGO. W testach syntetycznych również plasuje się na samym wierzchołku stawki. Podsumowując, moce obliczeniowe to bardzo mocny atut tego urządzenia.

 

Możliwości fotograficzne

To zdecydowaniu tutaj Honor 20 pokazuje pazura, choć nie wypada miażdżąco w starciu z konkurencją. Zdjęcia wychodzą rewelacyjne i cieszą mocno oczy ale zacznijmy od początku. Aparaty są cztery. Omówmy sobie każdy z nich. Główną matrycą jest szalenie popularna 48 Mpix jednostka IMX586 o świetle f/1.8 i z elektroniczną stabilizacją obrazu. Zabrakło optycznej, szkoda. Wyżej mamy aparat szerokokątny o rozdzielczości 16 Mpix i świetle f/2.2. Zabrakło tutaj autofocusu. Niżej 8 Mpix teleobiektyw pozwalający na dwukrotne bezstratne przybliżenie. Tutaj już mamy przysłonę f/2.4 więc korzystajcie z zoomu tylko w dobrych warunkach oświetleniowych. Czwarty aparat to 2 Mpix jednostka, która ma umożliwić robienie zdjęć makro nawet z odległości 4 cm.

Aparat można ogólnie skwitować tak, że Honor w tej kwestii mógł pozamiatać konkurencję a tak naprawdę, może trochę ją postraszył. Honor 20 ma braki. Brak optycznej stabilizacji obrazu czy autofocusa w szerokim kącie niestety widać. Aparat jest mimo wszystko świetny przez bardzo dopracowany software aparatu. Tryb nocny to najlepsze takie rozwiązanie na rynku, choć polecam, mieć mimo wszystko rękę snajpera. Zrobienie zdjęcia bez jakichkolwiek refleksów było niemalże niemożliwe.

Na pochwałę zasługuje również dynamika zdjęć jak i rozpiętość tonalna. W końcu widzę w jakimś telefonie, że AI robi co ma robić. Polecam je mieć na stałe włączone gdyż zdecydowanie wyciąga co ma wyciągać i fotki wychodzą dużo ładniejsze.

Fotki możecie ocenić sami. Tutaj umieszczam ich tylko parę, lecz klikając w tym miejscu przejdziecie do folderu na dysku Google w którym możecie przejrzeć moje zdjęcia wykonane tym smartfonem. Osobiście uważam, że pod względem fotograficznym Honor 20 to smartfon świetny ale nie zmiata konkurencji. Nie przez to, że coś poszło nie tak. Nie jest tak świetny jak by mógł być przez niewielkie braki które robią ogromną różnicę.

A jak wypada to oczko w ekranie?

Zdjęcia z przedniego aparatu wychodzą po prostu dobrze. To nie jest sprzęt dla instagramowych sław ale i nie pretendował do tego. Zdjęcia mają dość miękkie wykończenie, często aparat nie radził sobie z padającymi pod różnymi kątami promieniami słonecznymi, ale są szczegółowe i nie można im dużo zarzucić. Ponadto wysoka rozdzielczość matrycy pozwoli na dowolne kadrowanie zdjęć. Ogólnie z selfiaków można być zadowolonym w codziennym użytkowaniu.

Bateria

Czas pracy na baterii to jeden z największych atutów smartfona. Zanim jednak przejdziemy do czasu pracy na ekranie i tak dalej, zacznijmy od suchych danych. Akumulator ma 3750 mAh, to sporo, ale jak wiadomo flagowce ze stajni Huaweia stać na trochę więcej. Tutaj na szczęście nie ma się do czego doczepić. od 4.5 do 6h na ekranie i korzystanie z ciągłego LTE oraz automatycznej jasności ekranu do nawet 8h na WiFi. Zwykle odłączałem telefon o godzinie 7ej gdy wychodziłem do pracy i wracałem do domu w okolicy godziny 22ej. W żaden dzień testu nie przejmowałem się stanem baterii. Zwykle po powrocie jej poziom naładowania nie był nawet w żadnym stopniu alarmujący. Zwykle udawało się zachować te 30 czy 40%. To by wystarczyło na kolejne parę godzin użytkowania.

A jak sprawa ma się z ładowaniem? W zestawie znajdziemy 22W ładowarkę SuperCharge wraz z dedykowanym kablem USB C. Bateria jest dość spora lecz mimo to ładowarka potrafiła nakarmić Honora od 25-30 do 100% w trochę powyżej godziny. Najczęściej 1:10h-1:15h. Może się wydawać, że nie jest to zbyt imponujące i jest to fakt, ale trzeba pamiętać o wielkości ogniwa. Podłączając telefon na czas porannego śniadania i prysznica, znacznie zwiększymy poziom naładowania baterii. Ogólnie w tej kwestii, Honor 20 zasługuje na wielką pochwałę.

System… i cała reszta

Honor 20 działa pod kontrolą Androida 9 przykrytego nakładką Magic UI w wersji 2.1.0. Oczywiście jest to nic innego jak EMUI ze zmienioną nazwą. Nie polubiłem się z tą nakładką, choć to tylko sprawa osobista. Nie mam zarzutów do jej działania czy funkcjonalności. Te rzeczy wypadają po prostu w porządku, nie mogę się ich przyczepić.

Męczyła mnie jednak estetyka i wszechobecny przepych. Natłok funkcji w Magic UI jest widoczny na każdym kroku i udało mi się trochę zatracić i zagubić w gąszczu ustawień i opcji. Nakładce Huaweia przydałoby się po prostu gruntowne czyszczenie. Również niestety w sprawie wyglądu nakładki. Pod tym względem jest po prostu Chińsko. Mieszkańcy Azji zdają się nie rozumieć minimalizmu i subtelnego poczucia estetyki. Na szczęście to Android, możemy uratować sprawę launcherem lub skorzystać z motywów, których jest sporo. Muszę dopowiedzieć również, że przez okres testu nie dostałem ani jednej aktualizacji. Szkoda, jakaś drobna paczka z poprawkami by się przydała.

Teraz wspomnę jeszcze o innych aspektach, które wymagają poświęcenia im trochę uwagi, ale to mniej ważne kwestie w moim odczuciu.

  • Dźwięk na słuchawkach jest po prostu w porządku i pasuje do swojego segmentu. Jest głośno, wyraźnie, dźwięk możemy dopasować do siebie w korektorze który działa globalnie. Niestety nie mamy gniazda słuchawkowego, w zestawie znajduje się odpowiednia przejściówka.
  • Głośnik jest pojedynczy, ale gra dość dobrze. Jest donośny, lecz na wyższych poziomach głośności słychać charczenie, które nie jest zbyt przyjemne. Do obejrzenia jakiegoś filmu się nada, do słuchania muzyki niezbyt.
  • GPSowi zdarzało się zgubić, lecz po chwili wracał na prawidłowe tory. Z Honorem 20 zrobiłem ponad 1500km i były to przyjemne podróże. Nie musiałem się również martwić o wypalenie ekranu więc to zdecydowanie na plus.

Podsumowując!

Pozwolę sobie odejść od swojej standardowej normy i nie będę rozwlekał tutaj ceny na czynniki pierwsze. Zaczniemy od tego, że Honora 20 kupimy za 1999 zł. Czy to według mnie uczciwa cena? Jak najbardziej! Honor 20 dołącza do dumnego segmentu „flagowców z kompromisami”. Dumnego ponieważ udowadniającego, że pełnoprawny flagowiec bez zbędnych bajerów, potrafi kosztować o wiele mniej niż wskazywałaby na to cena topowego Samsunga czy iPhone’a. To urządzenie nie ma zwrotnego ładowania czy ramki ze stali nierdzewnej, ale gdy używałem tego smartfona, wcale nie czułem, że czegoś takiego mi brakuje. Honor 20 staje w jednym rzędzie z Xiaomi Mi 9, Honorem View 20 czy już zaraz Huawei P30, który już prawie jest na pułapie cenowym 2000 zł. Jak wypada na tle konkurencji? To jest już kwestia na jakiś felieton według mnie, ale na pewno nie jest wyborem gorszym a po prostu wyborem innym.

PRZEGLĄD RECENZJI
Wygląd i jakość wykonania
8
Ekran
9
Wydajność
7
Aparat
7
Bateria
9
System
6
Poprzedni artykułUMIDIGI X oficjalnie zaprezentowany. AMOLED i rozdzielczość HD+ staną się standardem?
Następny artykułNowy smartfon Redmi zadebiutuje już jutro!
Cześć! Jestem Dominik i powiem wam parę słów o sobie. Właśnie skończyłem technikum informatyczne i jestem przyszłym studentem na kierunku... bezpieczeństwo narodowe. Dosyć nieoczekiwany zwrot akcji? To lecimy dalej! Pracuje jako serwisant w autoryzowanym serwisie Apple także technologię poznaje od środka. Już od małego ciągnęło mnie do wszelakich nowinek technologicznych i byłem bardzo ciekawy świata co przełożyło się na dużą różnorodność moich zainteresowań. Jakie to zainteresowania oprócz oczywiście technologii przeróżnej? Mam nadzieję, że czytając moje wpisy będziecie mogli to wywnioskować! Nie powiem wam wszystkiego na starcie. W swoich wpisach postaram się dać z siebie wszystko :)