Jeśli śledzicie uważnie wpisy na stronie, to możecie pamiętać, że moje ostatnie dwie recenzje (Ulefone Power II oraz Blackview A7) były bardzo wymagające. Chociaż może nie same recenzje, ale testowane telefony już tak. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że Moto G5S Plus bardzo przyjemnie mnie zaskoczył. Nie jest to efekt przeskoczenia na lepsze urządzenie, tylko po prostu – jest to dobry telefon. Dawno nie spotkałem się z tyloma pozytywnymi opiniami od osób, które widziały, że mam kolejny telefon. Znajomi chętnie brali G5S Plus do rąk, chwilę się pobawili i pooglądali, a potem mówili, że „bardzo spoko”, „dobry jest!” oraz „kurka, podoba mi się”. Przyznaję na wstępie, że testy tego modelu to była przyjemność.

Na początek – specyfikacja Moto G5S Plus

  • Wyświetlacz– IPS, 5.5 cala o rozdzielczości FullHD (401 PPI), Corning Gorilla Glass 3
  • Procesor– Snapdragon 625, 8 x 2.0 GHz
  • Grafika– Adreno 506
  • Pamięć RAM – 3 GB LPDDR3 933 MHz
  • Pamięć wbudowana – 32 GB
  • Aparat przedni– 8 MPx, światło f/2.0, dioda doświetlająca LED
  • Aparat tylny– 2 x 13 MPx, światło f/2.0, AF, EIS
  • Bateria– 3000  mAh z szybkim ładowaniem TurboPower
  • Łączność i czujniki– czujnik światła, skaner linii papilarnych, czujnik zbliżeniowy, LTE +, Bluetooth 4.1, dwuzakresowe Wi-Fi 802.11 a/b/g/n, GPS, A-GPS
  • Wymiary i waga– 153.5 x 76.2 x 9.5 mm, waga 168 gram
  • System– Android 7.1 Nougat

Opakowanie

O samym opakowaniu nie da się za wiele powiedzieć. Dawno nie spotkałem się z tym, żeby pudełko od telefonu było po prostu tekturowe. Naprawdę, jak nigdy miałem wrażenie, że jest po prostu słabe. Wiem, że opakowanie nie jest niczym ważnym, ale zdarzają się solidne konstrukcje, w których widać, że poziom lub półka telefonu jest wysoka. Nawet jeśli taka nie jest, to chociaż wygląda to nieźle. Jeśli można być rozczarowanym kartonem od telefonu, to tak właśnie się czuję.

Co do tego co przedstawia, to znajdziemy na nim logotypy Motoroli i Lenovo oraz podstawowe informacje o specyfikacji. W środku jest podkładka z telefonem. Wyciągając ją naszym oczom ukazują się ładowarka, kabel USB, papierologia oraz igła do wyciągania tacki na karty sim. Nie ma w zestawie nic ekstra, zero fajerwerków, standard.

Wygląd i wykonanie Moto G5S Plus

Według mnie, ten punkt zasługuje na podkreślenie. Moto G5S Plus jest świetnie wykonana. Wszystko jest ze sobą dobrze spasowane, nic nie trzeszczy ani się nie rusza. Świetnie! Na minus samego wyglądu to według mnie zostawione pasy startowe nad i pod ekranem – można to było zdecydowanie zmniejszyć – jeśli nie, to dodać tam przyciski, a nie zostawiać wolne miejsce.

Nad ekranem znajdziemy aparat, czujniki, głośnik do rozmów, a także diodę LED. Nie zapomniano również o napisie „moto”, przez co obniżono ekran. Wydaje mi się, że wciśnięto go tam na siłę. Pod ekranem jest szybko działający czytnik linii papilarnych i nic więcej. Zostawiono sporo wolnego miejsca, którego nie wykorzystano w żaden sposób. Chciałbym, aby przeniesiono przyciski ekranowe właśnie w ramkę pod ekranem. Czy to aż tak dużo?

Boczne ramki również nie były bardzo slim – to nie znaczy, że są ogromne, aczkolwiek daleko im do obecnych trendów. Na prawej krawędzi umieszczono przyciski zasilania jak i zmiany głośności. Lewa krawędź zawiera jedynie slot na karty sim, więc jest całkiem gładka.

Tył Moto G5S Plus to wystający, podwójny aparat oraz lekkie wgłębienie z logo Motoroli. Można je porównać do skanera linii papilarnych z innych modeli. Na górze i dole plecków wyraźnie widać, gdzie przebiegają anteny. Warto zaznaczyć, że telefon ma zaokrąglony tylny panel, przez co pewniej leży w dłoni. Górna krawędź to jedynie miejsce na wejście audio jack 3.5 mm, natomiast na dolnej umieszczono mikrofon, gniazdo Micro-USB, a także głośnik – pojedynczy, aczkolwiek głośny i grający niezłym dźwiękiem.

Codzienne używanie smartfona

Jak Moto G5S Plus sprawowała się na co dzień? Bardzo dobrze! Procesor Snapdragon 625 i 3 GB pamięci RAM zapewniały dobrą płynność i szybkość działania telefonu. Przez okres testów, może 2-3 razy zdarzyło się, że telefon złapał chwilową zawieszkę. Było to spowodowane tym, że w ogóle nie czyściłem pamięci, chcąc wiedzieć ile czasu wytrzyma.

Moto G5S Plus

Standardowe aplikacje (jak dla mnie) w postaci Facebooka, Messengera, Snapchata czy Gmaila działały bez zarzutu. Tak jak cały telefon, płynnie i bez zacięć. W AnTuTu uzyskał 63 000 punktów z haczykiem i wydaje mi się, że to odpowiedni wynik. Nie jest to najszybszy procesor, ani też największa ilość RAMu, ale zdecydowanie wystarcza.

Na duży plus jest też obsługa gestów, dzięki którym, np. mieliśmy szybki dostęp do aparatu lub latarki – trzeba było dwukrotnie przechylić telefon albo obrócić nadgarstkiem, aby je uruchomić. Z kolei funkcja „ekran moto” zapewniała nam filtr niebieskiego światła w określonych przez nas godzinach, jak i wyświetlała energooszczędne powiadomienia wraz z zegarem.

Bateria Moto G5S Plus zapewniała niecały dzień pracy. Jeśli dużo używaliśmy telefonu, to przed wieczorem już „wołał jeść”, natomiast trochę luźniejsze używanie nie nadwyrężało baterii i spokojnie wystarczało jej na cały dzień. Widać to po osiągnięciach czasu włączonego ekranu, który wahał się między 4.5 h i 6 h – w moim wypadku.

Lewy pulpit przeznaczony był na informacje wybrane przez Google dla nas – miłe, aczkolwiek trochę inwigilacyjne rozwiązanie. Działało to nieźle a informacje były bardzo na bieżąco, za co ode mnie duży plus.

Ciężko działała automatyczna jasność ekranu – w zasadzie to jakby jej nie było. Tak czy siak, zazwyczaj sam musiałem nią sterować mimo tego, że opcja była włączona.

Czytnik linii papilarnych na duży plus w moim odczuciu – jest szybki, celny, ma niewielkie opóźnienie. Z zabezpieczeń jest również dostępna opcja odblokowania twarzą. Działa ona niezwykle szybko, lecz mimo tego i tak musieliśmy przesunąć palcem ekran, żeby odblokować urządzenie. Ma to swoje plusy i minusy – wydaje mi się, że dużo zależy od własnych preferencji. Przyznam, że zdjęciem czy to z telefonu czy z laptopa nie udało mi się go odblokować – przy słabszym świetle również.

GPS? Poprawnie w moim odczuciu. Chwila na ustalenie lokalizacji i można śmigać. Dźwięk ze słuchawek również jest przyjemny – mimo, że nie znalazłem ustawień equalizera czy czegoś podobnego. Wtedy zapewne byłoby trochę lepiej. Jeśli chodzi o zasięg, to w mieście było bez problemu – poza nim różnie, wydawało mi się, że momentami szwankuje. Chociaż na początku byłem pewien, że działa znacznie lepiej niż w innych.

Aparat Moto G5S Plus

Moto G5S Plus

Tak wystający aparat na pierwszy rzut oka sugeruje, że będzie to niezły sprzęt. Niestety tylko sugeruje. Zdjęcia wychodzą znośnie, aczkolwiek nic ponad to. Na plus zaznaczyć mogę diody doświetlające, które umieszczono zarówno z przodu jak i z tyłu urządzenia, jednak często dawały efekt mierny. Sami oceńcie, czy nie byłem zbyt surowy dla tych zdjęć, ale naprawdę – są dobre i to chyba tyle.  Nocą, jak sami wiecie, zawsze jest gorzej, no ale co zrobić? Trzeba się cieszyć z tego co jest. Mimo wszystko za taką cenę oczekiwałbym chyba czegoś trochę lepszego.

PRZEGLĄD RECENZJI
Zawartość zestawu
6
Wygląd i jakość wykonania
8,5
Wydajność
8
Wyświetlacz
8,5
Bateria
6,5
Aparat
6,5
Oprogramowanie
8
Stosunek ceny do jakości
6
Poprzedni artykułRecenzja OnePlus 5T. Taka powinna być piątka
Następny artykułRecenzja prawdziwie bezprzewodowych słuchawek czyli Sabbat X11
Student trzeciego roku Telekomunikacji na Politechnice Wrocławskiej. Kilka lat temu złapał "technologicznego bakcyla" i został z nim do dziś. Poza nowinkami z tego świata, żyje sportem z naciskiem na piłkę nożną i ligę angielską. Ciężko miałby przeżyć bez niej, tak samo jak bez muzyki wszelkiego gatunku, seriali i filmów. Poza tym, chętnie spędza czas poza domem ze znajomymi.