Wieści o możliwości testowania tego telefonu przyjąłem bardzo optymistycznie. Polubiłem telefony Motoroli w ostatnim czasie i sporo z nich trafiło w moje ręce. Większość z nich charakteryzuje specyficzny tylny aparat, w miarę wygodny chwyt i obsługa gestów. Motorola One Vision znów wyróżnia się aparatem, lecz tym razem przednim. Jest coś jeszcze, co może przykuć uwagę?

Specyfikacja Motorola One Vision

  • Wyświetlacz: IPS o przekątnej 6.3 cala i rozdzielczości 2520 x 1080, co daje nam 435 PPI oraz 81.3 % wykorzystania przedniego ekranu
  • Procesor: Samsung Exynos (4x Cortex-A73 2,2 GHz + 4x Cortex-A53 1,6 GHz) z grafiką Mali G72 MP3
  • RAM: 4 GB
  • Pamięć wewnętrzna: 128 GB
  • Aparaty główne: 48 Mpix (Quad Pixel) z OIS, światłem f/1.7, 1.6 µm oraz dodatkowy 5 Mpix
  • Aparat przedni: 25 Mpix ze światłem f/2.0, Quad Pixel, 1.8 µm
  • Łączność: 4G LTE z obsługą pasma B20, Bluetooth 5.0, dwuzakresowe Wi-Fi a/b/g/n/ac, OTG, USB-C, jack 3.5 mm, A-GPS, GLONASS, NFC
  • Bateria: 3500 mAh
  • Wymiary i waga: 160.1 x 71.2 x 8.7 mm przy wadze 180 gram
  • Oprogramowanie: Android 9.0 Pie (Android One)
  • Dodatkowe: czytnik linii papilarnych z tyłu, aparat w ekranie, case w zestawie, Dolby Audio, słuchawki w zestawie

Kusi wyglądem

Co tu dużo mówić – jest nieźle. Motorola One Vision to naprawdę ładny telefon, jak na moje oko. Podoba mi się, zarówno kształtami, wyglądem czy komfortem, który gwarantuje mając ją w dłoni. Przedni panel niemalże w pełni poświęcony na ekran, gdzie boli tylko aparat w ekranie. Nie powinno go tam być i tyle. Metalowe krawędzie łączą się świetnie z przednim i tylnym panelem.

Motorola One Vision przód

Na wspomnianych krawędziach znalazło się miejsce na jacka 3.5 mm, mikrofon, tackę na kartę sim, głośnik, USB-C oraz oczywiście przyciski funkcyjne – głośności oraz włączania telefonu. Standard, z małym plusem w postaci wejścia audio.

Tył telefonu piękna tafla szkła, idealnie zaokrąglone krawędzie, które przy okazji są nieco jaśniejsze od reszty. Taki gradient, tylko na brzegach. Pionowe obiektywy w lewym górnym narożniku, informacja o 48 Mpix, dwutonowa dioda LED oraz skaner linii papilarnych z logo. To rozwiązanie zawsze mi się podoba, taki szczegół, detal, a wpada w oko. Dół zajmuje logo Android One.

Na „Ty” z One Vision

Można rzec, że dzień jak co dzień. Jednak nie do końca będzie to prawda. Poprzednie modele Motoroli jakie testowałem, zazwyczaj w pewnym momencie były uciążliwe bądź po prostu mnie denerwowały. Motorola One Vision pod tym względem się nieco wyróżnia. Cały okres testów używałem jej chętnie i bez większych konfliktów między nami.

Motorola One Vision tył

Wydajność telefonu jest na dobrym poziomie – jak wiadomo, nie jest to żyleta, ale naprawdę jest dobrze. Wszystkie aplikacje czy gry obsługiwała bez problemu, instalacja aplikacji przebiega dość szybko. Często zdarza się, że telefon tych rozmiarów jest ospały, jakby był dosłownie za duży na dane podzespoły. Nie zauważyłem tego w tym przypadku, telefon reaguje szybko i bez większych problemów.

Skaner linii papilarnych na tyle ekranu jest szybki, ale potrzebuje chwili po dotknięci, aby odblokować telefon. Podobnie ma się sprawa z odblokowaniem twarzą – działa szybko, ale również z sekundowym opóźnieniem i działa w nocy. Wpisanie hasła oczywiście również jest, jednak po jego wpisaniu trzeba kliknąć potwierdzenie, co jest trochę dziwne.

Motorola One Vision 8

Nie zawsze jest jednak kolorowo. Z minusów, które rzuciły mi się w oczy, to fakt nagrzewania się telefonu. Temperatura w upały potrafiła dobijać niemalże do 50 stopni, co wcześniej mi się nie zdarzało z żadnym innym telefonem, nawet jeśli używany był na słońcu. Do tego wystający aparat, co jednak jest standardem oraz szwankujący GPS. Dwukrotnie w Endomondo zaczął mi naliczać trasę po przebiegnięciu kilometra czy półtorej. W innych aplikacjach, jak np. Harry Potter Wizard, raczej działał bez problemu, jednak zdarzyło mu się mnie zgubić, więc coś może być z nim nie tak.

Z plusów lubiane przeze mnie gesty moto. Włączanie diody potrząśnięciem telefonu, aparatu poprzez obrót nadgarstkiem czy zastąpienie przycisków dotykowych jednym przyciskiem z gestami to strzał w „10”, który dobrze się sprawuje. Na plus ten Motorolowy „Always on Display”, który załącza się po dotknięciu ekranu – takim konkretnym dotknięciu. Widzimy wtedy datę, godzinę oraz ikony powiadomień. Lte z pasmem B20 działało bez większych zastrzeżeń, do tego mamy Dolby Audio, które może inteligentnie dopasować ustawienia dźwięku. Kłopot w tym, że różnice są takie, że prawie wcale ich nie widać. Plusy lecą również na konto systemu, za Android One, który ma najnowsze aktualizacje oraz obiecane długie wsparcie. Nakładka na nim jest taka jak zawsze, więc niemalże niezauważalna, stąd nie można się czepiać, że system opisywany jest jako Android One. 

Maszynka do zdjęć

Aparat i Motorola One Vision dogadują się bardzo dobrze! Naprawdę. Jestem pozytywnie zaskoczony tym, jakie zdjęcia robi. Porównać mogę do poprzednich modeli jakie testowałem od tego producenta czy chociażby Xiaomi RN7. Według mnie, wygrywa właśnie One Vision. Zdjęcia w dzień wychodzą bardzo ładne, z dużą szczegółowością i dobrym odwzorowaniem kolorów. Działająca w nim SI działa, czasami nawet zbyt ambitnie. Jak to zazwyczaj, kolory często są podbite i na tym raczej się kończy. Chociaż w tym przypadku nie ma aż takiej różnicy. Na plus również aplikacja aparatu. Przyzwyczaiłem się do niej, jest dość prosta w obsłudze i intuicyjna. Nocne zdjęcia są słabe… Nie tym razem. Jak na tę klasę telefonu, również są niezłe. Wydaje mi się, że to jeden z pierwszych modeli Motoroli, który „umie w zdjęcia nocne”. Wiadomo, na przybliżeniu widać ziarno, jednak mimo to, ja bym nie narzekał. W takim sprzęcie, w tej cenie to dobry aparat!

Nieszczęsny aparat przedni robi niezłe zdjęcia w dzień, średnie przy gorszych warunkach. Wydaje się, że mocno odcina pierwszy plan od tła i momentami wygląda to jak sklejka dwóch zdjęć. Albo to tylko moje fanaberie.

Ekran 

Również i tutaj jest bardzo dobrze w przypadku ekrany CinemaVision. Wysoka rozdzielczość, panoramiczne proporcje 21:9 dają nam smukły obraz, który dochodzi do każdej z krawędzi. Mimo przekątnej 6.3 cala, telefon wygodnie obsługuje się jedną ręką. Spory udział w tym ma zapewne możliwość ściągnięcia paska powiadomień z każdego miejsca na pulpicie. Do tego wspomniany już wąski wygląd i odpowiednie profilowanie dają nam przyjemność z obsługi tego ekranu. 

Brakowało nieco szerszych widełek jasności, ale mamy w nim tryb podświetlenia nocnego, co w pewnym sensie rekompensuje jasność ekranu w nocy. Najbardziej rzuca się w oczy i boli dziura w ekranie, która przeznaczona jest na aparat. Nie zrozumiem tego pomysłu, jest dziwny i brzydki, ale rozumiem, że niektórym może się podobać. Zdecydowanie lepiej według mnie wygląda notch w kształcie kropelki wody, aniżeli taka dziura na aparat. Przecież w większości aplikacji działa to jak jeden wielki notch czy ramka, która ucina nam obraz. Może z większym wsparciem aplikacji miałoby to większy sens, ale na ten moment średnio.

Motorola One Vision ekran

Oglądanie YT czy Netflixa na Motoroli One Vision to przyjemność. Wyszło tak, że niemalże cały sezon Stranger Things zmuszony byłem oglądać na nim i nie żałuję. Nie jest to kino, ale ogląda się super, co daje mu sporego plusa. Ostry obraz w dobrej jakości, który wypełnia cały ekran to coś, co bardzo lubię. 

Bateria

Producent informuje, że ogniwo w One Vision powinno wytrzymać cały dzień. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, to muszę się z tym zgodzić. Mam wrażenie, że nieważne, ile i o jakiej porze miałbym procent naładowania, to telefon wytrzyma do momentu, kiedy będzie można go na spokojnie podładować. Zero stresu o to, czy czasami zaraz się nie rozładuje a używałem go sporo i bez ograniczeń. Zdarzało się testować Harrego Pottera, oglądać Netflixa, używać dużo mediów społecznościowych i co? Nadal zapas baterii. Wydaje mi się, że wyniki około 5h SoT są przekłamane, ponieważ śmiało dałbym mu więcej – przynajmniej takie odnoszę wrażenie.

Ładowarka w zestawie ma 15W i obsługuje technologię TurboPower. Producent zapewnia 7 h użytkowania telefonu po 15 minutach ładowania. Śmiem wątpić. Tym bardziej, że telefon ładuje się dość długo – około 1.5 h, co obecnie zaczyna być uznawane za nieco przedłużony czas ładowania.

Cena/jakość/możliwości

Jak za cenę około 1300 złotych, to sprzęt jest opłacalny według mnie. Wydajny, szybki, mający NFC smartfon, który dorzuca do tego wszystkiego dobry aparat i dość wydajną baterię. Dlatego cena nie wydaje mi się być zbytnio przesadzoną. Niektórzy oczywiście zauważą, że w podobnej cenie jest Mi 9 SE chociażby, jednak oferuje on mniejszy ekran i mniejszą baterię. Przymykając oko na jakieś drobne szczegóły, które podczas testów zauważyłem, cena wydaje się być rozsądna. Telefon przyjemny w użytkowaniu i wart swojej ceny. A kto wie, może niedługo będzie jeszcze taniej?

Sprawdź dostępność Motorola One Vision w x-kom

PRZEGLĄD RECENZJI
Wygląd i jakość wykonania
7
Wyświetlacz
7
Wydajność
6
Aparat
8
Bateria
7
Oprogramowanie
7
Stosunek ceny do jakości
6
Poprzedni artykułPierwszy MediaTek z modemem 5G trafi do pierwszych urządzeń w Q1 2020
Następny artykułPITAKA MagWallet UE – recenzja portfela z włókna węglowego
Student trzeciego roku Telekomunikacji na Politechnice Wrocławskiej. Kilka lat temu złapał "technologicznego bakcyla" i został z nim do dziś. Poza nowinkami z tego świata, żyje sportem z naciskiem na piłkę nożną i ligę angielską. Ciężko miałby przeżyć bez niej, tak samo jak bez muzyki wszelkiego gatunku, seriali i filmów. Poza tym, chętnie spędza czas poza domem ze znajomymi.