Strona główna Felietony Samsung Galaxy S - powROOT do korzeni #5

Samsung Galaxy S – powROOT do korzeni #5

-

Tradycyjnie już, witam was w serii powROOT do korzeni. Dziś na tapecie pierwszy przedstawiciel, uwielbianej przez wielu, serii flagowców od Samsunga – Galaxy S. Zapnijcie pasy i ruszamy do 2010!

GALAKTYKA W WERSJI SUPER

Jak możecie pamiętać z jednego z poprzednich wpisów, Galaxy S to wcale nie pierwszy flagowiec Samsunga z Androidem. Przed nim był Galaxy i7500. Dla wielu jednak, to dzisiejszy bohater jest prawdziwym pierwszym flagowcem Koreańskiego giganta. Z której strony by nie patrzeć, najpierw powinniśmy spojrzeć na specyfikację, bo ta jest naprawdę ciekawa.

SPECYFIKACJA SAMSUNG GALAXY S

  • Wymiary i waga: 122.4 x 64.2 x 9.9 mm, 119 g
  • Wyświetlacz: Super AMOLED 4.0 cala, 480×800
  • SoC: Hummingbird wraz z grafiką PowerVR SGX540
  • RAM: 512MB
  • Pamięć wewnętrzna: 8GB (z możliwością rozszerzenia przez kartę MicroSD)
  • Aparat główny: 5 Mpix, AF
  • Aparat frontowy: VGA
  • Bateria: 1500 mAh
  • Oprogramowanie: Android 2.3.6 Gingerbread
  • Łączność: Wi‑Fi 802.11 b/g/n, Bluetooth 3.0, MicroUSB, jack 3.5 mm

Nieźle, prawda? Tak jak w poprzedniku, mamy tutaj ekran AMOLED. Tym razem jednak, jest to następna generacja, okraszona mianem Super. Stąd też „S” w nazwie. Data premiery urządzenia to marzec 2010, także już dekada za nami!

WYGLĄD I JAKOŚĆ WYKONANIA

Jeżeli chodzi o wygląd, to urządzenie zapoczątkowało charakterystyczną dla wielu kolejnych flagowców Samsunga stylistykę – przód zdominowany przez ekran, a pod nim fizyczny przycisk Home i dwa pojemnościowe funkcyjne po bokach. Ekran pokryto szkłem Gorilla Glass, reszta telefonu to tworzywo sztuczne. Z tym designem wiąże się dosyć ciekawa historia. Niektórzy mogą pamiętać, że Apple pozwało Samsunga za skopiowanie wyglądu ich ówczesnego iPhone 3GS. Czy słusznie? Ocenę pozostawiam wam. Niemniej jednak batalia sądowa toczyła się przez wiele lat, a najbardziej ironiczne było to, że Apple korzystało niejednokrotnie z podzespołów produkowanych przez Samsunga, co zresztą robi do tej pory.

Przód urządzenia, jak wspomniałem, zdominowany jest przez wyświetlacz, pod którym znajdziemy przyciski nawigacyjne. Nad nim z kolei możemy dostrzec głośnik do rozmów i – nowość w tej serii – aparat frontowy. Niestety, mój egzemplarz średnio zniósł próbę czasu i choć dalej działa bez zarzutu, to wygląda, jak wygląda. Niemniej, myślę, że z racji jego wieku, dodaje mu to pewnego charakteru. Z czasem, kto wie, może doczeka się renowacji 🙂

Tył urządzenia zdobi jedynie oczko aparatu i otwór na głośnik. Diody aparatu niestety tutaj nie uświadczymy. Poniżej znajdziemy logo Samsung oraz nieco wybrzuszoną krawędź, która ma poprawiać chwyt.

Na górnej krawędzi znajdziemy złącze słuchawkowe i port MicroUSB do ładowania i synchronizacji z komputerem.

Lewy bok to jedynie przyciski regulacji głośności i otwór na smycz.

Prawy bok jest jeszcze skromniejszy, ponieważ na nim znajdziemy tylko włącznik.

EKRAN

Ekran, jak już wcześniej wspomniałem, wykonano w technologii Super AMOLED. Ma on 4 cale, co jak na tamte czasy było niemałą wartością. Czytelność w jasnym słońcu jest całkiem dobra. Znacznie lepsza, niż w którymkolwiek z poprzednich bohaterów tej serii. Minimalna jasność także nie zawodzi, więc w ciemnym pomieszczeniu, ekran urządzenia nie razi w oczy. Kolory, jak to w OLEDach, są żywe i nasycone, czerń perfekcyjna. Nie ma do czego się przyczepić. Jedynie rozdzielczość nie powala, bo mimo, że jest 480×800, to ze względu na zastosowanie matrycy PenTile (która charakteryzuje się mniejszą liczbą widocznych pikseli, niż faktyczna rozdzielczość), nie wygląda jakoś świetnie. Mimo to ogólnie ekran oceniam jak najbardziej pozytywnie.

CODZIENNE UŻYTKOWANIE

W kwestii codziennego użytkowania, urządzenie nie zawodzi. Co prawda nadal mamy do czynienia z leciwym Androidem, ale wersja 2.3.6 pozwala na zainstalowanie sporej ilości aplikacji w wersjach lite. I tak na przykład możemy swobodnie korzystać z Facebook czy Messenger lite, Opera Mini i innych tego typu aplikacji. Oczywiście, demon wydajności to to nie jest, ale jako awaryjny czy zapasowy telefon, może dać radę. Od cyfrowego świata odcięci nie pozostaniemy. Czy zatem mógłbym polecić zakup takiego urządzenia? Niestety nie. Przez wzgląd na cenę, która z powodu statusu urządzenia jako „kultowe”, nie jest to opłacalny zakup. Niemniej jednak, jeśli wala wam się takie urządzenie po szafce, możecie sprawdzić jak się z nim żyje, 10 lat po jego premierze.

APARAT

Matryca zastosowana w urządzeniu ma 5 Mpix. Zdjęcia które z jej pomocą można uwiecznić są.. Cóż. Cykl tych wpisów już chyba was przyzwyczaił, że aparaty w smartfonach przez dosyć długi czas nie były zbyt rewelacyjne. I żeby je jakoś bardzo pozytywnie oceniać, będziecie musieli zaczekać do mniej więcej 2013 roku. Nie oznacza to jednak, że aparat w Galaxy S jest zły. Ot, po prostu czuć jego wiek, a po zmroku, nie ma co liczyć na udane ujęcie. Brak diody doświetlającej tylko potęguje ten efekt.

Zaś co do frontowego aparatu, to mogę powiedzieć jedynie tyle, że jest. Rozdzielczość to zawrotne VGA. A jego zastosowanie ogranicza się chyba tylko do wideorozmów, bo selfie zrobionego tym aparatem, raczej nigdzie bym nie publikował.

GALAXY S – POCZĄTEK ŚWIETNIEJ SERII

Pierwszy Galaxy S jest uznawany za swego rodzaju legendę. Choć nie był pierwszym Androidem w wydaniu Samsunga, to on właśnie (o czym wspominałem we wpisie #3) był uznawany za pierwszego flagowca Samsunga, i to on kojarzy się najbardziej jako pierwowzór.

Nic więc dziwnego, że tak wiele znaczy on na tle całej serii – patrząc na niego i na S20 Ultra, można łatwo dojść do wniosku, że na przestrzeni lat zaszła tu niemała rewolucja. Czy udana? Moim zdaniem tak! A Galaxy S to świetny przykład tego, że skromne początki, mogą prowadzić do czegoś świetnego.

Pamiętacie ten telefon? Co o nim sądzicie, oraz jakie macie zdanie na temat serii Galaxy S? Zapraszam do dyskusji w komentarzach!

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej