Samsung ponownie znalazł się w centrum sporu patentowego dotyczącego swoich urządzeń. Tym razem sprawa nie koncentruje się jednak na wyglądzie smartfonów czy ich podzespołach, lecz na sposobie zarządzania energią podczas korzystania z lokalizacji. Pozew obejmuje kilka generacji flagowych Galaxy, a także inne urządzenia koreańskiego producenta działające pod kontrolą Androida.
Samsung pozwany za sposób oszczędzania baterii w Galaxy
Pozew przeciwko Samsung Electronics oraz Samsung Electronics America złożyła w amerykańskim Sądzie Okręgowym dla Wschodniego Okręgu Teksasu firma mPanion Licensing LLC. Jest to tzw. NPE (Non-Practicing Entity), czyli podmiot, który sam nie prowadzi produkcji urządzeń wykorzystujących opracowane technologie. Tego typu firmy bywają określane mianem „trolli patentowych”, choć samo określenie nie przesądza oczywiście o zasadności konkretnego roszczenia. mPanion twierdzi, że Samsung wykorzystuje rozwiązanie objęte pięcioma patentami bez odpowiedniej licencji.

Sprawa dotyczy technologii, której zadaniem jest ograniczenie zużycia energii przez moduł GPS. Chodzi o patenty o numerach 8,489,111, 8,965,464, 10,334,532, 11,690,017 oraz 9,980,231. Mechanizm nie polega na ciągłym utrzymywaniu odbiornika GPS w aktywnym stanie i zamiast tego urządzenie może korzystać z mniej energochłonnych źródeł informacji, takich jak akcelerometr wykrywający ruch telefonu czy sygnał sieci komórkowej. Jeżeli smartfon pozostaje nieruchomy, to dokładne ustalanie pozycji przez GPS może być ograniczone lub przełączone w tryb oczekiwania. Kiedy czujniki wykryją przemieszczanie się urządzenia, moduł lokalizacyjny może ponownie rozpocząć pracę. W założeniu pozwala to zachować funkcjonalność lokalizacji, a jednocześnie nie zużywać niepotrzebnie energii, gdy telefon leży bez ruchu.
Pozew obejmuje nie tylko Galaxy S23, S24 i S25
Na liście urządzeń wskazanych w pozwie znalazły się serie Galaxy S23, Galaxy S24 oraz Galaxy S25, ale sprawa nie ogranicza się do samych flagowych smartfonów. mPanion wskazuje również tablety oraz zegarki Samsunga działające z systemem Android 10 lub nowszym. Co istotne, firma zaznaczyła, że obecna lista produktów nie musi być ostateczna, więc w toku postępowania mogą pojawić się kolejne urządzenia.

Samo zgłoszenie pozwu nie oznacza oczywiście, że Samsung został uznany za winnego naruszenia patentów. Producent będzie miał możliwość przedstawienia swojej argumentacji i zakwestionowania zarzutów. Spór może być tym bardziej długotrwały, że sprawy patentowe w Stanach Zjednoczonych potrafią ciągnąć się przez wiele miesięcy, a nawet lat. Nie jest więc tak, że właściciele Galaxy S23, S24 czy S25 powinni nagle spodziewać się problemów ze swoimi telefonami.
Co grozi Samsungowi i użytkownikom Galaxy?
mPanion domaga się nie tylko uznania naruszenia patentów, ale wśród żądań znalazło się również stwierdzenie umyślnego naruszenia w przypadku dalszego korzystania z kwestionowanej technologii po formalnym doręczeniu pozwu, a także odszkodowania, opłat licencyjnych, potencjalnie potrójnych odszkodowań oraz zwrotu kosztów prawnych. Ostateczny zakres odpowiedzialności Samsunga będzie jednak zależał od dalszego przebiegu postępowania i decyzji sądu.
Dla użytkowników Galaxy S23, S24 i S25 na ten moment niewiele się zmienia. Nie ma podstaw, aby zakładać, że pozew wpłynie na codzienne korzystanie ze smartfonów. Gdyby jednak Samsung ostatecznie przegrał spór, to jednym z możliwych scenariuszy byłoby wypłacenie odpowiednich należności albo zmodyfikowanie działania spornej funkcji w przyszłych aktualizacjach oprogramowania. Warto więc obserwować rozwój sprawy, ale na obecnym etapie trudno mówić o realnym zagrożeniu dla właścicieli urządzeń. Dla Samsunga jest to przede wszystkim kolejny przykład tego, że nawet pozornie niewielkie rozwiązania związane z zarządzaniem energią mogą stać się przedmiotem poważnego sporu patentowego.
Źródło: SammyFans
Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!