(fot. Grzegorz Cichocki)

Ostatnio było dosyć głośno o wypuszczeniu aplikacji Spotify Lite. Odchudzona wersja klienta do obsługi usług streamingowych jest przeznaczona przede wszystkim dla użytkowników, którzy dokładnie liczą zużyte kilobajty internetu oraz korzystają raczej ze słabszych smartfonów. Postanowiliśmy sprawdzić jak działa Spotify Lite.

O Spotify Lite zrobiło się głośno za sprawą wypuszczenia aplikacji na rynek ponad 30 państw. Co ciekawe, na tej liście nie znalazły się kraje wysoko rozwinięte, w tym Niemcy czy Polska. Oczywiście to jest Android, a jak wiemy – Zielony Robocik rządzi się swoimi prawami. Odnalezienie pliku instalacyjnego APK to dosłownie 3 sekundy roboty. Postanowiłem więc sprawdzić jak działa Spotify Lite. Szybko jednak zrozumiałem, że testowanie tego programu na flagowym sprzęcie, jakim jest Mi Mix 2S, nie ma większego sensu – przecież aplikacja ta jest skierowana na urządzenia o wiele wolniejsze. Musiałem więc sięgnąć po coś innego.

O Spotify Lite dowiesz się więcej z: Spotify Lite rusza w 36 krajach. Czym różni się lżejsza wersja aplikacji?

Urządzenie testowe – z czym mamy do czynienia?

Jako platformę testową użyłem mój stary smartfon – Motorola Moto G pierwszej generacji. Ten telefon swego czasu był naprawdę popularnym urządzeniem, bowiem jako jeden z pierwszych oferował tak ogromne możliwości za naprawdę niewiele. Jeśli ktoś chciał chociaż troszkę pokombinować, to dawał radę ściągnąć Motkę ze Zjednoczonego Królestwa w cenie około 500 złotych. Warto wspomnieć, że Moto G trafiła również do Polski (choć z lekkim poślizgiem). Ja sam zakupiłem swój egzemplarz w jednym z polskich elektromarketów za 789 złotych (wybrałem wariant droższy z 16 gigabajtami pamięci wbudowanej).

W skrócie, Moto G pracuje na czterordzeniowym Cortex-A7 procesorze Qualcomm Snapdragon 400 z maksymalnym taktowaniem 1,2 GHz, który współpracuje z układem graficznym Adreno 305. Poza tym, mamy tutaj gigabajt pamięci RAM, 8 lub 16 gigabajtów pamięci wbudowanej (bez slotu na kartę microSD), a obraz wyświetlany jest na nadal dobrym ekranie IPS o rozdzielczości HD i przekątnej 4,5 cala. Całość zasila ogniwo o pojemności 2070 mAh.

Motorola Moto G (fot. Grzegorz Cichocki)

Motorola Moto G zaczęła swoją przygodę na Androidzie 4.3, a skończyła na 5.1 Lollipop. Warto powiedzieć o tym, że Motka otrzymywała aktualizacje naprawdę szybko. Mój egzemplarz natomiast pracuje na Custom ROM-ie. Wybrałem chyba najlepszą opcje – crDROID z Androidem 7.1.2 Nougat.

Uprzedzając – tak, mam Spotify Premium.

Spotify Lite

Na smartfonie zainstalowałem obydwie wersje – zwykłą, dostępną w Sklepie Play oraz Spotify Lite.

Spotify Lite swoim intefejsem do bólu przypomina tradycyjną wersję aplikacji. Spostrzegawczy użytkownik zauważy jednak, że niektóre elementy się różnią. Przede wszystkim brakuje tutaj kontroli multimediów, czyli Spotify Connect. Co mam na myśli? Otóż normalnie z poziomu smartfona możemy zmieniać utwory, które to lecą z innego źródła – na przykład z komputera. Niestety, Lite został wykastrowany z tej funkcjonalności. Następnie trzeba powiedzieć o braku wsparcia dla Podcastów, przez co nie możemy ich tutaj słuchać. To co jeszcze zauważyłem to brak niektórych gestów, chociażby przesunięcia palcem po okładce aby zmienić utwór.

Ustawienia aplikacji zostały kompletnie przemodelowane. Mamy tutaj zaledwie kilka pozycji, gdzie największe wrażenie robi Dane mobilne. W tym miejscu możemy utworzyć miesięczny limit zużycia danych w danym miesiącu. To pozwala nam zaoszczędzić trochę transferu internetowego. Na plus również to, że Spotify informuje nas ile mniej więcej może ważyć jedna piosenka w danej jakości.

Sama aplikacja uruchamia się naprawdę szybko, a skakanie po interfejsie nie powoduje żadnych spowolnień. Trzeba to przyznać – optymalizacja stoi tutaj na wysokim poziomie.

Aktualizacja: A jednak Spotify Connect działa, ale częściowo. Z poziomu smartfona możemy zmieniać utwór, ale tylko klikając w pozycję z poziomy playlisty. Komputer natomiast wykrywa drugie urządzenie i pozwala puścić z niego muzykę.

Warto przeczytać: Mamy 2019 a ja kupiłem konsolę Playstation Portable (PSP)…

W porównaniu do tradycyjnego Spotify

Tak jak mówiłem, zainstalowałem obydwie wersje Spotify. Po uruchomieniu wariantu tradycyjnego szybko odczuwamy różnicę. Tutaj wszystko dzieje się o wiele wolniej. Samo uruchomienie programu jest dosyć szybkie, jednak chodzenie po interfejsie powoduje spowolnienia i ucięcia animacji. To co mi się rzuciło w oczy to również przeładowywanie interfejsu. Tak, kiedy to sobie słuchamy muzyki mając Spotify włączone w tle i chcemy szybko wrócić do aplikacji i zmienić album to niestety, ale program będzie musiał się przeładować, co niepotrzebnie zabiera czas. Samo działanie telefonu, kiedy to Spotify jest uruchomione w tle, jest o wiele gorsze – wolniejsze. Problem ten w Spotify Lite nie występuje.

Na obu aplikacjach pobrałem tę samą playlistę w tej samej jakości – wysokiej. Finalnie, program Spotify Lite (wraz z playlistą) waży 141 megabajtów, gdzie wariant tradycyjny (również z playlistą) waży aż 275 megabajtów. Trzeba przyznać, że Lite znacznie oszczędza przestrzeń dyskową.

Porównanie wag obu wersji Spotify (fot. Grzegorz Cichocki)

Podsumowanie

No cóż, jak mój test wykazał, Spotify Lite okazuje się być naprawdę dobrze przygotowaną aplikacją. Jest dobrze zoptymalizowana, szybka i zajmuje mniej przestrzeni dyskowej niż jej większy brat. Ale chyba tego spodziewaliśmy się po wersji Lite?

Co myślicie o Spotify Lite? Dajcie znać w komentarzu!