(fot. Bruce Mars na Pexels)

Ostatnio po obejrzeniu jednego z filmów związanych z plecakiem wypełnionym technologią, zacząłem czytać komentarze. Tam wyśmiał ktoś fakt, że ta osoba nosi kilka par słuchawek – każdą na inną okazję. Śmiałem się. Ale tylko przez sekundę. W końcu sam noszę ich aż cztery pary…

Z tego też powodu postanowiłem jeszcze raz dokładnie sprawdzić co takiego noszę w plecaku. Chcę też podzielić się tym z Wami i przy okazji porównać, co takiego Wy nosicie zawsze przy sobie.

Jest to druga część serii ROOTGEAR, w której to opisujemy sprzęt, z którego sami korzystamy. Tym razem omijamy smartfony i skupiamy się na reszcie sprzętu. Ja natomiast wybrałem urządzenia, które noszę zawsze ze sobą w plecaku.

Słuchawki

Beyerdynamic Byron BT

Moimi głównymi słuchawkami dokanałowymi bezprzewodowymi są BeyerDynamic Byron BT. Słuchawki te można pochwalić za wiele rzeczy – przede wszystkim za świetną jakość audio, dobrą baterię (pozwalającą nawet na 7 godzin odsłuchu) oraz niezbyt wygórowaną (zwłaszcza podczas promocji na X-Komie) cenę. Do minusów jednak można zaliczyć kiepskie, dołączone do zestawu gumki oraz jakość wykonania przewodu i pilota. Z tych słuchawek korzystam jednak coraz mniej. To za sprawą mojej przesiadki na sprzęt typu TWS.

Słuchawki Beyerdynamic Byron BT (fot. Trusted Reviews)

Bluedio T-Elf

Póki co jednak zaczynam od słuchawek z niższej półki cenowej. Tak, aktualnie korzystam ze sprzętu od chińskiego producenta sprzętu audio, czyli Bluedio. Model T-Elf to pierwsze podejście tej firmy do tematu słuchawek typu TWS. I muszę przyznać, że nawet im się to udało. Słuchawki te grają całkiem OK, a przy okazji mają naprawdę dobrą baterię oraz niewielkie pudełko. Na plus również obecność portu USB-C. Więcej o tym sprzęcie dowiecie się z recenzji, która już niedługo!

Bluedio T-Elf (fot. Grzegorz Cichocki)

Bluedio T5

Jak możecie zauważyć, mam kolejny produkt od tej chińskiej marki. Tym razem są to nauszne słuchawki bezprzewodowe – Bluedio T5. Są one naprawdę dobre i – jak na swoją cenę – grają naprawdę przyzwoicie. Na plus również obecność portu USB-C. Do tego bateria pozwala na nawet 27 godzin odsłuchu. Na minus zdecydowanie waga tego sprzętu, jak i kiepski system ANC (prawie z niego nie korzystam). Słuchawki te najczęściej wykorzystuje grając w gry na PC lub, dzięki specjalnego przewodowi, na PSP.

Słuchawki Bluedio T5 (fot. Amazon)

Snab Overtone EP-101M

Jedyne przewodowe słuchawki w mojej kolekcji. Używam ich sporadycznie i noszę tylko po to, aby mieć jakiekolwiek słuchawki w razie rozładowania się tych bezprzewodowych. Sprzęt ten również wykorzystuje do grania na PSP. Same w sobie słuchawki są naprawdę dobre – grają przyzwoicie oraz są naprawdę wygodne.

Słuchawki Snab Overtone EP-101M (fot. Snab)

Notebook

Chuwi LapBook 12.3

Biorąc pod uwagę to, że laptopa niemalże zawsze mam przy sobie, potrzebowuje sprzętu, który dosyć długo wytrzyma na baterii. Biorąc pod uwagę budżet, nie mogłem lepiej trafi. Chuwi LapBook 12.3 nie jest wydajnościowym potworem, wszak jest on oparty o tani, mobilny procesor, jednak nadrabia świetną klawiaturą, solidnym wykonaniem, nieziemskim ekranem oraz naprawdę dobrą baterią. O tym sprzęcie więcej dowiecie się z >tego wpisu<.

Chuwi LapBook 12.3 (fot. Grzegorz Cichocki)

Power bank, mysz i inne

Baseus 10000 mAh QC3.0

Kiedy to jeszcze miałem smartfon Huawei P9, którego bateria – powiedzmy delikatnie – nie była zbyt zadowalająca, postanowiłem kupić power bank z Quick Charge 3.0 (pierwsze Hauwei Fast Charge jest kompatybilne z QC3.0). Przyznam szczerze, że jak na wydatek około 50 złotych to nie mogłem wymarzyć sobie lepszego sprzętu. Power bank ten nie dość, że obsługuje QC3.0, to jeszcze ma port USB-C, dzięki czemu jest on kompatybilny z przewodami, których używam. Aktualnie najczęściej tym urządzeniem ładuje słuchawki lub inne akcesoria. Z tego też powodu zawsze przy sobie mam przewód micro USB oraz USB typu C firmy Ilano.

Power bank Baseus (fot. Baseus)

Mysz Logitech Performance MX

Przyznam szczerze, że wybór myszy do laptopa był dosyć impulsywny, bowiem bez większego zastanowienia – pod wpływem dobrej oferty – kupiłem mysz Logitech Performance MX. Jako mobilna mysz, którą noszę w plecaku, nie był to wybór idealny, bowiem jest to sprzęt dosyć duży. Nie można jednak odmówić mu wygody – mysz jest celna i bardzo wygodnie się ją używa. Na minus jednak zużycie energi – urządzenie to jest energochłonne i taka zwykła bateria AA wystarcza na maksymalnie dwa tygodnie pracy. Jednak gdy włożymy do środka akumulator to zyskujemy funkcję ładowania go poprzez port micro USB.

Mysz Logitech Performance MX (fot. Logitech)

Konsola Playstation Portable

Może to wydawać się śmieszne, ale dosyć często noszę przy sobie również pierwszego handhelda od Sony, czyli Playstation Portable 3004. Konsola ta, choć ma już kilkanaście lat na „karku”, nadal dostarcza sporo rozrywki i uciechy. Ostatnio bardzo chętnie zagrywam się w tytuły, które zostały przeniesione z Playstation 2 lub PC na PSP – chociażby Need For Speed Carbon: Own the City lub FlatOut Head On. Oczywiście zawsze lubię zagrać w Tekkena i poćwiczyć walkę na swoich ulubionych postaciach, takich jak Lily czy Eddy. O PSP więcej dowiecie się z >tego wpisu<.

Playstation Portable (fot. Grzegorz Cichocki)

Dysk zewnętrzny

W wielu podobnych tekstach do tego, przeczytamy o dyskach zewnętrznych. Zazwyczaj jednak są to dedykowane urządzenia, które niekiedy potrafią być dosyć drogie. Ja poszedłem kompletnie inną drogą. Jeden z chińskich sklepów wysyłkowych uruchomił promocję, w której to znalazła się kieszeń na dysk 2,5 cala z USB 3.0 za około 20 złotych. Mało tego, producentem tego sprzętu była dosyć dobra firma ORICO. Moją natychmiastową reakcją było zamówienie tego urządzenia i już gdzieś po około 2 tygodniach cieszyłem się tym gadżetem. Wiadomo, sama kieszeń to nie wszystko – wszak trzeba włożyć tam jakiś dysk. Zdecydowałem się na zainstalowanie w kieszeni dysku twardego 1 TB WD Blue, który nabyłem wymieniając dysk na SSD w laptopie mojej dziewczyny.

Kieszeń ORICO

Oczywiście gdybym chciał kupić taki dysk to musiałbym wydać około 100-120 złotych. Doliczając do tego kieszeń mamy wynik poniżej 150 złotych. Warto powiedzieć o tym, że już gotowe takie produkty kosztują od około 200 złotych. Mało tego, zawsze mogę wyjąć dysk talerzowy i włożyć SSD zyskując znaczny wzrost prędkości przesyłu danych. Póki co, jestem zadowolony z tego co mam, bowiem przy kopiowaniu danych uzyskuje wynik na poziomie 140 megabajtów na sekundę.

Żel czyszczący 3MK

Często również noszę przy sobie żel czyszczący od popularnej polskiej marki 3MK. To właśnie tym środkiem czyszczę swój sprzęt technologiczny – telefon, konsolę czy laptopa. Żel ten bardzo dobrze czyści drobne zabrudzenia, nie zostawia smug oraz bardzo ładnie pachnie. Na plus również jego cena, bowiem zazwyczaj można go kupić za około 10 złotych.

Żel czyszczący od 3MK (fot. 3MK)

No i sam plecak….

4F PCU300

Wcześniej korzystałem z plecaka typowego dla informatyka od dosyć znanej marki Dicota. Niestety, produkt ten mnie zawiódł już około po roku użytkowania – zamek błyskawiczny komory głównej przestał działać prawidłowo i w losowych momentach sam się rozpinał. Musiałem więc poszukać dobrej i taniej alternatywy.

Postawiłem na produkt od polskiej marki odzieżowej 4F. Model PCU300 jest całkiem spory (choć ma tylko 19 litrów pojemności), lekki, a przy tym ma dużo kieszeni wewnętrznych, w których to wygodnie mogę chować swój sprzęt. Na spory minus wypada komora na laptopa, która niezbyt dobrze chroni sprzęt – plecak od Dicoty, pod tym względem, był znacznie lepszy.

Plecak 4F PCU300 (fot. 4F)

Jaki sprzęt Wy nosicie przy sobie? Dajcie znać w komentarzu!